sobota, 13 września 2014

Nauka języka angielskiego w zamian za naukę jazdy konnej

Wiem, wiem, jestem spłukana, nie mam kasy...:)
ALE jednak mam coś cennego do zaoferowania - mianowicie moje umiejętności w nauczaniu języka angielskiego.
Zatem chętnie podzielę się swą wiedzą z kimś, kto mi pomoże ujeździć moje konie, nauczy mnie dobrze jeździć konno, tak, bym
mogła bezpiecznie udać się po dwa worki owsa lub ziemniaków do wsi obok, lub trochę dalej itp.

Po prostu mieszkam na kolonii, pod lasem, w takim miejscu, gdzie przez większość roku nie ma dojazdu, zwłaszcza zimą.
Czasem trzeba zrobić zakupy. Nie mam auta. Mam za to konie. Sama wyhodowałam. Są surowe.
Chcę je wykorzystać do celów praktycznych czyli by pomóc sobie w ciężkich zakupach,
także by zwieźć drewno z pola moim drabiniastym wozem.
Latem - i owszem, do przyjemnych wypraw w siodle po okolicy. Wszak nie samą pracą człowiek żyje :)

Kto chętny pomóc? :)


8 komentarzy:

  1. Droga Indianko, pozwól, że ponownie zabiorę głos, lecz tym razem w obronie tych którzy na twoją prośbę nie odpowiedzą. Wbrew pozorom, Twoja prośba w tych warunkach jest mało prawdopodobna do spełnienia. Dlaczego?. Po pierwsze, potrzebny jest dobry instruktor, nie amator. Fachowiec od koni i ludzi. Po drugie, do treningu koni pod siodło i do zaprzęgu potrzebne są odpowiednie warunki terenowo sprzętowe. Po trzecie najpierw trzeba wyszkolić konie, a potem Ciebie, lub równolegle. A to proces na wiele miesięcy(lat)…, nie z doskoku. Po czwarte, taki fachowiec albo pracuje jako instruktor, albo ma stadninę, gospodarstwo, rodzinę. Jest za to odpowiedzialny. Czy zostawi to wszystko…. . A która żona puści do Ciebie męża, aby zajmował się Tobą i Twoim dobytkiem?. Mieszkasz w pięknym miejscu, ale ” daleko od szosy”. Kłopot z dojazdem. Pewnym wyjściem byłoby pozostawienie koni w jakiejś stadninie do szkolenia. Jednak to proces, złodziej czasu, koszt, plus koszt utrzymania. Może znajdzie się takie miejsce i tacy ludzie w akceptowalnej odległości – koszt transportu koni. Czy akurat fachowiec od koni chciałby uczyć się w zamian angielskiego…. . Jednak kto nie próbuje ten….. To naprawdę nie jest takie proste.
    Pozdrawiam Zbigniew L.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myslalam raczej o osobie ktora po prostu dobrze i pewnie jezdzi i potrzebuje koni i miejsca, terenu, przestrzeni aby sie wyszalec i miec z tego wielka radosc i frajde.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatecznie sladem amerykanskich Indian wezme sie za ten trening sama.
    Wszak Indian nikt nie szkolil jak lapac dzikie mustangi i je ujezdzac.
    Dali rade sami z siebie i stali sie swietnymi jezdzcami...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tylko uczyli sie tej sztuki setki lat, przekazywali ja z ojca na syna udoskonalajac ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Co racja to racja. Potrzebowali setek lat prob i bledow bo nie mieli Internetu, podrecznikow i youtube. Ja mam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś, jeden gość z pomocą internetu i podręcznika chciał ugotować jajko na miękko,
    gotował, gotował i gotował, męczył te jajka chyba z dwie godziny, wszystkie niestety wychodziły na twardo. Całkowity brak doświadczenia... . On mógł pozwolić sobie na zmarnowanie kilku jaj !!!. Czy możesz pozwolić sobie na zmarnowanie koni???
    pozdrawiam Zbigniew L.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbigniewie, oczywiscie ze absolutnie nie chce zepsuc swoich dzieci.
    Zasluguja one na najlepszego trenera. Ja tez.
    Samodzielnie bez niczyjej pomocy wychodowalam piekne, szlachetne konie.
    Nalezy mi sie nagroda za moj trud.

    OdpowiedzUsuń
  8. jest tez cos takiego jak dzierzawa koni. osoby, ktore potrafia dobrze jezdzic, ale nie maja swoich koni moglyby jezdzic na moich po ich ulozeniu. sprawa do dogadania.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!