środa, 18 września 2013

WNIOSEK O zrobienie porządku z plagą lisów w Gminie Kowale Oleckie


Zgodnie z zasadą swoich dobrych znajomych “Jedno pismo dziennie” – Indianka na gorąco napisała pismo do UG – spowodowane kolejnym atakiem lisów na jej inwentarz:

Wczoraj znów kolejny lis dostał się do moich budynków gospodarczych i wyniósł dwa cenne króliki belgijskie wartości 150zł jedna sztuka, w tym zakoconą samicę. Ponadto w biały dzień porwał z podwórka ostatniego ocalałego gąsiora
:(((.
W związku z tym domagam się przedsięwzięcia przez Urząd Gminy odpowiednich kroków mających na celu zredukowanie nadmiernej populacji drapieżników w naszej Gminie.

Chodzi oczywiście o lisy. Ponadto pragnę wskazać, że od lat gnieżdżące się pod moim gospodarstwem dziki plądrują moje pola niszcząc uprawy i uniemożliwiając koszenie trawy na siano. W zeszłym roku na jesieni dziki rozlegle poryły moje pola, zniszczyły świeżo kupione sadzonki drzew oraz truskawek. Wykopały i zjadły posadzony przeze mnie topinambur. Fakt ten zgłosiłam w Kole Łowieckim, ale Koło nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności za szkody poczynione przez dziki na moich ziemiach.
Tegoroczny bardzo wysoki koszt koszenia wynikał głównie z faktu, że pole po zryciu przez dziki jest w wielu miejscach bardzo nierówne i kosiarka musiała bardzo wolno jechać, by wykosić tutaj trawę, jednocześnie nie rozwalając sobie bębnów i nie łamiąc wszystkich żyletek.

Życzyłabym sobie, aby dziki gnieżdżące się pod moim gospodarstwem zostały raz na zawsze stąd usunięte. Nie zgadzam się na to, by Koło Łowieckie moim kosztem hodowało pod moim bokiem szkodniki moich upraw (o ile mi wiadomo celowo zostawiana jest samica na coroczny rozród) – jednocześnie migając się od wypłaty jakichkolwiek odszkodowań za szkody, które regularnie te dziki generują od wielu lat.

Charakter, wielkość i finanse mojego gospodarstwa uniemożliwiają jego szczelne ogrodzenie na mój koszt i Ja nie odpowiadam za szkody poczynione przez dzikie zwierzęta na mojej ziemi i wśród mojego inwentarza czego zdaje się nie chce przyjąć do wiadomości lokalne Koło Łowieckie.
W związku z powyższym – proszę o interwencję w tych sprawach.

29 komentarzy:

  1. Za późno zaczęłaś o to walczyć. Szkody należy zgłaszać pisemnie w ciągu 3 dni od ich powstania. Na to co było w zeszłym roku to oni niestety tylko się uśmiechną. Koło łowieckie odpowiada za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Jeśli chodzi o lisy to już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nieprawda. A właśnie, że zgłosiłam w terminie już rok temu zaraz po wykryciu szkód wyrządzonych przez dziki. Od razu zadzwoniłam oraz wysłałam pismo polecone.

      Miał oszacować straty - do tej pory się nie pokazał. Niemal rok. Totalna zlewka rolnika.

      Usuń
  2. Poprawka, bo sprawdziłam. W terminie 3 dni od dnia jej stwierdzenia. Nie pamiętałam dobrze i dlatego napisałam, że od dnia powstania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu zgłosiłam i mam kopię zgłoszenia w domu plus zwrotka za polecony.

      Dzwonił do mnie i powiedział, że nie przyjedzie od razu, tylko na wiosnę, na wiosnę się nie pokazał.

      Usuń
    2. Po pierwsze koła łowieckie nie hodują żadnych zwierząt, co najwyżej dokarmiają w ciężkie zimy (dziki, łosie, daniele, jelenie i sarny, dlatego za nie wypłacane są odszkodowania). A skoro masz zwrotkę za polecony i masz jakieś dowody, to napisz albo zadzwoń do Polskiego Związku Łowieckiego, które nadzoruje wszystkie koła łowieckie. Jak masz nadmiar lisów w okolicy to jest ich niemal obowiązkiem ten nadmiar odstrzelić.

