niedziela, 2 kwietnia 2017

Historia przymiarek ogrodowych

Kolejna partia słupów wkopana czyli kolejny etap planowanego od kilku lat ogrodu, zrealizowany!

W 2015 nie udało się założyć ogrodu, bo ogrodzenie nie było gotowe. Indianka chorowała wiosną i latem. Miała śpiączkę. Poza tym dużo spraw sądowych o drobne domniemane wykroczenia. Pomoc Kamykowi także zajmowała sporo czasu. Bardzo dużo czasu. Kamyk chorował po ciężkim pobiciu. Nie było komu pomóc naciąć nowe słupy ogrodzeniowe.
Pole pod ogród udało się zaorać, ale bardzo późno.

Kamyk, gdy poczuł się lepiej, nie chciał pomóc przy rozbudowie i wzmocnieniu ogrodzenia ogrodu. Było gorąco, sucho. Ciężko się kopało dołki pod słupki.

Indianka wykorzystała słupki wykonane wcześniej na ogrodzenie pastwiska przy miedzy z Wąsem. Były zaimpregnowane, ale nieskutecznie jak się okazało później.

Zanim Indianka wkopała brakujące słupy i rozciągnęła siatkę, było za późno by siać. Sezon ogrodowy w roku 2015 przepadł.

Wiosną 2016, konie połamały wszystkie słupy zmurszałego ogrodzenia.
Bez ogrodzenia nie było sensu zakładać ogrodu. Wiosną nie było komu pomóc Indiance naciąć nowe słupy. Kamyk pracował na farmie pod Sejnami na Podlasiu, a potem chlał w Kętrzynie miesiąc czy półtora. Zwalił się na Rancho latem, jak mu się kasa skończyła i koledzy pijacy go pognali.

Latem roku 2016 Kamyk pociął chude drzewa naszykowane na żerdzie ogrodzeniowe, na słupy i je okorował. Indianka nie jest z nich zadowolona.
Są za wąskie. Krzywe i sękate. Tylko trochę wśród żerdzi jest grubszych kłód, nadających się na ogrodzenie drewniane. Będzie trudno zamontować do cienkich, nierównych słupów łaty poziome.

Na foto te lepsze, przebrane z większości cienkich, krzywych i sękatych słupków.
Większość jest niestety cienka lub krzywa i sękata :(((

Indianka jest wściekła na Kamyka. Wczoraj dopiero dotarło do niej, że te cienkie krzywusy, to nie ten materiał, jaki z Kamykiem wcześniej nacięła na słupy. Pamięta jakie kłody cieli. Grube i proste. Bezsęczne. Co najmniej około setki grubych, solidnych i prostych kłód nacięli. Nie ma ich w Indianki lesie :(((

Teraz, gdy opał w większości wybrany, widać, że tych kłód nie ma. Wcześniej leżały nacięte i podparte.

Podejrzewa, że Kamyk ukradł słupy Indianki i je sprzedał (latem kombinował by sprzedać jej drewno bez pytania ją o zgodę), albo złośliwie pociął na kawałki. Gnój nigdy jej nie chciał pomóc założyć ogrodu. Uwielbiał za to pasożytować na niej. Wyżerać jej zapasy i używać za darmo jej sprzęt. Dobrze, że go tu już nie ma i nigdy nie będzie. Okropnym typem się okazał :(((

Gdy wczoraj Indianka odkryła kamykowy szwindel ze słupami ogrodzeniowymi, poleciały wściekłe bluzgi po polsku i angielsku. Po angielsku by przybliżyć Brunhildzie skalę gniewu Indii 😬
Choć drgający tembr wściekłego głosu raczej i bez tłumaczenia uzmysłowił Niemce ogrom gniewu Gospodyni.

Indianka utrzymywała typa, karmiła go, ubierała, załatwiała mu sprawy w urzędach, a nikczemna menda bez skrupułów pasożytował na niej i do tego sabotował jej plany, projekty ogrodowe i gospodarstwo.
W głowie się nie mieści, ile łajz rozmaitych spotkała Indianka, mieszkając na Mazurach...

Z bydlakami, cwaniakami trzeba krótko. Przy pierwszym krzywym ruchu z ich strony - kopa w dupę i tyle! Nie ma zmiłuj się! 😬

Negatywnych, dołujących niegodziwców trzeba od siebie odsuwać. Psują krew, szkodzą. Choćby skamlał, już mu nigdy drzwi nie otworzy!!! 😬

Teraz nie ma czasu, by naciąć nowe, masywne słupy, okorować, suszyć  i impregnować. Indianka musi wkopać to co ma, jeśli chce siać tej wiosny. Zamiast żerdzi poziomych, będzie musiała zastosować gęstą siatkę leśną. Nie ma wyjścia.

Wkurzona Indianka 😬



4 komentarze:

  1. Zdarza się i tak w życiu,ze czasami człowiek chce pomóc i może ,ale bez dobrej woli z drugiej strony staje się to niemożliwe.
    Kamyk ,z tego co czytam to wyjątkowy przypadek.Cały czas gryzie rękę ,która się do niego wyciąga.
    Zajęcia przy tworzeniu ogrodu masz ogromnie dużo ,ale cieszą mnie fotki postępujących prac.Pięknie jest u Ciebie ,tylko nie masz szczęścia do życzliwych ludzi.
    Pozdrawiam Cię ,Indianko /łaskawie nam panująca/ czy jakoś tak to szło.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Livio, nie wiem, co to jest, jakieś fatum czy klątwa rzucona na te piękne ziemie, ale odkąd mieszkam na Mazurach, często mi się zdarza, że za okazane serce i dobro, tutejsi ludzie odpłacają mi podłością... :(

      Usuń
  2. wow :)
    brawo!tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!