środa, 7 sierpnia 2013

Metoda Małych Kroczków

Indianka przeszlifowała starą podłogę od psiej budy
 usuwając zanieczyszczenia i zasinienia drewna.
Indianka, gdy nie ma siły pracować, narzuca sobie Metodę Małych Kroczków. Wybiera wówczas zadania cząstkowe takie jak na przykład dziś. Jest zbyt duszno i gorąco, by ciężko fizycznie pracować, ale za to pogoda jest w sam raz na szlifowanie i malowanie elementów, które tej konserwacji i zdobienia wymagają. Indianka lubi takie rzeczy robić, więc z tym większą przyjemnością się nim oddaje.

Stary koszyczek na chleb zyskał nowy wygląd i życie :)

W ten sposób nadała nowe życie staremu, pociemniałemu koszyczkowi na chleb oraz odrestaurowała podłogę od psiej budy. Mała rzecz, a cieszy :) Przeszlifowane i przemalowane elementy już schną rudziejąc pięknie w zachodzącym Słońcu.

A tu świeżo pomalowany koszyczek na chleb.
Psia podłoga przeszlifowana, pomalowana i schnie :)


8 komentarzy:

  1. Izuniu,a ten koszyczek to nie będzie trujący po tym drewnochronie? Nie pytam się przez złośliwość tylko z troski. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie.D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Danusiu - nie sądzę. Nikt nie każe nikomu pić drewnochronu, a gdy on wyschnie nie jest w stanie zatruć chleba choćby chciał.

    Ale sprawdzę wytyczne na puszce. Jeśliby farba miałaby w jakikolwiek sposób powodować chociaż cień ryzyka - koszyk będzie moszczony serwetką zanim trafi do niego chlebek :) Będzie "bułka przez bibułkę", czyli tak, jak lubią mieszczuchy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest żadna metoda małych kroczków, tylko puszczanie pary w gwizdek. Jak nie możesz robić nic konkretnego, to lepiej sie przespać i wziąć się za konkrety jak poluzuje żar. Siana dla chudoby nadal nie masz na zimę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Colorado - pozwolę sobie się z tobą niezgodzić.
    TO JEST METODA MAŁYCH KROCZKÓW. Co istotne - skuteczna. Sprawia, że mimo przemęczenia jednak prace posuwają się u mnie do przodu. To SĄ KONKRETNE DZIAŁANIA.

    Mniemam, że twoje zapytanie o siano nie wynika z troski o zwierzęta, a jedynie z chęci wytknięcia mi braku siana, a następnym twoim krokiem będzie donos na weterynarię, że rzekomo głodzę zwierzęta zimą? Nieładnie colorado. Nieładnie.

    Co to siana - mam na zimę siano, ale nie tyle, ile planowałam mieć, ponieważ ponad połowa została zmarnowana w polu przez nieodpowiedzialnego kosiarza.

    Dlatego staram się nadal kosić i uzupełniać braki, tak, abym nie musiała dokupywać siana zimą, gdy drogi zawiane, a Urząd Gminy przetrzymuje mnie tydzień lub dwa bez odśnieżania drogi, tak, aby moje zwierzęta były głodne i nie mogły dostać paszy na czas. Im na sercu nie leży dobro moich zwierząt i nigdy nie leżało. Jedyne, na co ich stać, to zagarnianie mojego inwentarza za friko.

