sobota, 14 maja 2016

Z czego mają małe gospodarstwa się utrzymywać?

Zabierają dopłaty, które i tak są najniższe w Europie i w przypadku małych gospodarstw są niższe niż zasiłek dla bezrobotnych!
Podnoszą podatki. Wprowadzają nowe.
Nie odliczają od przychodów kosztów produkcji rolnej, które są wysokie.
Lobbują na rzecz wielkich latyfundiów kosztem małych gospodarstw rodzinnych.
Lobbują na rzecz mega truciciela, korporacji Monsanto.
Wprowadzają do handlu zatrutą żywność.
Zakazują sprzedaży ziół.
Wymuszają obszerną, pracochłonną, czasochłonną, szczegółową biurokrację i księgowość.
Wprowadzają kary za gospodarzenie.
Za ubój gospodarczy - więzienie.
Za sprzedaż z gospodarstwa - więzienie.

W UE jedynie Polski rolnik w Polsce jest przestępcą

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-04-15
W cywilizowanych krajach rolnik może przetworzyć swoją produkcję i legalnie sprzedać bez pośredników. Polski rolnik musi dostarczyć swoją produkcję pośrednikom/przetwórcom, a ci – nie bójmy użyć właściwego słowa – mają prawo ukraść całe jego zyski.
Francuski rolnik może sprzedać swe produkty, nawet w paryskim metrze, o parkingach nie wspominając. To samo Niemcy, Szwedzi i wszystkie inne nacje, z Rumunią włącznie. Rolnicy z tych krajów mogą sprzedawać produkty nieprzetworzone, jak i przetworzone. Zadowoleni z tego są nie tylko rolnicy z tych krajów, ale i konsumenci, bo mogą taniej kupić dobrą jakościowo żywność.
Niechby tylko polski rolnik spróbował coś w ten sam sposób sprzedać! Natychmiast jest zakuwany w dyby, towar jest konfiskowany i otrzymuje on horrendalnie wysoki mandat. Cóż, to jest groźny „przestępca” w państwie Tuska, Rostowskiego, Piechocińskiego i ferajny. Rostowski cały czas myśli, jakby tu rolnikom jeszcze zabrać część ich pieniędzy, a koalicyjne PSL przygotowuje ustawę o wprowadzeniu podatku dochodowego w rolnictwie. Niech nie myśli jednakże ktoś, że tak, jak w całym biznesie, od faktycznych zysków, bo ponad 90% rolników, po uwzględnieniu kosztów stałych i zmiennych, nie ma żadnych zysków, wręcz straty, więc należałoby objąć ich opieką socjalną.
Jeden z wariantów proponowanego podatku przewiduje podatek, lecz nie od faktycznych zysków, ale na podstawie wskaźnika „wyliczonego” w Warszawie, od tzw. „ekonomicznej wielkości gospodarstwa”. Wszystko w tym momencie jasne, bo im większą dziurę w budżecie zrobi nieudolna koalicja PO-PSL (Tusk-Piechociński), tym „korzystniejsze” będą wskaźniki „dochodu” rolników wyliczone w Warszawie. Cudzysłowy nie są użyte bez powodu. Cóż, armię dodatkowych poborców podatkowych trzeba z czegoś utrzymać, więc trzeba złupić rolników.
Takie wprowadzenie powyższego podatku mogłoby doprowadzić do buntu w rolnictwie, więc przyjęto strategię małych kroków, gdzie od 2014r. planuje się objąć rolników podatkiem „dochodowym”, ale nie od faktycznych dochodów, lecz na początek, nazwanie podatkiem dochodowym dotychczasowego podatku rolnego – rolnicy od dawna płacą ten haracz (por.http://finanse.wp.pl/kat,104128,title,Kalemba-od-2014-r-podatek-dochodowy-dla-rolnikow,wid,14840670,wiadomosc.html). Gdy oswoją się ze terminem „podatek dochodowy”, to wtedy nastąpią dalsze kroki.
Gdy rolnik jest uparty, nie chce „dobrowolnie” oddać pośrednikom wypracowanych zysków, sprawa trafia do sądu, z którego może trafić on na długi okres czasu do więzienia. Jeśli sąd opornego rolnika nie zamknie w kazamatach, to i tak nałoży na niego karę finansową, jeszcze wyższą, niż wielotysięczne mandaty. Nie ma znaczenia, że ten rolnik może nie mieć pieniędzy, że nie ma za co nakarmić dzieci – komornik może za bezcen zlicytować jego gospodarstwo. To Polska Tuska właśnie.
