Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stajnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stajnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2019

Okna, lizawka solna i czysta ściółka w stajni

15.05.2018

Rancho de Rebelle
Dakota de Rebelle - klacz karmiąca wówczas Drohiczyna de Rebelle.

Klacz patrzy na mnie i nie wstaje, nie ucieka - ufa mi. Wie, że jej krzywdy nie zrobię.
Widoczne 2 okna z 11 stajennych. Te dwa są oszklone od lat.
We wnęce okiennej lizawka solna.

Ściółka nadal czysta, mimo, że konie częściej chowały się do stajni przed owadami po wzroście temperatury w maju.
Stajnia nie jest taka idealnie czysta jak była 2 maja 2018, ale i tak jest bardzo czysta jak na standardy stajenne. Moi sąsiedzi tak czysto nigdy nie mieli i nie mają. U nich jest syf.

Ja odchody na bieżąco sprzątam. U mnie nie ma mokrego gnoju. Z dwóch powodów: jestem bardzo czystą osobą i sprzątam wokół siebie i u moich ukochanych zwierząt, a drugi powód - mój sposób utrzymania zwierząt jest genialny: zwierzęta nie są trzymane w zamknięciu, większość czasu spędzają na wybiegu, na dworze i większość odchodów zostawiają na polu lub podwórku, dzięki temu w stajni nigdy nie jest naprawdę brudno. To co narobią jest usuwane na bieżąco i niesione z namaszczeniem do ogrodu jako drogocenny nawóz pod moje warzywa. W stajni, na podwórku i w obejściu: czysto, schludnie.

Aczkolwiek zdjęcie powyższe jest z 15.05. 2018 roku, ale stajnia nie odbiega znacząco od stanu z dnia 2 i 3 maja 2018, kiedy zostałam fałszywie posądzona o "2 metry gnoju! Zwierzęta stoją po kolana w gnoju".

Nie było ani gnoju, ani dwóch metrów. Nie było też zwierząt stojących w gnoju. Za to był film nakręcony dokładnie w dniu  2 maja 2018 roku na którym widać czyściutką ściółkę w mojej stajni. W stajni ja zazwyczaj sprzątam codziennie i słomy nie żałuję zwierzętom. 

Brak zakazu użytkowania budynków w tamtym czasie. Budynek po dziś dzień stoi i się nie zawalił ani nie ukruszył.

Ten drugi budynek, którym epatuje internety oszustka Elżbieta Kozłowska prezeska fundacji Molosy Adopcje, to aktualna drewutnia. Jest to uszkodzony budynek w którym trzymam drzewo i czasem paszę, ale nie trzymam tam zwierząt.

 Dawniej, gdy budynek był w lepszym stanie, były tam nocowane zwierzęta. Stąd warstwa starej, suchej ściółki i słomy. Starej ściółki nie usuwałam, bo próbowałam uprawiać w tym budynku pieczarkę na oborniku.

adres internetowy filmu potwierdzającego dobrostan moich zwierząt w dniu 2 maja 2018 roku:
https://youtu.be/U91ldW-ANSQ

Proszę zwrócić uwagę na ściółkę w stajni zwierząt, jaka czyściutka.

Film jest nakręcony dokładnie 2 maja 2018 roku kilka godzin przed kradzieżą mojego stada owiec i kóz. Wcześniej tego dnia było najście prezeski fundacji Molosy Adopcje - Elżbiety Kozłowskiej, która arogancko i chamsko się zachowywała na moim gospodarstwie, panosząc się po moim gospodarstwie w tym po stajni z czystą ściółką, gdzie fałszywie mordę darła, że w stajni jest "dwa metry gnoju i zwierzęta stoją po kolana w gnoju". 

Ta kłamczucha świadomie działa na moją szkodę składając fałszywe zawiadomienia na mnie oraz fałszywe zeznania w sądzie. Pójdzie siedzieć. Postaram się tę oszustkę i złodziejkę wsadzić do pudła za krzywdy wyrządzone mnie i moim zwierzętom. Gdyby nie jej ingerencja w moje gospodarstwo - wszystkie zwierzęta by żyły, a ja bym miała dochód z wełny, mleka i sprzedaży jagniąt. 


Indianka

wtorek, 29 stycznia 2019

Konie zadbane i karmione codziennie




Moje konie są karmione codziennie sianem dobrej jakości i zbożem treściwym.

Są też często szczotkowane.
Ich futro jest czyste, puszyste, pozbawione zaklejek.

Stajnia i podwórko codziennie sprzątane z obornika, który trafia do ogrodu.

Kopyta konie mają mocne, zdrowe. Nie ma gnicia strzałek. Nigdy nie było.

Konie codziennie chodzą na wybieg w ramach ogrodzonego gospodarstwa. Praktycznie 24h na dobę.

Nigdzie nie uciekają. Są pod moją całodobową kontrolą. Na konie też ma oko Brunhilda.

Moja hodowla koni to przykład wzorowej hodowli.

Mam obecnie stadko 7 pięknych, prawidłowych, rasowych koni.

Latem będę potrzebowała pomocy przy ujeżdżeniu 4 dorosłych koni.






niedziela, 10 czerwca 2018

Wentylacja stajni


Swobodne wejście do stajni.
  


