sobota, 6 kwietnia 2013

Piękna pogoda

Na dworzu piękna pogoda – ciepło, słonecznie. Zapowiada ona przybycie wiosny.

Śnieg leży, ale topnieje powoli. Z dachów kapią ciurkiem krople wody z roztopionego śniegu. Konie pasą się na podwórku przed paszarnią. Jedzą siano w usypanym przez Indiankę stogu. Kozy nakarmione i napojone. Konie też napojone. Pora zanieść im owsa i zgarnąć nieco słomy do kurnika. W domu zimno – piec nie działa, bo komin niedrożny. Zupełnie nie ma ciągu i nie da rady napalić. Podrośnięte siewki warzyw padają. Szkoda. Ale co robić? Jest za zimno, a pieca nie da się rozpalić. Może smoła lub lód jest w kominie. Ale nie ma tam łatwego dostępu. Indianka na dach nie wejdzie na pewno. Potrzebne drabina albo wylot ze strychu na dach, aby można było bezpiecznie i samej czyścić i przepychać komin w razie potrzeby. Kominiarze nigdy tego nie zrobili porządnie. Zawsze trzeba po nich poprawiać, więc nie ma sensu ich wzywać. Trzeba będzie coś zrobić z tym kominem, albo postawić nowy, jeśli ten okaże się zbyt kosztowny w naprawie. Między kanałami są przebicia i to one osłabiają ciąg. W tej chwili w kanale, do którego jest podpięty piec kuchenny zupełnie nie ma ciągu. Martwota. Dobrze, że już się cieplej robi. Ale sadzonki i tak się zmarnują, co najmniej część :(

14 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tej słonecznej pogody. U mnie wciąż zimno. Moje siewki też padają, choć w domu ciepło. Na gwałt potrzebują słońca, jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiu, gwałcić się możecie bez udziału Słońca :) Będzie intymniej :D

      Usuń
  2. Indianko,
    moje pomidory "siedzą" w ziemi ale nie chcą rosnąć bo brak słońca.Dzisiaj troszke jest go więcej może w końcu będzie ta wiosna?
    Ja tu o pierdołach a ty marzniesz! Już sama nie wiem jak ci pomóc? Dobrym słowem napewno ale czy to wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. W domu plus 9 C, na dworzu plus 2. Piec zupełnie nie działa i nic z nim teraz nie zrobię. Muszę wytrzymać do wiosny. Ja wytrzymam, ale moje sadzonki nie. Padają. Także kwiaty doniczkowe... :)

    Ubieram się ciepło - kilka warstw. Na dworze pracuję i wtedy się rozgrzewam :) Słońce przygrzewa. Jest mi gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak mieszkałam w starej chałupie, to udrażniałam komin w sposób następujący: w piecu kuchennym była taka wyczystka w tzw przymurtku, wsadzałam do tej wyczystki coś (papier, szmatę, )nasączone pasta do podłogi i podpalałam. W kominie robił się "cug". Zrób coś, nie siedź i nie marznij, bo zamarzniesz. Dom masz murowany, to Ci sie nie spali. Poszukaj gliny, wejdź na strych i oblep komin, zalep czymkolwiek zresztą, żeby nie było lewego ciągu. Szlag Ci trafi wszystkie rośliny, a Ty sie rozchorujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się ,że jesteś mądrą kobieta, a nie wiem skąd u Ciebie brak zaradności. Komin i opał na zimę ,to podstawa. szczególnie w tamtym klimacie.A Ty, drzewo znosisz cała zimę, z komina, od jak dawno sięgnę pamięcią , dymi. Napracujesz się na darmo.Bardzo Ci współczuję.
      Pozdrawiam Maria

      Usuń
    2. Colorado, tak było wcześniej robione. W tej chwili nie mam dostępu do przewodów kominowych, za to mam robotę w stajni. Muszę koniom pościelić. Wcześniej sprzątałam w kurniku i u królików w boxie. Mam jeszcze sztobry do posadzenia - na prawdę nie mam czasu :)
      Po pracy będę zmęczona i będę chciała odpocząć. Już jestem zmęczona, a jeszcze muszę przytargać sporo snopów słomy i siana do stajni.