    Tylko ja wiem, ile pieniędzy wydałam na telefonowanie do Urzędu Gminy, by odśnieżyli drogę co należy do ich obowiązków, bo transport siana nie mógł przejechać tą gminną drogą i dostać się na moje gospodarstwo. Przez tydzień czy półtora odśnieżali każdą dziurę w gminie, moim zdaniem celowo pomijając mój odcinek. Gdy napisałam publiczny email do UG - dopiero wtedy przysłali odśnieżarkę, a za razem z odśnieżarką weterynarzy powiatowych skorych do zagarnięcia moich zwierząt pod pretekstem rzekomego głodzenia zwierząt. Wtedy moje zwierzęta nie miałyby ani dnia głodu, gdyby urzędnik z gminy przysłał tę odśnieżarkę, gdy była tutaj bardzo potrzebna.
    A tak zwierzęta stały tydzień o prawie głodnym pysku, bo drogi nie chciał odśnieżyć. Resztki siana im wygrabiałam ze wszelkich zakamarków, podczas gdy tir czekał tydzień aż UG odśnieży drogę. A UG się nie śpieszył, oj nie. Czukty były codziennie odśnieżane, tylko nie mój odcinek. Takie złośliwe działanie ze szkodą dla zwierząt woła o pomstę do nieba. Taki urzędnik nie powinien pracować w UG.
    Teraz kandyduje na wójta gminy. Jak go wybiorą - będzie okropnie. Takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodam, że ten sam urzędnik był właśnie inicjatorem zaboru suczki Indianki - Satji.

    Z tego co Indiance wiadomo, właściciel psiarni to jego kolega. Jego kolega obecnie zarabia na psie Indianki 240 zł miesięcznie. Nawet ułamek tej kwoty nie został przyznany Indiance na karmę dla jej jak się okazało szczennej suki - zapłodnionej przez psa sołtysowej.

    Pies, mimo uzgodnień, że Indianka go zabierze po odkarmieniu szczeniąt - nie został jej wydany.

    Właściciel psiarni po konsultacji z urzędnikiem z UG odmówił wydania Indiance psa, mimo wcześniejszych uzgodnień. Indianka została oszukana i pozbawiona podstępem swojego psa.

    Zamiast zwrócić psa - kolega urzędnika z UG wezwał na Indiankę policjantki, które ją poturbowały przed schroniskiem w Bystrym, gdy pojechała tam suczkę zabrać do domu. Tak się z nią i jej zwierzętami obchodzą miejscowi od lat.

    Tylko naiwnym mieszczuchom nie znającym lokalnej sytuacji mogą wciskać kity, że im rzekomo "leży na sercu dobro zwierząt" To jest gówno prawda.
    Nigdy to nie było prawdą, nie jest i nie będzie.
    Ci ludzie to zimne kreatury bez sumienia.

    Ich motywacją działania jest dokuczyć samotnej kobiecie, a nie jej pomóc. Tak było zawsze.
    Dlatego tak idealnie układa im się współpraca z lesbijkami, które są dla nich cudownym narzędziem pognębienia samotnej, biednej kobiety.

    To czego sami nie dali rady dokonać przez lata czyli zgnębić Indiankę - robią to przy pomocy swoich krakowskich marionetek, które mają swoją własną motywację - zemstę, ze wybuch złości Indianki po tym, jak na nią doniosły i sprowadziły na nią masę problemów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie rozumiem Cię Indianko.
    Dlaczego od razu komuś zarzucasz, że chce na Ciebie donieść (colorado). W ten sposób niedługo będziesz miała samych wrogów.
    Jak rozumiem nie masz teraz pieniędzy na kupną paszę na zimę dla zwierzat. Powodzenia w sianokosach. Kiedy wypróbujesz swój wóz? Jak coś to wydaje mi się, że kope siana na wozie trzeba spiąć długim drągiem z łańcuchami, żeby sie nie rozleciała po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza, do tego koszyka pomalowanego drewnochronem nie powinnaś wkładać pieczywa bezpośrednio. Sprawdź jeszcze na puszce, ale drewnochron na pewno nie ma dopuszczenia do kontaktu z żywnością. Wszelka chemia stosowana do takich rzeczy (oleje, lakiery, farby) musi mieć na opakowaniu informację o dopuszczeniu do kontaktu z żywnością, w przeciwnym razie nawet po wyschnięciu może jakieś toksyny na jedzenie przenosić. A po co się bez potrzeby podtruwać. Pozdrawiam Ciebie :) P.

    OdpowiedzUsuń
  8. a propos spinania siana - łatwiej spiąć powrozem. U nas tak się spina przyczepę. Pawąz wyłożyć na górę i przypiąć, to dość duży wysiłek, A jak koń -chodzi z oponą?

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!