niedziela, 9 czerwca 2013

Leje

Leje jak z cebra. Indianka się cieszy, bo woda ziemię zmiękczy i będzie mogła wkopać pozostałe słupy, które do tej chwili było trudno wkopać z uwagi na twardą, nieprzystępną glebę oraz znajdujące się w niej kamienie i korzenie.

3 trudne dołki ma nadkopane. Do nich w tej chwili wlewa się wiadro wody wprost z nieba. Gdy ta woda wsiąknie w te dołki – Indianka je rozkopie do końca i wreszcie wkopie te 3 słupy których do tej pory nie dała rady wkopać.

Jest jeszcze z 10 słupów do wkopania poza tymi – w miejscu, gdzie stare się zużyły. Tamte stare nie były impregnowane i po 5 latach są już zmurszałe i się łamią same lub pod naporem koni. Trzeba je wymienić.

Indianka po piątkowym ciosie powoli dochodzi do siebie. Ten nikczemny cios wytrącił ją z równowagi na cały dzień. Na fali negatywnej, ale energii, pod wpływem wielkiej adrenaliny w ciągu pół godziny wkopała dwa słupy których wcześniej nie mogła wkopać z uwagi na suchość i zbitość gleby.
Wkopując słupy klęła siarczyście na typa, który jej znowu wyrządził krzywdę.
Po jej twarzy płynęły suche łzy – dosuszane piekielnymi przekleństwami.

Potem wzięła z domu różowy kocyk i rozłożyła go na swojej przepięknej, zielonej, kwitnącej i pachnącej łące. Wybrzuszyła się w kierunku Słońca.
Podciągnęła koszulkę. Oczy wbiła w błękitne niebo. Słońce uśmiechnęło się do jej nagich piersiaczków i brzucha. Wyciągnęła się bosko na swoim kocyku wsłuchując się w świergot ptaków i kumkanie żab. Błądząc oczyma po nieskończonym błękicie nieba – odpłynęła daleko. Po kilku godzinach oderwania się od problemów ludzkiego świata – wróciła na Ziemię, by zebrać myśli i dokonać wyboru.

Dopiero w piątek wieczorem wróciła do papierów po całodniowym roztrzęsieniu, próbie zebrania myśli i analizie wszystkich za i przeciw. Wieczorem wznowiła swoją pracę nad nowym projektem nad którym od miesiąca pracuje intensywnie. Postanowiła, że skoro powiedziała A - powie i B. Powie także C, D, E, F i G. Dokończy co zaczęła bez względu na wszystko.

Sobota upłynęła pod znakiem wgryzania się w płodozmian. Przerobiła masę opcji. Musi zaprojektować płodozmian dla 10 upraw na 5 lat. To masa kombinacji. Wszystko trzeba wziąć pod uwagę. Wszystkie czynniki. Gdy uwolniła się od piątkowego stresu – robota ruszyła z kopyta.

Dzisiaj kończy i dopracowuje co zrobiła przez weekend.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!