      Usuń
    3. Koła łowieckie oficjalnie nie hodują, ale to jedno co znam to z tego co mi wiadomo celowo zostawia lochę w tym miejscu by się prosiła co roku w tym właśnie miejscu. Być może Koło jako Koło nie wie o tym ale jeden z jego myśliwych ma w tym swój interes, aby dziki w tym lesie żyły i okoliczne pola ryły. Być może on manipuluje tak pozostałymi myśliwymi, by nie polowali na "jego" dziki w tym lesie i nie upolowali tej lochy. Ten myśliwy mieszka nieopodal i korzysta z tego mięsa. Gówno go obchodzi, że te dziki ryją innym rolnikom pola dookoła niszcząc uprawy. Ważne że on ma korzyść majątkową i łatwy dostęp do darmowego mięsa.

      Locha ma barłóg w lesie ledwo 100 metrów od mojej posesji. 100 metrów na Zachód od mojej ziemi. Po lewej stronie rzeki (po południowej stronie rzeki, na górce, w chaszczach i gałęziach, koło zwalonego drzewa). Barłóg jest w miejscu na górce pomiędzy leśną drogą na Cichą Wólkę, a rzeką. Niedaleko kamiennego mostka przez rzekę. Nic dziwnego, że co roku mam pola zryte. Ten lasek jest za mały by wykarmić stado dzików. Żerują więc dookoła na polach uprawnych rolników, a do lasu wracają spać.

      Usuń
    4. Indiance chyba chodziło o to, że jakby nie zostawiano przy życiu samic dzików to po jakimś czasie byłoby po dzikach. Nie mogłyby się rozmnożyć. Ale na takie coś to szans nie ma. Nie doprowadzą do tego, żeby dzików wcale nie było. To nie w ich interesie. Co do lisów to takiego obowiązku nie ma. Jak chcą to odstrzelą, a jak im się nie chce to nie. Prawnie się ich nie przymusi, a za szkody spowodowane przez lisa płacić nie muszą. Jakby to był wilk to państwo by za niego odpowiadało. Za lisa nie odpowiada nikt. Każdy musi sam sobie ogrodzić kury tak żeby lis do nich nie miał dostępu.

      Usuń
    5. Akara - niezupełnie mi o to chodziło. Mnie chodzi o likwidację problemu szkód w uprawach rolniczych.

      Można to załatwić na kilka sposobów:

      1. Ogrodzić lasek siatką leśną pod prądem i dokarmiać żerujące tam dziki, bo same się w tym lasku nie wyżywią.
      Nakarmione i ogrodzone dziki nie będą ryć sąsiadujących z laskiem pól.

      2. Można odłowić dziki, zwłaszcza lochy i wywieźć je gdzieś daleko, do puszczy gdzie mają co jeść.

      3. Można wybić dziki w tym miejscu, aby nie robiły więcej szkód. Po pewnym czasie mogą się pojawić nowe i wtedy znów trzeba będzie wybić w tym miejscu dziki.

      4. Płacić rolnikom odszkodowania adekwatne do poniesionych szkód i utraconych korzyści.

      5. Zezwolić rolnikom na odstrzał dzików ryjących na ich polach. Sytuacja jest taka, że nam rolnikom dziki niszczą uprawy, a z mięsa dzików korzystają myśliwi, a rolnik nie dostaje nawet odszkodowania za poniesione straty ani nawet mięsa z tego bydlaka nie ma dla siebie jako rekompensata za zryte pole. To nie jest w porządku.

      Usuń
    6. Obowiązku nie ma jak nikt nie zgłosi, że jest ich za dużo w danej okolicy. A jeśli chodzi o dziki, to odszkodowanie jest za poniesione straty, a nie za utracone ewentualne korzyści. Czyli za to co w ziemi było, a nie za to co mogło urosnąć. Nie wiedziałam Indianko, że tak przeciwna dzikiej przyrodzie jesteś na zasadzie - gdzieś może sobie być, ale nie w mojej okolicy :( Człowiek chcąc mieszkać blisko dzikiej przyrody powinien wcześniej sobie uświadomić w co się pakuje i brać za to odpowiedzialność, a nie zganiać na kogoś innego. Jesteś jak te mieszczuchy, co jak na wieś przyjadą, to chcą żeby wszystko i wszyscy do nich się dostosowali, bo oni najważniejsi i najmądrzejsi i nic innego się nie liczy.

