piątek, 16 września 2016

Hunzowie


Co prawda kultura i religia słowiańska została zniszczona przez chrześcijaństwo, a wszelki ślad po niej fizycznie zatarty i niemal całkowicie wyparty z pamięci, ale za to cudownie ocalało oryginalne starożytne  plemię słowiańskie Hunzów z zachowaną cenną starodawną kulturą słowiańską, która pomoże poznać nasze słowiańskie korzenie, mentalność, styl życia oraz  zrekonstruować naszą słowiańską tożsamość.

Lechia



Hunzowie – słowiańsko-skołocki (scytyjski) lud w Krainie Lodu (Ladakh) – Karakorum (Góry Kare – Karopanów) Himalaje


Dziewczynka z ludu Hunzów

Hunzowie  –  Skołoto-Słowianie (czyli Scyto-Słowianie) z Himalajów

Fragment z dyskusji na forum histmag.org:
http://forum.histmag.org/index.php?topic=8836.5;wap2
Pola uprawne w Dolinie Hunza
„…
Elkate:
Ciekawostka Indoeuropoejczyków!
Czy wiecie, że to szczęśliwe małżeństwo które dożyło 103 (ona) i 106 (on) lat w plemieniu Hunza (wczoraj zmarła ona), to genetycznie najprawdopodobniej R1a1a?
Dolina rzeki Hunza (na ciasnym międzygórskim przejsciu między Pakistanem a Indiami), w której podobno znajduje się światowe centrum długowieczności,
http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://blog.daylife.com/wp-content/uploads/2007/07/hunza2.jpg&imgrefurl=http://blog.daylife.com/%3Fp%3D275&h=407&w=610&sz=62&tbnid=HxPUZPhib11dSM:&tbnh=91&tbnw=136&prev=/images%3Fq%3DHunza&hl=pl&usg=__m5iOCGKJuUplCuHtJeQss
_0AoNE=&ei=UiINS9rNOoemmAOUxJzcBQ&sa=X&oi=image_result&resnum=8&ct=image&ved=0CBsQ9QEwBw
http://www.idn.org.pl/Gdansk/ptsr/Html/24-Hunz.htm
zaludniona jest w około 70% przez ludność populacji R1a1a.
Brawo nasi! Tak trzymać!
Viraj:
Tak, Hunza to w dużej części R1a1 przybyłe z Europy. Co ciekawe, wśród nich ciągle spotyka się ludzi o jasnej, europejskiej pigmentacji i europejskich rysach twarzy. Kiedyś nawet myślano, że Hunza to potomkowie Macedończyków, którzy przybyli do Afganistanu z Aleksandrem Wielkim. Ale badania genetyczne to wykluczyły. Pod względem genetycznym większe jest ich podobieństwo do wschodnich Europejczyków.
Dorosła dziewczyna Hunza – ewidentnie R1a1 (skóra biała, oczy zielone, ostry podbródek)