      Nie martw się - przyjdzie czas na komin, ale nie w tej chwili.

      Pozdrawiam,
      Indianka

      Usuń
  5. Maria, dziękuję, że mi powiedziałaś o tym, iż sprawny komin i suchy opał na zimę to podstawa. Gdybyś o tym nie wspomniała, to pewnie bym nadal żyła w nieświadomości :D

    Zaradna? Oczywiście masz rację. Sama nie wiem jakim cudem zarobiłam na to gospodarstwo i przetrwałam na nim te marne 10 lat :D

    Proszę o więcej drogocennych wskazówek :)
    Np. skąd wziąć kasę na wymianę komina i na traktor z przyczepą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Indiano Kochana widzę że się zbulwersowałaś wpisem koleżki wyżej ;)
    Nic to, wiosna za progiem, dasz radę jak zwykle. Tylko tych roślinek szkoda bo się przecież narobiłaś przy tym.
    Trzymaj się ciepło.
    Do miłego ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że szkoda roślinek. Ale co zrobię?
      Nic teraz nie mogę zrobić :(

      Usuń
  7. Palisz cały czas mokrym drzewem, i przez to masz lód w kominie. Jest go już tyle, że zatyka prześwit i uniemożliwia palenie. Skoro w sąsiednich przewodach nadal jest ciąg (sprawdzałaś), to znaczy, że komin dobry i nie trzeba go bez sensu rozwalać. Wystarczy podpiąć prowizoryczne palenisko do drugiego przewodu (piecyk typu koza), napalić solidnie węglem i poczekać, aż w sąsiednim przewodzie lód stopnieje. Dziwię się, że nie masz alternatywnego pieca i alternatywnego paliwa. Blaszana koza kosztuje stówę, ma niewielkie wymagania i w swoim otoczeniu daje dużo ciepła, więcej niż kuchnia-smok. Jeśli masz dziesięć cegieł i dostęp do byle jakiej gliny, to koza będzie bezkosztowa (nie licząc pracy na postawienie). Do tego kilka worków węgla i masz piecyk na awaryjne sytuacje.

    Na lód w kominie dobra jest też butla z gazem i palnik za czternaście złotych. Palnikiem należy grzać komin na strychu, aż cegły zrobią się gorące. Nic złego im się nie stanie, a lód się wytopi.


    Nie masz na traktor z przyczepą i prawdopodobnie ten zakup jest na razie poza Twoim zasiegiem. Zwykły rower i wózek powinnaś mieć już dawno. Jeśli dobrze poszukać w necie, to można taki zestaw mieć za stówkę z okładem. Może jaki sponsor lub darczyńca się znajdzie.

    Najtańszy używany motorower a'la motorynka kosztuje trzy stówy i spala 2l benzyny z olejem na 100km. Można do niego podpiąć wózek.

    OdpowiedzUsuń
  8. stop podatkom - nie palę mokrym drewnem tylko akurat suchym. I nie wiem co jest w kominie - lód czy smoła, czy cegły się posypały i zapchały kanał. wiem, że są dziury między kanałami i przez to nie ma ciągu.

    Dach jest ośnieżony, śliski, ja nie mam takiej długiej drabiny aby sięgnąć do niego i wejść na dach, poza tym nie wejdę i tak, bo mam lęk wysokości :)

    Nie będę ryzykowała, że spadnę i się połamię. Jestem tu sama i muszę pracować i być sprawna.

    wózek do wożenia ciężarów z pola by się przydał, ale skąd go wytrzasnę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro ja wiem, że od paru lat masz regularnie lód w kominie, to znaczy że masz ten lód. Wszystkie potrzebne informacje sama umieściłaś na swoim blogu. M.in. opis opóźnionej wizyty kominiarzy i to co się działo przed nią, opis wizyty brata i tego co wykuł z komina na strychu (lód wykuł), kilkadziesiąt opisów targania mokrego drewna prosto z pola do domu przez całą zimę.