W Polsce Tuska, za koalicji PO-PSL, nawet babcia handlująca pietruszką wychodowaną w swoim ogrodzie jest groźnym przestępcą, którego Tusk, Pawlak, Piechociński wraz z całym aparatem państwa bezwzględnie ścigają i tępią. Piszę o przysłowiowej babci, bo w cywilizowanym świecie, gdy działka graniczy z drogą, ścieżką itd., właściciel może postawić stragan, na którym może sprzedać przez się wychodowane w ogrodzie/działce produkty. W Polsce będziesz w ten sposób przestępcą. Polska Tuska, Piechocińskiego i ferajny jest dla wszystkich, byleby nie byli to Polacy, bo ci mają płacić, płacić, płacić ….
PO od zawsze była, w obiegowej na wsi opinii, partią anty rolniczą. Ale przecież współrządzi PSL, niby partia chłopska? Nic bardziej mylnego, bo ta partia reprezentuje głównie 0,2% rolników, na których przypada 24% dopłat JPO, czyli latyfundystów (link:http://finanse.wp.pl/kat,104128,title,Trybunal-Obrachunkowy-UE-wskazuje-na-luki-w-doplatach-rolnych,wid,15129639,wiadomosc.html). W interesie tej grupy jest bankructwo gospodarstw małoobszarowych, aby za bezcen przejąć ich ziemię, a do tego mieć armię parobków za przysłowiową miskę ryżu/owsa (owies – przysmak osłów). Aby nie było nieporozumienia, bankructwo małych gospodarstw jest w interesie latyfundystów.
Nie jest prawdą, że duże, wyspecjalizowane zakłady przetworzą płody rolne na wysokiej jakości produkty konsumpcyjne. Seria ostatnich afer świadczy jedynie, że jest dokładnie na odwrót. Mamy sezon grillowy, więc wspomnę, „mimochodem” o kiełbasie na grilla, produkcie mięsnym, który … nie zawiera mięsa. Miast tego, wśród różnych specyfików, ma dodatek zmielonych robaków … Smacznego.
To może duże gospodarstwa (latyfundia) wyprodukują dobrej jakości i tanią żywność? Gdyby latyfundia produkowały tanio, nie byłoby konieczności karania drobnych rolników za przetwarzanie płodów rolnych i samodzielny handel nimi. Do tego, np. na farmie wielkoprzemysłowej, hodującej na raz wiele tysięcy świń, drobiu, krów itp., należy podawać non stop antybiotyki, aby zapobiec padnięciom (zdychaniu) zwierząt. W takich środowiskach powstają antybiotykoodporne szczepy bakterii, a taka naszprycowana antybiotykami i hormonami żywność, wg najnowszych badań, odpowiada za epidemię cukrzycy, nadciśnienia, otyłości i całego szeregu chorób, tzw. cywilizacyjnych.
Warto też wspomnieć o ustawie o GMO, za którą lobbowała u polityków PSL ambasada USA i która w pierwotnej wersji była skrajnie niekorzystna dla zdrowia Polaków. Ostatecznie uchwalono wersję złagodzoną tej ustawy, co nie zmienia faktu, że GMO jest już legalnie w polskiej żywności. Genetycznie zmodyfikowane rośliny GMO skracają, wg badań, życie o 30%, powodują raka, uszkadzają wątrobę i nerki, powodują cały szereg innych chorób (por.http://kuchnia.wp.pl/mm/miszmasz/1406/1/1/gmo-niebezpieczne-pozywienie-.html). W kontekście GMO należy wspomnieć o ACTA, którego dzięki protestom Polaków nie udało się Tuskowi, Pawlakowi i ferajnie wprowadzić.
Duża część mięsa przetwarzanego w Polsce, większość warzyw w handlu, nawet w tym bazarowym, nie jest wytwarzana przez polskiego rolnika. Polski rolnik obrabowany przez pośredników, zakłady przetwórcze, nie ma pieniędzy na kontynuowanie produkcji. Aby był ekonomiczny sens produkowania czegokolwiek, rolnik musi na tym zarabiać, Problem w tym, co opisałem wyżej, polski rolnik ma obowiązek dać się obrabować z zysku przez pośredników, bo inaczej jest przestępcą. Obrabowany rolnik nie ma zysków. Wyborcze hasło polityków PO: „Aby żyło się lepiej” dotyczy jedynie Tuska, Piechocińskiego i ferajny z PO-PSL.