      Usuń
    7. "Nie wiedziałam Indianko, że tak przeciwna dzikiej przyrodzie jesteś na zasadzie - gdzieś może sobie być, ale nie w mojej okolicy :("

      Nie jestem przeciwna dzikiej przyrodzie. Uwielbiam dziką przyrodę. Ale dzika przyroda rządzi się dzikimi prawami. Tam gdzie jest nadmiar agresorów - są oni naturalnie redukowani.
      Rolnik w kajdanach nałożonych mu przez Państwo nie ma żadnych praw. Nie może zredukować na własną rękę morderczych drapieżników, które mordują mu drób i króliki.
      Skoro Państwo ingeruje w tę naturalną równowagę i sił - to niech Państwo wypłaca rolnikom odszkodowania i robi to bez szemrania.

      "Człowiek chcąc mieszkać blisko dzikiej przyrody powinien wcześniej sobie uświadomić w co się pakuje i brać za to odpowiedzialność, a nie zganiać na kogoś innego."

      Kochana - ja nie mogę brać odpowiedzialności za to, co wypierdziało z siebie przy pomocy ustaw i rozporządzeń Państwo. Nikt mnie nie pytał o zgodę gdy opracował i zatwierdził te poronione ustawy.

      Naturalnym odruchem zdrowego człowieka jest obrona swego domu, siedliska, ziemi. Właśnie dowiedziałam się, że rolnikowi nie wolno bronić się przed drapieznikami. Ani siebie, ani swojego domu czy inwentarza. Za to grozi mu kara. To jakichś psychicznie chory daunizm.

      Nie miałabym pretensji do Państwa o odszkodowania, gdyby nie fakt, że Państwo zabrania mnie, jako rolnikowi czy obywatelowi przeciwdziałanie pladze drapieżników. Lis nie ma naturalnego wroga poza człowiekiem. człowiek ma związane przez Państwo ręce. Lisy namnożyły się jak głupie. Atakują zadziornie inwentarz rolnika w biały dzień. Państwo musi za to zapłacić. Bo Państwo taką patologię stworzyło. Państwo jest za ten stan odpowiedzialne. Tyle w temacie.

      Usuń
  3. Ciekawe dlaczego się nie pokazał. Podać w piśmie jego nazwisko, załączyć kopię zgłoszenia i opisać sytuację. Możliwe, że jednak coś z tego będzie. Jak nie będzie pieniędzy za zgłoszone rok temu szkody to chociaż na przyszłość coś się zmieni. Może w tym roku dziki zrobią to samo. Facet nie chce wypełniać swoich obowiązków to powinien zostać odsunięty. Może koledzy go chwalą, że udało mu się zatrzymać pieniądze, ale tak się nie powinno robić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Indianko już Ci pisałam: zastaw pułapkę na lisiurę. Pułapka-żywołapka w formie metalowej klatki z mechanizmem zapadni. Działa. I futro z lisa będziesz miała darmowe (żarcik taki) ;) Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Indianko- a może by tak pozwać państwo polskie do Strasburga bo jak się to czyta to trochę aż krew zalewa . Państwo powinno chronić praw obywatela w takich sytuacjach przecież to oczywiste że na tym tylko tracisz bo kupujesz zwierzęta a potem je tracisz to jest duża strata np. na Twoim budżecie więc ktoś powinien się tym zainteresować - jak gmina nie daje z tym rady to odwoływać i pisać gdzieś wyżej. A tak jakbyś w tym Strasburgu wygrała to może jakieś i ekstra odszkodowanie byś dostała. Nieraz tam głupie sprawy wygrywają a Twoja nie jest głupia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw to się powinno odpowiednie szczelne i wytrzymałe pomieszczenie zwierzakom zapewnić i dobre ogrodzenie. A dopiero potem biadolić o odszkodowanie. Tak to każdy rolnik by takie zwierzaki hodował - nie opłaca się trzymać czy sprzedać, jest rozwiązanie, wystarczy, że lis zje i darmowa kasa jest. Nawet jak wilk szkodę wyrządza, to najpierw trzeba zebrać dowody, że to rzeczywiście wilk, a także spełnić warunki utrzymania zwierząt. Trzeba być odpowiedzialnym przede wszystkim za samego siebie i swoje decyzje, a nie chcieć być całe życie pod opieką Państwa.

