niedziela, 22 stycznia 2017

Pracowita niedziela

Niemra zauważyła, jak wiele pracy przy zwierzętach i gotowaniu ma zazwyczaj Indianka, więc się nie czepia, gdy Indii nie codziennie ugotuje świeży obiad lub nie nadąży piec chleba. Jest co jeść. Przeważnie gorąca zupa ugotowana przez Indii na piecu jest, a gdy się kończy, Niemra gotuje sobie lub przyrządza co chce, ze składników, które kupuje Indianka. Sęk w tym, że Niemra nie umie gotować i gdy Indii widzi jej brudne ziemniaki w łupinach gotujące się na piecu pół dnia, to Indiankę skręca :))) Z drugiej strony, widok obskurnych ziemnioli, to dla Indianki znak, że zupa się skończyła i trzeba nowy obiad Niemrze ugotować. Ze składnikami krucho, bo we wsi drogie i daleko trzeba chodzić, a nie ma na to czasu, a czasem siły. Na ten przykład, w tym tygodniu Indianka słabieje na serce, więc siły wykrzesuje z siebie tylko do opieki nad zwierzętami.

Trochę zapasów Indianka porobiła latem i na jesieni, więc podstawowe składniki spożywcze są dostępne w domu, pozostałe kupuje przy okazji gdy jest w mieście, lub specjalnie wyrusza na najbliższą wieś, by kupić co potrzeba.

Niemra jest przy tym dosyć irytująca, bo łażąc po okolicy, wielokrotnie mija wiejskie sklepy, ale nigdy nie chce jej się cokolwiek kupić i przynieść do domu. Zaś gdy Indii przytarga do domu ciężkie zakupy z miasta, niemczysko potrafi w kwadrans wpierdolić pół słoika miodu, majonezu czy twarożku. Taki samolubny, pazerny babsztyl. Nawet nie zapyta, czy Indianka nie będzie potrzebowała tych składników do zaplanowanej potrawy.

Przy takiej pazerności, Indianka powinna podnieść jej ubogą składkę na żarcie. Ale że samowolna baba od czasu do czasu sama z siebie zajrzy do zwierząt i zaalarmuje, gdy coś nowego się urodziło, a nawet rzuci siano zwierzętom, więc Indianka jej składki jednak nie podniesie, bo Niemra choć absolutnie wkurzająca, to jednak zła baba nie jest.

Dzisiaj o dziwo, Indianka znalazła czas i siły, by wreszcie zrobić zaplanowaną sałatkę warzywną, a na piecu gotuje się barszcz czerwony.

Chwilę odpocznie i musi znów do zwierząt iść, zanieść wodę i napoić mlekiem słabsze młode.

Lechija dwojga imion ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!