Tajemnice zdrowia plemienia Hunzów

Irena Abramska

Czytam właśnie książkę Amerykanki Renee Taylor o Hunzach.
Książka jest dosyć kiepsko napisana i w sposób szkolny przetłumaczona, mimo to jednak trwam przy niej, bo temat jest arcyciekawy.
Inne dziewczynki Hunza, ciemnowłose lecz Indoeuropejskie, Księstwo Hunza dzisiaj należy do Pakistanu.
O plemieniu Hunzów, ich stylu życia, sposobie odżywiania i długowieczności od lat krążą legendy. Spotykałam już artykuły na ten temat, ale książkę widzę pierwszy raz.
Kraina Hunza leży w Himalajach. Teraz stanowi część wschodniego Pakistanu, ale działa jako samodzielne państwo z królem na tronie.
Góra Ułtar – jedna z górujących nad Doliną. Czy Ułtar to mogłoby kiedys, dawno dawno, gdy mówili jeszcze językiem bardzo podobnym do naszego znaczyć Ołtarz (Góra Ołtarza, Święta, Ofiarna)?
Jest to malutka monarchia zajmująca w niedostępnych górach dolinę 160 km długości i 1600m szerokości.
Dostać się tam jest szalenie trudno. Generalnie nie ma wstępu dla odwiedzających.
Potrzebne jest specjalne zezwolenie władz pakistańskich oraz imienne zaproszenie króla Hunzów.
Wyniosła i piękna Góra Rakaposzi. Dolina Hunza leży w sąsiedztwie Krainy Lodu, na jej skraju w Karakorum. Dzisiaj ta kraina nazywa się Ladakh. Czy nie zwraca waszej uwagi pokrewieństwo nazwy tej góry do nazwy plemienia które kiedyś zasiedlało dzisiejszą Austrię i Alpy – Białe Góry Kauków, inaczej Biały Kaukaz? Nazwa tego plemienia brzmiała – Rakoszanie, a Czesi do dzisiaj nazywają tak Austrię i Austriaków – Rakousko.
Sama wyprawa jest niezwykle karkołomna, ponieważ w dolinie nie lądują samoloty a przeprawa przez góry jest wręcz niebezpieczna.
Dlatego też historie opowiadane przez lekarzy i naukowców, którzy mieli szczęście odwiedzić Hunzę, malują obraz prawdziwego raju na Ziemi.
To są dziewczynki Hunza, podczas pokazu mody w Londynie (pokazuję by zwrócić uwagę, że mogą mieć blond włosy)
Hunzowie dożywają w doskonałym stanie zdrowia fizycznego i umysłowego ponad stu lat.
Pracują aktywnie do końca swych dni, nie ma tam pojęcia emerytury a mężczyźni dziewięćdziesięcioletni zostają ojcami.
Dolina i rzeka jesienią – Z lotu ptaka
Choroby zdarzają się tam niesłychanie rzadko. Rak, choroby serca, zawały, wrzody żołądka czy choroby dziecięce: odra, świnka, ospa wietrzna są tam właściwie nieznane.
Nie muszę chyba dodawać, że o SMie nikt nawet nie słyszał.
Czemu zawdzięczają Hunzowie tak niesłychanie korzystną sytuację zdrowotną?
Widok z mostu nad górskim przełomem rzeki
Dolina, w której żyją, jest całkowicie odcięta od świata. Nie ma tam przemysłu, samochodów, sklepów, a pieniędzy się prawie nie używa.
Większość ludzi zajmuje się rolnictwem.
Ziemia daje obfite plony, chociaż nie stosuje się nawozów sztucznych ani oprysków roślin. Powietrze jest kryształowo czyste a gleba daje wodę zasobną w związki mineralne.
Dolina w zieleni – lato.
Hunzowie nie są wegetarianami, ale mięsa jedzą bardzo mało. Zwierząt jest niewiele, bo nie ma pastwisk do ich wypasania. Występuje natomiast obfitość zbóż, warzyw i dorodnych owoców.
Z ziarna wypieka się prosty chleb, a warzywa i owoce są zjadane na surowo pod postacią sałatek zakrapianych olejem z pestek moreli. Drzewa morelowe rosną wszędzie, a owoce są tak słodkie, że cukru nie używa się w ogóle.
Mieszkańcy doliny nie są też abstynentami. Piją wino otrzymywane z miejscowych winogron i zwyczajowo wychyla się szklaneczkę dziennie.
W tym miejscu rodzi się pytanie, czy nieskażone środowisko i proste, zdrowe jedzenie są czynnikiem wystarczającym dla takiej długowiecznej witalności narodu?
Moim zdaniem występuje tu coś znacznie ważniejszego.
Jest to kraina, gdzie nie ma wojska ani policji. Nie ma złodziei ani przestępców. Agresji i zagrożenia. Ludzie czują się bezpieczni, pomagają sobie wzajemnie, czują się szczęśliwi i na swoim miejscu.