      Usuń
    2. „Najpierw to się powinno odpowiednie szczelne i wytrzymałe pomieszczenie zwierzakom zapewnić i dobre ogrodzenie. A dopiero potem biadolić o odszkodowanie. Tak to każdy rolnik by takie zwierzaki hodował - nie opłaca się trzymać czy sprzedać, jest rozwiązanie, wystarczy, że lis zje i darmowa kasa jest. Nawet jak wilk szkodę wyrządza, to najpierw trzeba zebrać dowody, że to rzeczywiście wilk, a także spełnić warunki utrzymania zwierząt. Trzeba być odpowiedzialnym przede wszystkim za samego siebie i swoje decyzje, a nie chcieć być całe życie pod opieką Państwa.”


      Ale Ja nie chcę być pod „opieką” Państwa. Ja chcę aby to Państwo wreszcie się ode mnie odpierdoliło i przestało się wpierdalać w moje życie i moje gospodarstwo i moje zwierzęta. Skoro jest plaga lisów to powinno być tak, że bez namysłu biorę broń i strzelam do skurwysynów, aż przestaną nachodzić mnie i moje zwierzęta. Niestety – tutaj macki Państwa się uwidaczniają. Chronić rolnika – nie chroni. Inwentarza rolniczego – nie chroni. Odszkodowania - nie wypłaca. Ale pierwsze by wlepiać mandaty za samoobronę.

      Nie mów mi też co mam robić i jak mam robić, skoro forsy i środków na to nie dajesz.
      Dasz forsę na budowę hermetycznego kurnika to taki zbuduję. I wtedy będziesz mógł ględzić. Jeśli będzie na co ględzić. W tej chwili ględzisz na biedę, że ktoś jest biedny i nie stać go na mega zabezpieczenia przed drapieżnikami. To tak, jakbyś schronisku dla bezdomnych zabrał łóżka i biadolił, że bezdomni nie mają gdzie spać. To jest bez sensu. To jest przewrotne.

      „Tak to każdy rolnik by takie zwierzaki hodował - nie opłaca się trzymać czy sprzedać, jest rozwiązanie, wystarczy, że lis zje i darmowa kasa jest.”

      Co ty pierdzielisz jak ten potłuczony??? Dopiero co kupiłam ten drób i ledwo go odchowałam z myślą o dalszej hodowli i rozmnażaniu. Jaka darmowa kasa??? Chyba cię pogięło do reszty.
      Wiesz ile to wszystko kosztowało? Rasowy drób, przesyłka, transport, odchowanie, praca??? Ty jesteś gościu nienormalny. Od razu widać że jakiś motłoch z PGRu co nic nie robi tylko bierze zasiłek za friko i skąpi zapracowanym rolnikom odszkodowań za ich bolesne straty, a sobie nie żałuje niczego, bo jemu się należy od Państwa i wszystkich wokół bez wyjątku.

      Usuń
  6. Pola uprawne to pola uprawne. Tutaj dzikie zwierzęta typu dzik, lis, wilk - nie mają prawa bytu. Trzeba im stworzyć rezerwaty przyrody i zabrać je z pól uprawnych rolników, którym generują straty, albo płacić rolnikom rekompensaty.

    W praktyce Koło Łowieckie miga się od wypłaty rekompensaty i nie płaci. Rolnik aby uzyskać rekompensatę musi iść z tym problemem aż do sądu. Takie szkody powinny być załatwiane od ręki, a nie na kosztownej drodze sądowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. „A co rolnicy to taka bida z nędzą, że sami swoich pół ogrodzić nie mogą?"