    Drewno ścinane jesienią i leżące przez całą zimę na polu może mieć wilgotność nawet 50%. Wkładając dwa dziesięciokilowe lodowate klocki pod kuchnię, musisz zagotować i odparować przez komin pełne wiadro wody. Większość ciepła ze spalania idzie więc na wygotowanie wody z drewna, a i tak para skrapla się jak tylko wejdzie do zimnej części komina. Słabo się pali, dokładasz kolejnego klocka ... i masz jeszcze więcej pary w kominie czyli problemów.

    Drzewo ścinane wiosną, latem lub jesienią, żyje i ma w sobie pełno soków, dlatego musi być sezonowane przez rok w zadaszonym miejscu, zanim trafi do pieca. Kiedyś drzewa na słupy ścinano wyłącznie późną zimą właśnie dlatego, że wtedy wegetacja stoi i praktycznie nie ma wody pod korą.

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha! :))) Bardzo żeś władczy Stop Podatkom :)))
    Miło mi, że tak wiernie śledzisz mego bloga, ale to co napisałeś to się tylko częściowo zgadza :)

    Brat owszem wykuł z komina kilka wiader, ale nie lodu lecz: gruzu, resztek gniazda ptasiego, smoły i sadzy.

    I to było po wizycie kominiarzy, którzy na szczycie komina odkuli lód, ale całego komina nie przeczyścili gruntownie.

    Dom jest stary i komin jest stary, popękany, w środku między kanałami są przebicia i nie ma właściwego ciągu, same kanały są wąskie i niewydolne. Komin jest do rozbiórki i do wymiany.
    Ciągle są z nim problemy.

    Drewno owszem: nacięłam jesienią i zimą, ale w piecu staram się palić suchym drewnem, czyli tzw. sucharami czyli mówiąc inaczej - uschniętymi, martwymi drzewami, więc samo drzewo pali się dobrze.
    W tej chwili w kominie jest prawdopodobnie gruba warstwa lodu, nie ma prześwitu i ja tego nie roztopię niczym, bo dym w górę nawet nie idzie.
    Trzeba wleźć na komin i skuć lód. Ja tego nie zrobię. Nie jestem w stanie. Nie ma łatwego dostępu do komina - aby się na komin dostać trzeba po drabinie i po stromym, śliskim dachu krytym pękającą dachówką.

    Co drewna - to co nacięłam tej jesieni i zimy będzie leżakowało i schło cały rok, także za rok będzie suche i dobre do palenia.

    A propos ścinania zimą - to dobra pora, ale jak jest zbyt duży mróz, to piła się szybko zużywa, paliwa idzie mnóstwo, szybko się łańcuchy zużywają i prowadnica oraz silnik, także też nie można ciąć w największy mróz tylko powinno się poczekać na taki niewielki. Mam ścięte drzewa, jak zrobi się cieplej i nie będę miała roboty przy zwierzętach, to wtedy potnę dłużycę na mniejsze klocki. Przydałaby mi się krajzega, bo cięcie piłą spalinową na krótkie odcinki jest kosztowne i piła się szybko zużywa.
    Poza tym ja mam ograniczone umiejętności posługiwania się piłą spalinową - potrafię ciąć, ale zawsze mam problem z odpaleniem, ostrzeniem łańcucha i dokręcaniem prowadnicy czy zmianą łańcucha. Po prostu nie umiem tego robić i tyle. Gotową piłą sobie potrafię poradzić, ale nie potrafię jej przygotować do pracy. W dodatku w Stihlu jest wypaczony korek od wlewu oleju i kwadrans zajmuje dopasowanie korka do wlewu.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!