poniedziałek, 8 maja 2017

Powrót Brunhildy

Brunhilda wróciła! Kilka dni szwendała się po Puszczy Boreckiej.
Spała w szopach i ambonie myśliwskiej. Taka twardzielka! 💪
Ja, choć młodsza od niej, nie odważyłabym się sypiać po cudzych szopach :)
Co innego moja stajnia, ale w maju lub czerwcu. Teraz zdeczko chłodno, choć dobry, ciepły śpiwór zimowy chroni przed zimnem skutecznie. Brunhilda, twierdzi, że nie zmarzła nic a nic 😏

Dziś jednak wróciła do mego gościnnego domku. Zjadła pyszny, gorący indiański rosołek 💗
Napaliła w naprawionym przeze mnie piecu i fika jogę w jego ciepełku :)

- Łaskawie wam blogująca, zawsze prawdę mówiąca,
   Święta Lady Isabelle vel Indianka vel Lechitka 😇😇😇
                    PiS & Love
           Ku chwale Rancho! 🙋

6 komentarzy:

  1. Oj,podejerzewam, że darzysz ją swego rodzaju sympatią i będzie Ci jej brakować, gdy kiedyś zdecyduje się na opuszczenie Rancza☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegos czasu, 20-letnia corka mojej znajomej chodzi non stop w zimowej czapce, rekawicach i kurtce.
    To naprawde niesamowity widok, gdy latem +30stopni, wszyscy porozbierani, a obok ona przemyka na rowerze w welnianej czapce, kurtce i szalik wokol szyi.
    Ostatnio, po lekturze Twojego bloga i wpisach o marznacej Brunhildzie, cos mnie tknelo i pytam:
    - Bernadett, czy jestes moze wegetarianka?
    - Bylam wegatarianka, a teraz jestem weganka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś kościsty, to szybciej przemarza.
      Brunhilda nie jest koścista, tylko normalna, szczupła, ale brak białka zwierzęcego może faktycznie powodować marznięcie. Bardzo smakują jej moje zupy gotowane na korpusach kurzych. Bardzo tłuste rosoły gotuję. Chętnie je zjada.

      Usuń
  3. myślę,ze się przyzwyczaiłaś do Brunhildy i bez niej byłabyś samotna. Szanuj ją i gość, bo bardzo co pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem, że jej obecność w moim domu stresuje mnie i ogranicza, niekiedy irytuje. Np. nie mogę swobodnie z nią porozmawiać ani posłuchać sobie muzyki czy obejrzeć filmik na YouTube, gdy ona w domu, bo zaraz sapie i rzuca się niespokojnie na łóżku czy po kuchni i upomina mnie. To stresuje. Niby jest osoba w tym samym pomieszczeniu, a nie ma z kim normalnie porozmawiać.

    Ma dość nieprzyjemny sposób bycia, lubi różne rzeczy wymuszać. Jak coś bardzo nie po jej myśli, zachowuje się agresywnie, tyle że wyładowuje się nie na mnie, a idzie na dwór i wyje za stajnią jak wściekła bestia. Trochę mnie mrowi, gdy ją na takim irracjonalnym zachowaniu przyłapię.

    Owszem, teraz o dziwo pomaga mi z własnej chęci i nawet mnie motywuje do postępów w pracy, jak np. w grodzeniu, ale nie mogę o nic ją poprosić, bo odmówi. Robi tylko to, co chce robić. Zresztą nie wymagam ani nie oczekuję żadnej pomocy od niej. Poza tym ona pomaga w nadziei, że zgodzę się ją sponsorować cały rok, więc nie jest to pomoc bezinteresowna. Próbuje mnie zmiękczyć, ale ja po różnych przejściach z obcymi mam dosyć utrzymywania ich. Nie chcę tego ciężaru brać na siebie. Najwięcej straciłam na pomocy Kamykowi. Nie warto mu było pomagać. Strata czasu, energii, pieniędzy i sprzętu, który mi wyniósł lub zniszczył. No i ta jego zapłata za moje poświęcenie. Groźby i próby zabójstwa, zastraszanie, obrażanie, wyzywanie i szopki w internecie.
    Generalnie jestem zmęczona obcymi w moim domu. Mam dość.

    Są więc minusy i plusy tego układu.
    Zgodziłam się na pewne ustępstwa wobec Brunhildy, ale ona próbuje wymusić więcej, więc się pewnie rychło rozstaniemy.

    Czy ktoś tu jest czy nie ma - i tak czuję się samotna, więc mi wsio ryba.
    Brunhildzie krzywdy nie robię, traktuję zwyczajnie i grzecznie, toleruję jej dziwactwa, więc chyba nie ma tu źle?

    Jestem raczej znudzona jej obecnością, ale tak bardzo mi jej obecność nie przeszkadza, zwłaszcza, że przez większość dnia jej nie ma - wędruje po okolicy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Generalnie bym wolała, by był tu ktoś inny, powinnam mieć dobrego, mądrego, wspierającego mężczyznę, którego kocham i vice versa. Niestety, nie ma nikogo takiego w moim życiu, więc jestem sama.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!