    Wyobraź sobie, że większość rolników to właśnie bida z nędzą. Większość drobnych rolników musi dorabiać w miastach by zarobić na KRUS i podatki czyli na haracze dla Państwa. Indianka nawet tego nie może zrobić, bo jest sama na gospodarstwie i musi tutaj być by o nie dbać i jego doglądać. Tylko dużym obszarnikom się powodzi lepiej. Nawet dużo lepiej. Ale nawet ci obszarnicy którzy mają po 100 hektarów i więcej – żaden z nich nie grodzi swoich ziem płotem czy innym ogrodzeniem stałym. Jedynie to drutem pod prądem, a to i tylko wtedy, gdy wypasa bydło na pastwisku. Czemu? Bo koszt takiego stałego ogrodzenia jest koszmarny – wartości domu albo kilku domów – w zależności od rodzaju użytego budulca. Jeśli chcesz zrobić szczelne – takie ogrodzenie jest koszmarnie kosztowne, a i tak nie daje gwarancji, że lis się nie podkopie, bo lis się pod każdym ogrodzeniem podkopie.

    Ja nawet domu swojego nie mam wykończonego, a ty chcesz abym drogie mury ogrodzeniowe stawiała? Masz pojęcie ile kosztuje taki mur?
    Skąd na to brać pieniądze? Z banku? A z czego spłacać??? I te lichwiarskie procenty??? To jest nierealna inwestycja. Tego się nie da w ten sposób ogrodzić z uwagi na koszty i pracochłonność.

    Miasta mają miliony, nawet miliardy na infrastrukturę miejską, a stawiają jakieś symboliczne płotki jak najtańszym kosztem. Rolnik nie ma takich możliwości finansowych jak ma miasto żyjące z podatników. Rolnik żyje z ziemi. Ziemia rolna nie daje takich zysków, jakie zyski osiąga budżet Państwa czy miasta czerpiąc krocie od swoich podatników. Dlatego gospodarstwa rolne nie są ogrodzone, a jedynie pastwiska tam, gdzie jest wypasane bydło i konie i to tylko pastuchem elektrycznym czyli drutem pojedynczym pod prądem wiszącym na byle jakich kołkach popróchniałych, niezakonserwowanych. Dla kóz i owiec trzeba robić gęściejsze ogrodzenie, bo przechodzą. To jest kosztowniejsze ogrodzenie. Chociaż koza i owca tania i mała – to ogrodzenie w tym przypadku jest drogie i pracochlonne. Powinny wystarczyć 3 druty, ale gdy stado wpadnie w popłoch – przerywa druty. Dlatego ogrodzenie dla owiec i kóz powinno być żerdziowe lub z siatki.

    Bogacze mający po 100 i więcej hektarów i nie grodzą się wcale, a jeśli, to na pojedynczy drucik. Pod warunkiem, że wypasają bydło. Tak się grodzą bogacze. Na tani drucik. Ja jestem biedny rolnik. Ja nie mam domu wykończonego w środku, mam dach dziurawy, woda leje mi się po ścianach, ale stawiam solidniejsze ogrodzenie niż bogacze, których na to stać. Stawiam pracochłonne i drogie ogrodzenie, ale i ono nie będzie wystarczającą zaporą dla lisa. Co najwyżej zatrzyma moje zwierzęta w środku pastwiska, aby się nie rozłaziły po całym gospodarstwie czy okolicy.

    Schodów nie mam do domu – a słupy masywne i solidne wyrabiam i wkopuję pod ogrodzenie. To się nazywa poświęcenie :) Doceń to, anonimie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl o wybiegu dla ptactwa.Nie wystarcza wkopane, zabetonowane slupki, I wpuszczona na pol metra w ziemie zwykla metalowa siatka ogrodzeniowa?Wystarczajace zabezpieczenie przed lisem, kuna itp.Na gorze siatka z plastiku I jastrzebi rowniez sie obawiac nie musisz.Wszystko przy tym tanie I proste do wykonania.

      Usuń
    2. Takie zabezpieczenie też nie gwarantuje bezpieczeństwa drobiu. Czytałam wyznania hodowcy drobiu (gęsi), który ma tak zrobione ogrodzenie, a mimo to lis wyniósł mu 50 gęsi.

      Poza tym siatka nie jest ŻADNYM zabezpieczeniem dla kun, łasic, norek - które wchodzą po niej na wybieg jak po drabinie.

      Nie wspomnę o jastrzębiach na które musi być dodatkowo rozpięta siatka wolierowa nad wybiegiem.

      Usuń
    3. Zobacz jak kojce dla psów są budowane, z wkopana właśnie na przynajmniej pół metra siatka w ziemię. A psy to potrafią kopać jak im się nudzi w kojcu.