Pracę swoją wykonują bez stresu i zegarka, z głębokim przekonaniem o słuszności tego, co robią.
Według Hunzów człowiek jest podobny do rośliny. Musi mieć silne poczucie przynależności. W przeciwnym razie więdnie i umiera jak roślina wyrwana ze swojej gleby, a bezczynność jest znacznie większym wrogiem życia niż praca.
Najlepszym umysłowym lekarstwem jest pogoda ducha, a nienawiść i narzekanie powodują napięcie i nerwowość.
Wiosna pod Rakapoczi
Hunzowie są przekonani, że człowiek jest lustrzanym odbiciem swoich myśli.
Wypracowali też sobie techniki relaksacyjne, które pozwalają odprężyć się i odpocząć, nawet w ciągu kilku minut. Dzięki temu mogą cieszyć się żywotnością i wykonywać ciężką nawet pracę bez oznak zmęczenia.
Ludzie nie potrafiący odprężać się tracą ogromne ilości energii. Gdy ciało i umysł są w stanie ciągłego napięcia niszczą się bardzo szybko.
Karimabad – stolica Kraju Hunza. Leży on w pakistańskiej obecnie prowincji nazywanej Baltistan – czyli Bałtystan – Kraj Bałtów. Czy to wam cvzegoś nie przypomina z nazwy? Całość jest częścią Kaszmiru – Ziemi skołocko-słowiańskiego plemienia Windów (Wedów), -Kosztyrsów, zwanych w Indiach Kasztriami – twórców kast (najdawniejszej kasty kasztrijów – wojowników) i grupy w 80% tworzących dzisiaj kastę braminów.
Jest rzeczą oczywistą, że tacy ludzie jak Hunzowie potrafią także właściwie wychowywać swoje dzieci.
Rzeka Hunza
W Hunzie dzieci uczy się posłuszeństwa od małego. Naturalna jest dyscyplina i szacunek dla starszych.
Jednak nigdy nie słyszy się matki krzyczącej na dziecko, przekupującej je lub wygrażającej mu. Rodzice maja czas dla swoich pociech, traktują je uprzejmie i uczą łączyć pracę z zabawą.
Najmłodszych uczy się szacunku dla ziemi, ale nie lęku przed nią. Gdy pojawia się lęk, wtedy rozsądek znika w zamęcie paniki.
Typowo słowiańska twarz dziewczynki i rudowłosy chłopiec Hunza, który mógłby uchodzić za Irlandczyka (całkowicie biała skóra).
Dzieci Hunza są zdrowe emocjonalnie i fizycznie, gdyż wiedzą, że zajmują określone miejsce w społeczeństwie, są kochane i szanowane.
Dlatego ich energia jest ukierunkowana na konstruktywne, a nie destruktywne działania i nie ma możliwości, żeby wyrósł bandyta czy złodziej.
Chłopcy w typie bardziej irańsko-indyjskim – R1a1
„Cywilizowany” system wychowywania dzieci jest ogromnie stresogenny.
Rodzice są skłonni do oskarżania swoich latorośli, wyładowują na nich swoje frustracje, karzą je i strofują.
Tak samo postępuje szkoła.
Nie uczy to szacunku dla rodziców, społeczeństwa, a tym bardziej dla samego siebie.
Taki system „hoduje” jednostki podatne na stres, a tym samym na wszelkie choroby, których przyczyną są zablokowane emocje.
Drzewa owocowe – wiśnie, jabłonie, jak u nas
Dr Hans Seyle pisze tak:
„Dopiero zaczynamy rozumieć, że wiele pospolitych chorób jest spowodowanych w większym stopniu błędami naszych reakcji przystosowawczych na stres, niż bezpośrednimi szkodami wyrządzonymi przez bakterie, trucizny lub inne czynniki zewnętrzne. W tym sensie wiele zakłóceń nerwowych i emocjonalnych, nadciśnienie, wrzody żołądka i dwunastnicy, choroby reumatyczne, sercowo – naczyniowe i nerkowe a nawet nowotwory, wydają się być przede wszystkim chorobami adaptacyjnymi. Wobec tego wszystkiego, stres jest niewątpliwie ważnym, osobistym problemem dla każdego.”
Hunzowie rozwinęli w sobie wysoce pozytywny stosunek do życia.
Obserwując ich twarze widzi się szczęśliwe uśmiechy, wyraz ufności i pewności siebie. Są wolni od skłonności do ubolewania nad przeszłością i obaw o przyszłość. Wykonują swą codzienną pracę bez napięć, stresów i nerwowości.
W Hunzie nie ma zachłanności, zawiści ani fałszu, który zatruwa myśli serca.
Myślę, że to jest prawdziwa tajemnica zdrowia plemienia Hunzów.
Oj, cywilizacjo, cywilizacjo – coś z nami zrobiła?
Przebłysk Słońca nad Doliną