Co więcej, ceny oferowane przez pośredników często nie wystarczają nawet na pokrycie całkowitych kosztów produkcji. Kosztów zmiennych, jak i stałych, które w wielu opracowaniach są przemilczane, a prezentowane wyniki nie bazują nawet na całych kosztach zmiennych, tylko ich części, np. nasiona, opryski, nawóz, ale już bez kosztów zbioru, amortyzacji maszyn i budynków, podatków itd., itp.. Powstały niedobór rolnik musi finansować z unijnych dopłat bezpośrednich, miast finansować tymi dopłatami rozwój swego gospodarstwa. W tej sytuacji wielu rolników wyjeżdża do pracy na Zachód, aby przeżyć i godnie żyć. A Tusk z Rostowskim i ferajną cały czas oblizują się i ślinią na te rolnicze dopłaty z UE. Gdyby nie zdecydowana postawa UE, te pieniądze już dawno zostałyby zrabowane ku chwale Tuska i ferajny.
Polski rolnik i liberalne rolnictwo, to sprzeczność? Czyżby? Polski rolnik cierpi przez to, że polskie rolnictwo nie jest liberalne, że rolnik nie ma prawa sprzedać samodzielnie tego, co sam wyprodukuje. Mało tego, co i rusz pojawiają się artykuły, jaki to polski rolnik jest bogaty. Te „bogactwo” jest swoistym uzasadnieniem do likwidacji KRUS. A do tego ironiczne uwagi kłamców, że polskiemu rolnikowi zawsze jest mało, że zawsze narzeka. Panowie, polski rolnik ma rzeczywisty powód do narzekania, j.w..
Klinicznym przykładem jest chów bydła mlecznego. W tym celu dobrze byłoby porównać Polskę ze Szwajcarią, gdzie struktura obszarowa gospodarstw jest podobna. W Szwajcarii są wielkie koncerny przetwarzające mleko produkowane w szwajcarskich gospodarstwach. Dlaczego szwajcarski rolnik nie jest biedny, tak jak polski? Szwajcarski rolnik ma prawo przetworzyć wyprodukowane mleko i samodzielnie sprzedać przetwory. Jeśli w Szwajcarii tamtejsze koncerny „doiłyby” szwajcarskich rolników tak, jak w Polsce, zostałyby bez surowca do produkcji. W Szwajcarii rolnik samodzielnie przetwarzający swoją produkcję nie jest przestępcą, jak jego polski kolega po fachu.
Pytanie tylko, dlaczego polski rolnik nie produkuje? Nie produkuje, bo nie ma zysków, a wiec nie jest bogaty. Bogaci są właściciele zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego, bo to oni zabierają rolnikom zyski. Te przetwórnie nie martwią się, że polski rolnik jest biedny, a w razie czego, surowiec do produkcji sprowadzą z Ukrainy, z Chin itp.
Kiedyś napisałem długi artykuł, który cały czas jest aktualny (link:http://interia360.pl/artykul/rewolucyjny-stary-program-dla-rolnictwa-warmii-i-mazur-wersja-autorska,45267). Proponuję PiS, aby złożyło w Sejmie projekt uchwały wzywającej polski rząd do depenalizacji polskiego rolnika. SLD i „Palikoty” zajmują się tematami zastępczymi, homo związkami, więc szkoda czasu na apel w ich kierunku. Chyba czas już zakończyć ten Polityczny Onanizm, ten chocholi taniec Tuska, Rostowskiego, Piechocińskiego i ferajny.
Piotr Solis, naszeblogi.pl

6 komentarzy:

  1. Indianko, to jest jakiś stary artykuł mówiący jeszcze o rządach PO i PSL. Zmieniła się władza, ale czy zmieniła się sytuacja polskich rolników? Wszyscy politycy są tacy sami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam jest robione w temacie, ale PSL nadal trzyma łapę na rolnictwie i blokuje rozwój małych gospodarstw.

      Usuń
  2. Już można sprzedawać to co rolnik wytworzy do 40 000zł. Bezpiecznie. Więc post nieaktualny.
    Trzeba promować swoje produkty by znaleźć odbiorców.
    Czyli MOŻESZ bez podatku zarobić 40 000. Tylko czy chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lu, sprawdź czy można sprzedawać mięso (baraninę, kozinę) i ich przetwory, jaja i mleko, ser, śmietanę, jogurt i na jakich zasadach.

      Usuń
  3. Sprawdź też, czy można ubić barana na gospodarstwie i jeśli tak to na jakich zasadach i ile to kosztuje i czy się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja powiem krótko, a dosadnie. Wpierdalanie się urzędników do gospodarzenia, nie służy ani gospodarzom, ani konsumentom.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!