      Usuń
  8. „Czy naprawdę twoje myślenie sprowadza się do tego, żeby całą dziką przyrodę zamknąć w rezerwatach? To my ludzie jesteśmy intruzami i wyniszczamy naturalne żerowiska tych zwierząt, a potem nagle wielkie zdziwienie że "żywią się u rolnika". I co -Państwo ma wszystkie rezerwaty w Polsce ogrodzić? Może jeszcze wieże wartownicze ze strażnikiem ze strzelbą, aby uciekinierów zwierzęcych od razu zabijać?”


    Wiesz, tutaj masz absolutną rację i się z tobą w tym momencie zgadzam, ale...
    Z drugiej strony nie może być tak, że rolnik całe życie dostaje po dupie i jest ustawicznie robiony w chuja przez każdego i każdą instytucję.

    Nie może być tak, że rolnik nie ma żadnych praw, a jeśli je ma, to się ich z mety nie respektuje i struga durnia, jak to robią zazwyczaj koła łowieckie. Nie wolno rolnikowi bronić swojej ziemi, nie wolno bronić swoich zwierząt. Tak nie może być. W końcu to jest MOJA ZIEMIA – MÓJ DOM. Chciałbyś, aby ci do twojego domu wlazł lis i zagryzł twojego kota? Albo pogryzł twoje dziecko?
    Albo przywlókł zarazę która położy do grobu całą twoją rodzinę włącznie z tobą?

    Skoro rolników się ubezwłasnowalnia i skazuje przez to na straty – to trzeba im te straty rekompensować i robić to szybko i bez ględzenia.

    Jeśli ty np. wyprowadzisz swojego psa na ulicę i on pogryzie kogoś – to ty płacisz odszkodowanie osobie pogryzionej, a od Państwa (policji) dostajesz mandat dodatkowo.

    Natomiast jak lisiura zagryzie rolnikowi drób czy króliki – to nie ma żadnej kary dla nikogo i żadnego odszkodowania dla rolnika. Nie widzisz rażącej dyskryminacji??? Tak nie może być!

    Skoro policjant na ulicy ma prawo wlepić ci za byle duperelę 500zł mandat – to tak samo rolnik za stratę w inwentarzu powinien mieć z budżetu Państwa wypłacane odszkodowanie. To jest wielkie zaniedbanie Sejmu, że do tej pory nie dopracował tej ustawy.

    Jeszcze jedna rzecz o której wspominała Akara. Masz tylko 3 dni na zgłoszenie od odkrycia straty. DLACZEGO TYLKO 3 DNI? Państwo liczy na to, że za późno zgłosisz stratę i tym samym wywinie się z obowiązku płacenia odszkodowania. To jest niewybaczalne podejście do poszkodowanego obywatela. Ciebie monitoring może namierzyć w dowolnym czasie gdy przekraczasz szybkość, a mandat możesz dostać nawet po roku.

    Nie widzisz rażącej niesprawiedliwości w relacjach Państwo – Obywatel??
    Obywatel z mety jest ZAWSZE NA STRACONEJ POZYCJI. Nie ma prawa się bronić, nie ma prawa bronić swojego dobytku, swoich dóbr, swojego inwentarza. To jest kurwa chore! To jest jakiś daunizm! To komuchy wymyśliły! Pora zrobić porządek z tym skapcaniałym, niesprawiedliwym, krzywdzącym zwykłych ludzi prawem!

    OdpowiedzUsuń
  9. "Jesteś jak te mieszczuchy, co jak na wieś przyjadą, to chcą żeby wszystko i wszyscy do nich się dostosowali, bo oni najważniejsi i najmądrzejsi i nic innego się nie liczy."

    Ale Ja jestem mieszczuchem :)))
    Jednak nie chcę by się wszystko i wszyscy do mnie dopasowali, tylko by mnie szanowali i moje prawa, tak jak Ja szanuję ich prawa.