Hunzowie żyjący w Indiach i w Himalajach

cieszą się do końca – przeciętnie studwudziesto-, stuczterdziestoletniego – życia niezwykłym zdrowiem, tężyzną fizyczną i… płodnością.
to surowe owoce w lecie, suszone i rozmoczone w wodzie lub mleku(głównie morele) – zimą, placki z ciemnej mąki razowej bardzo krótko pieczone i zjadane bez żadnych dodatków, potrawy z rozgotowanego zboża, mleko i sery owczekozie i krowieziemniaki i pomidory, dużosłodkich migdałów, a także wytwarzany z nich olej. (Olej migdałowy jest obecnie bardzo ceniony w kosmetyce. Laboratoria renomowanych firm kosmetycznych produkują z niego odżywcze kremy przeciwzmarszczkowe.)
Jabłoń czy wiśnia? Wiśnia.
Jak widać, w menu Hunzów nie ma mięsa.
Obecnie naukowcy już wiedzą, dlaczego sposób odżywiania Hunzów dawał długowieczność, a dieta Birchera – leczyła chorych i była świetną profilaktyką dla tych, u których jeszcze nie wystąpiły zmiany chorobowe. Otóż okazało się, że produkty stanowiące podstawę obu diet są m.in. źródłem substancji zapobiegających chorobom serca, miażdżycom i starzeniu się mózgu (zbyt duża ilość tłuszczu zwierzęcego przytłumia sprawność umysłową!).
Już dwa jabłka i 100 gramów orzechów (patrz: „surówka piękności”) dostarczają organizmowi 3 mg boru (górna granica niezbędnej dziennej dawki), który jest rzadkim pierwiastkiem, śladowo występującym w pokarmach. Jego niedobór znacznie obniża sprawność umysłową.
Cypryśniki
Zawarta w orzechach tiamina, ma – poza innymi funkcjami – podobne działanie na mózg, jak bor. Najwięcej tego pierwiastka śladowego jest w orzechach i migdałach, warzywach strączkowych, liściastych (np. w brokułach), jabłkach, gruszkach, brzoskwiniach, winogronach, także w miodzie.
Poza tym diety te dostarczają odpowiednią ilość witaminy C, niezbędną by aminokwas – fenyloalanina, zawarty w migdałach, ważnym składniku diety Hunzów i Birchera, mógł wziąć udział w procesach, dzięki którym jesteśmy spokojni, zrównoważeni, syci już po niewielkim posiłku, błyskotliwi i płodni.
Rakapoczi latem.
Chleb (Czapati):
Chleb Hunzów (Czapati) jest zdrowy, nierafinowany, może nawet za gruby, niedelikatny, ale za to pełen wartościowych składników pokarmowych.
Chleb Hunza zawiera wszystkie składniki pokarmowe pełnego ziarna. Może właśnie z tego względu Hunzowie cieszą się taką żywotnością i mają silne do późnego wieku nerwy, ponieważ do każdego posiłku jedzą tego chleba dużo. Może dlatego też mężczyźni mający dziewięćdziesiąt lat zostają ojcami, a kobiety pięćdziesięcioletnie matkami.
Chleb czapati, jak u nas w latach 60-tych XX wieku, na wsi – z brytfanki
Czapati, które jest podstawą diety Hunzów, robione jest z pszenicy, jęczmienia, gryki lub mąki z prosa. Jest bogate w fosfor, potas, żelazo, wapń, magnez i inne minerały, ponieważ w czasie przygotowywania mąki z pszenicy nic nie zostaje odrzucone ani zniszczone.
Kawałek czapati z kilkoma morelami jest dla każdego Hunzy posiłkiem kompletnym, razem z kilkoma szklankami ich zimnego lodowcowego mleka (wody).
Dzisiaj obowiązuje tutaj Islam – jak w całym Pakistanie i Bośni – ale nie obce są im tradycje buddyjskie, znana jest Weda i hinduizm. Odebrano im samodzielność i autonomię bo są zwolennikami Indii.
Mleko:
Mleko używa się za pokarm kompletny i używa się go w rozmaity sposób. Takie produkty, jak masło, mleko i ser wyrabia się przeważnie z mleka koziego i należą one do przysmaków.
Maślankę lub lassi popija się w czasie posiłków. Bardzo popularny jest jogurt.
Warzywa:
W codziennej diecie Hunzów warzywa odgrywają rolę doniosłą. Uprawiają je dokładnie, jak my, ale jadają głównie w postaci surowej. Gotowanie ograniczają z powodu małej ilości opału.
Uprawiają szpinak, sałatę, marchew, groch, rzepę, dynię, młode liście różnych ziół oraz nasiona strączkowe. Używanie ziół do gotowania i do sałatek jest zwyczajem upowszechnionym, a bardzo lubiana jest herbata ziołowa. Często jada się ziemniaki i rzodkiewki.
Gdy gotują warzywa, robią to w zakrytym garnku, tak że światło nie niszczy ich wartości odżywczych, Ta metoda jest podobna raczej do naszego duszenia niż do gotowania. Ogień utrzymuje się mały, co powoduje, że jedzenie gotuje się we własnym sosie, nie trzeba potem dolewać wody. Wody w ogóle dodaje się bardzo niewiele i po ugotowaniu podaje się razem z jarzynami albo wypija, ale nigdy nie wylewa. W ten sposób straciłoby się fosfor, wapń, żelazo, jod i wiele innych, cennych substancji odżywczych, których brak odczuwają nasze organizmy, a które wzbogaciłyby tylko wiaderko na odpadki.
Hunzowie warzywa po prostu tylko obmywają z ziemi i zjadają surowe (najczęściej) lub gotują w skórce. Nigdy nie wyciskają ze swoich warzyw soków Anie nie skrobią skórki, tak jak my to robimy. Skóra zawiera cenne sole mineralne, niektórych niektórych z nich brakuje w soku oraz w warzywach grubo skrobanych lub obieranych. Ponadto, oprócz skrobania warzyw i obierania owoców, gotujemy nasze pokarmy w wysokiej temperaturze i wtedy ulega zniszczeniu większość cennych składników. W miarę upływu czasu, jadając takie pokarmy, pozbawiamy nasze ciało niezbędnych składników odżywczych, które są mu potrzebne do zachowania zdrowia.
Sałatki:
Sałatki są istotną częścią każdego posiłku, podaje się je na półmisku z przyprawą octu winogronowego i z morelowym olejem, tak aby każdy mógł dobierać sobie tyle, ile chce.
Różne warzywa i ich połączenia pokrojone na sałatkę zawsze są świeżo wyrwane z ogrodu.
Podaje się również warzywa w całości.
Mięso:
Hunzowie nie są wegetarianami. Jednak mięso naprawdę rzadko gości na ich stole!
Mięso jest zazwyczaj przyrządzane w postaci duszonej (gulaszu). Zostaje pokrojone i zmieszane z warzywami, nakryte szczelnie i zostawione na ogniu tak długo, aż zmięknie.
Do zupy dodaje się utartą pszenicę i proso. Dla odmiany do gulaszu dodaje się ryż.
Jajka w Hunzie uważane są za luksus.
Dziewczynki w drodze do szkoły. Mają chusty jak wiejskie kobiety w Małopolsce – jeszcze w latach 60-tych XX wieku.
Owoce:
W Hunzie w wielkich ilościach rosną jabłka, gruszki, brzoskwinie, morele, czarne i czerwone wiśnie i morwy.
Morele jada się surowe w lecie i suszone na słońcu w miesiącach zimowych. Nawet pestki z moreli są wyjmowane, rozbijane i ich jądro zjadane. Są one smaczne i widocznie bardzo pożywne oraz zdrowe. Jeszcze inny pokarm został odkryty w tej pestce, mianowicie olej, używany przez Hunzów w dużych ilościach.
Hunzowie rzadko kiedy gotują swoje owoce. Jadają je surowe takie, jakie zrywa się z drzewa.
Morele prosto z drzewa
Bardzo cenione przez Hunzów, obok moreli, są bogate w witaminy i składniki mineralne brzoskwinie.
Znakomitymi owocami są także wiśnie, ponieważ korzenie drzew wiśniowych sięgają głęboko do wody i wydobywają stamtąd wiele minerałów i elementów śladowych, które potem znajdują się w owocach.
Wiśnie
Wiśnie są bogate w żelazo i działają krwiotwórczo.
Gruszki, podobnie jak jabłka, pochodzą z Azji Mniejszej i Wschodniej Europy.
Mają działanie dezynfekujące i ściągające ze względu na zawartość kwasu taninowego oraz wielu innych soli mineralnych włącznie z potasem.
Owoce morwy czarnej i białej, są jeszcze czerwone. W latach 50-tych XX wieku w Polsce masowo sadzono morwy. Komuniści myśleli, że uda się u nas hodowla jedwabników, ale było zdecydowanie za zimno. Ostatniego lata jadłem owoce morwy z drzew w Parku im. Dr Jordana w Krakowie.
Winogrona są bogate w cukier i żelazo. W Europie wiele kuracji i wiele sanatoriów opiera się na diecie winogronowej, kiedy nie je się nic oprócz winogron – ze znakomitym rezultatem. W winogronach jest mało białka, a za to dużo witamin i substancji mineralnych.
Droga do Gilgit
Wino:
Hunzowie piją obficie świeże, domowe wino zrobione z winogron, które zostawia się do sfermentowania na 90 dni przed użyciem.
Ponieważ jest ono dosyć mocne, więc kto chce pozostać trzeźwy, wystarczy mu jedna szklanka.
Robi się je bez cukru, fermentuje naturalnie i tak jak owoce i warzywa jest zawsze świeże i pyszne
Zbiory zbóż