    Jak długo tu mieszkam - to żadne moje prawa tutaj nie są szanowane, że nie wspomnę o skromnej swej osobie :)

    Gdy taki stan trwa zbyt długo - może się mieszczuchowi znudzić i zmusić go do mówienia głośno i donośno co o tym wszystkim sądzi :)

    Nie mam też ochoty ponosić strat z racji tego, że komuś pasuje, aby pod moim płotem gnieździło się stado dzików i ryło mi na moim polu regularnie od lat.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Indianko.
    Moim skromnym zdaniem cały problem polega na tym że wszelkie przepisy, czyli tzw. "prawo" jest zagmatwane i niejasne, daje zbyt dużą swobodę interpretacji. Ludzie którzy pełnią funkcje tzw. "urzędników publicznych" powinni traktować swoją pracę jako misję "pro publiko bono", powinni być obiektywni i nie kierować się własnym "widzimisię".
    Niestety tak nie jest.
    Wszyscy mamy do czynienia z "wszechwładnymi i wszystko wiedzącymi najlepiej" urzędnikami państwowymi. Jeśli nie mamy pieniędzy i odpowiednich koneksji to jesteśmy na przegranej pozycji.
    Ciągle mamy przykłady tej "urzędniczej arogancji", chociażby ostatnia sprawa "pani kurator, która chciała odebrać pięcioletniego wnuczka dziadkom, bo stwierdziła że jest za gruby." To tylko jeden z tysięcy takich przykładów.
    Zakłamane "prawo" daje nam możliwość odwołania się od każdej decyzji, ale cała procedura jest czasochłonna, obwarowana niekorzystnymi terminami i w większości przypadków bardzo kosztowna.
    Taka sytuacja się nie zmieni, dopóki stanowisko "urzędnika państwowego" będzie traktowane jako "wysoka pozycja społeczna" a nie ciężka praca dla dobra społecznego.Dopóki "urzędnicy państwowi najlepiej wiedzący jak powinniśmy żyć" będą "mierzyć wszystkich własną miarą", i nie będą ponosić konsekwencji za swoją niekompetencję, błędy i nieprawidłowości, nie będzie łatwiej nam żyć, a wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozwiązanie twojego problemu jest proste jak drut. Albo przestajesz hodować drób i skupiasz sie na warzywkach (fasola też ma dużo białka)
    Albo skombinuj sobie jednego lub dwa pieski foksterierki (albo inne terrierki) niezaduże, lisy i inne cholerstwo przegonią ci w mig.
    Tyle że foksterierki są dość żywe i przez to ciężkie czasem do wytrzymania, tzn wymagają żeby z nimi dużo być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to absolutna nieprawda z foksterierkami, (czy każdymi innymi myśliwskimi psami.) Wiem to na 100 % od Człowieka, który ze względu na lisy musiał zlikwidować hodowlę gęsi w swoim gospodarstwie, mimo, że również hodował rasowe psy myśliwskie. Otóż, jeden lis pokazywał się psom, i kiedy te go ścigały drugi mordował gęsi.

      Usuń
  13. Pewnie stąd się wzięło powiedzenie "chytry jak lis" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może fosę zbuduję :)))
    Lisy boją się wody?

    OdpowiedzUsuń
  15. Droga Indianko!
    Dopiero dziś trafiłam na Twój blog.Bardzo mi przykro z powodu Twoich przejść z lisem.Uważam jednak,że powinnaś darować sobie korespondencję z Urzędem Gminy,bo to ,jak się zorientowałam na podstawie lektury Twojego bloga , nic nie daje.Pisz pismo do Koła Łowieckiego oraz do Urzędu Marszałkowskiego.Jeśli Ci odmówią ,będziesz mogła się odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.Linkuję Ci poradnik dla rolników,który może znasz: http://www.wir.org.pl/szkody/szkody_lowieckie_wir.pdf
    Z porad prawnych(nieodpłatnych)możesz też skorzystać w ramach programu realizowanego przez Waszą Lokalną Grupę Działania
    http://www.liderwego.pl/?harmonogramy-pracy-biura-poradnictwa-prawnego-i-obywatelskiego-wrzesien-2013,194
    Nie wiem jak to jest u Was, ale nasza LDG Q Wsi(jestem z Dolnego Śląsk) jest bardzo prężna , pracują tam bardzo kompetentne babeczki,które pomagają ludziom pisać wnioski o dofinansowanie w ramach dwóch unijnych programów-ludzie biorą niezłe pieniądze na rozwój swoich gospodarstw.
    Pozdrawiam.Nowaaleksandria

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!