Co stanowi sekret zdrowia i długowieczności Hunzów?


Na pewno składa na to wiele czynników, poczynając od czystego , świeżego powietrza, czy oddalenia od cywilizacji. Hunzowie nie używają białej mąki, białego cukru, oczyszczonej soli , nie znana im jest w ogóle przetworzona żywność Zachodu z czekoladą , hamburgerami i coca colą na czele.
Woda spływająca z lodowców , która piją Hunzowie jest mętna od mineralnych osadów , tą wodę używają też do nawadniania ułożonych tarasami pół, wydartych z kamienistego górskiego podłoża.
Życie Hunzów jest ciężkie, pełne pracy fizycznej, wszystko wykonują ręcznie, nie mają maszyn rolniczych, nawet taczki nie są tam znane. Ludzie nie jeżdżą ale wszędzie chodzą pieszo.
Co uprawiają Hunzowie? Na ich małych poletkach królują:
pszenica, gryka, proso, jęczmień i lucerna, z warzyw uprawiają ziemniaki, groch, cebulę, buraki, marchew, pomidory i sałatę.
Na miedzach rosną drzewa, głównie to morele, orzechy, migdały, brzoskwinie, śliwki, jabłka i gruszki.
Zwierzęta hoduje się tylko użyteczne: kozy, owce, jaki. Mleko i jego przetwory je się bardzo często natomiast mięso raz w roku!

Żadnych zwierząt nie hoduje się na rzeź. Gdy zwierzę, już nie może pracować na swoje utrzymanie to zabija się je i spożywa.
To co ważne , to to, że owoce i warzywa je się głównie na surowo, gdyż opału jest bardzo mało,
Rzadko się piecze razowy chleb, głównie przygotowuje się placki z razowej mąki i je się świeże lub surowe morele, z tłuszczu stosuje się głównie olej z pestek moreli. Miodu Hunzowie nie znają ,gdyż nie ma tam pszczół.
Wprawdzie Hunzowie pracują na polu od rana do wieczora ale prowadzą racjonalny tryb życia, praca jest przerywana co parę godzin na posiłki a spać chodzą już o 20.00.
Ich religia to Islam. Hunzowie to przyjacielscy ludzie, nigdy się nie śpieszą, mają zawsze czas na pogawędkę z sąsiadami. Nie ma wśród nich osób otyłych ,nie spotyka się tam kamicy żółciowej, chorób krążenia, nadciśnienia, zaburzeń umysłowych, raka, reumatyzmu , cukrzycy i wielu innych chorób.
Nie ma też tam głodu, niemowlęta są dokarmiane mlekiem matki nawet do 3 lat.
Mało liczebny lud Hunzowie, zamieszkujący od wieków jedną z wysoko położonych dolin zachodnich Himalajów, gdzie stworzył własną, oryginalną kulturę – jeszcze przed paroma dziesiątkami lat był całkowicie odizolowany od reszty świata. W opisie pradawnego sposobu życia tego ludu znajdujemy zadziwiające fakty. Otóż pola Hunzów nie były w stanie dostarczyć im tyle pożywienia, by mieli je przez cały rok. W tej sytuacji aż do czerwca, kiedy dojrzewa gryka, lud Hunzów całymi tygodniami pościł; posty te niekiedy przeciągały się aż do dwóch miesięcy w roku. W tym okresie Hunzowie byli jednak radośni i zadowoleni, a nadto wykonywali swoją najważniejszą pracę w roku: uprawiali pola i naprawiali zasypane zimowymi lawinami kanały nawadniające. Hunzowie nie znali lekarza i nie potrzebowali policji. Ich życie toczyło się zgodnie z prawami natury.
Dziś Hunzowie żyją w pełnym kontakcie ze światem. Mężczyźni służą w wojsku, a niektórzy z nich pracują w głębi kraju. Do odizolowanej niegdyś doliny sprowadza się trwałe artykuły spożywcze: cukier, białą mąkę i konserwy; lud Hunza „nie musi” już głodować, ale za to mieszkańców doliny zaczęły trapić typowe choroby cywilizacyjne: próchnica zębów, zapalenie wyrostka robaczkowego, schorzenia dróg żółciowych, nadwaga, przeziębienia, cukrzyca i wiele innych, których wcześniej nie znali.Hunzowie potrzebują obecnie nie tylko lekarza, ale i policjanta, gdyż została zakłócona ich równowaga fizyczna i psychiczna.
Nic więc dziwnego, że wielu myślicieli, uczonych, filozofów, lekarzy przywiązywało dużą wagę do postów, głodówek, umartwień ciała jako środków służących dobrze człowiekowi i zdrowiu jego ciała i duszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!