Naturalna wentylacja. W stajni nie ma żadnych zastoisk gazowych.  Powietrze jest wymieniane na bieżąco.
  

Trzy konie jednocześnie mogą wejść lub wyjść ze stajni nie kolidując ze sobą.
  

Mnóstwo suchej, czystej ściółki.
  

W ścianie północnej budynku aż 6 dużych otworów, przez które wpływa świeże powietrze.



Inspektor PIW Olecko, Dariusz Salamon skłamał, że stajnia jest pozbawiona wentylacji.

Tymczasem są tu 3 otwory wejściowe, 4 okienne nieprzeszklone, przez które następuje swobodna wymiana powietrza.

Są też otwory typowo wentylacyjne ulokowane w ścianach budynku przez budowniczych stajni.

Uważam, że osoba, która celowo pisze nieprawdę w urzędowych dokumentach, świadomie szkodzi rolnikowi, powinna być pociągnięta do odpowiedzialności karnej i niezależnie od tego, pozbawiona stanowiska publicznego. 




piątek, 5 sierpnia 2016

Stajnia na Mazurach Garbatych do wynajęcia




Stajnia Hiacyntówka na Wzgórzu Indianki.
Widok Ranch'a..
Do wynajęcia stajnia z poddaszem.

Na dole miejsce dla koni lub możliwość wykorzystania pomieszczenia na inne cele np. na garaż dla rowerów, motorów, kajaków, itp.

Na poddaszu mnóstwo miejsca na materace, karimaty, łóżka, sprzęt jeździecki itp. Wysoki, spiczasty, obelkowany, odeskowany sufit tradycyjny. Na wyposażeniu poddasza są materace sprężynowe, stół, krzesła, naczynia.

Cena wynajmu stajni lub jej części:
Poddasze stajni: 100 zł netto/doba
Parter stajni: 100 zł netto/doba
Cała stajnia: 200 zł netto/doba

Wynajem miejsca na łące: 
10 zł netto/dziennie od osoby w namiocie
10 zł od wypasanego konia dziennie (łąki naturalne, ekologiczne, o zróżnicowanej roślinności)

Kwitnące mokradła

Co to jest?


Owocująca ałycza

Koniczyna - bardzo pożywna pasza dla zwierząt roślinożernych.

Stajnia Hiacyntówka to starodawny, zabytkowy budynek mazurski zbudowany z głazów, kamieni, cegieł, drewna. Obszerny i masywny. Latem przyjemnie chłodzi.
Przewiewny, dobrze się oddycha.
Stajnia bez oświetlenia i prądu. Wyposażona w okna. Część okien oszklone, a część nie (zacegłowane).

Stajnia Hiacyntówka

Dostęp do rzeczki i źródła z wodą pitną.

Źródło

Na terenie gospodarstwa sadzawki, stawiki, mokradła, bobrze i bocianie żerowisko. Bardzo ciekawy ekosystem o dużej bioróżnorodności.

Nadto śliczne i sympatyczne zwierzęta gospodarskie: konie, owce, kozy, drób, koty i psy.

Konie rajdowe

Indor w pełnej krasie :)

Konie rajdowe

Ogromny, urozmaicony teren do wypasania i biegania dla koni


Owieczki do głaskania, kochania i strzyżenia :)

Stado owiec Indianki :) Moje śliczne! :)))

poniedziałek, 4 lipca 2016

Materac Kamyka

Materac na którym śpi Kamyk na strychu nad stajnią

Indianka dała mu do stajni na strych plandekę, materac sprężynowy, kołdrę, koc i poduchę oraz pościel. Na strychu przydałoby się pozamiatać i sprzątnąć rozsypane wapno, ale Kamykowi się nie chce. Woli spać do 12.oo i roznosić wapno butami po całym strychu, w tym na plandekę z materacem. Ten typ po prostu tak ma.

Indianka też chciała mu dać tam stół i krzesło, no ale oburzony Kamyk ani myśli nosić stołu z domu na strych.

piątek, 12 czerwca 2015

Nowe drzwi do stajni


Oto owoc dwudniowej pracy. NOWE MASYWNE DRZWI. Jak na laików nieźle.
Indianki: materiał, narzędzia i instrukcje. Kamyka: wykonanie z pomocą Indianki. Kamyk drażliwy po tym pobiciu w marcu. Nie ma cierpliwości do detali. Ma kłopoty z koncentracją. Łatwo się irytuje i wpada w gniew. Jednak wspólnymi siłami dali radę.
Co prawda ta decha w środku powinna się klinować na wcięciach desek poprzecznych, ale Kamykowi nie chciało się wycinać klinów, bo cięcia mu krzywo wychodziły. Nie każdy ma smykałkę do takich rzeczy, jak stolarka. Kamyk woli samochody, komórki i komputery niż zajęcia z drewnem. Ale drzwi zbił i osadził solidnie. Lepiej niż niejeden wieśniak by potrafił :-)

wtorek, 11 lutego 2014

Stajnia wyścielona - pasza nałożona








Na foto stajnia dla koni, stóg słomy na ściółkę, siano w wysprzątanych żłobach, pościelona stajnia, drabina na strych skąd Indianka zwala słomę do ścielenia koniom ich sypialni. Ściany wiekowej obory jak widać wybielone wapnem. W stajni sucho i czysto. Paszy pod dostatkiem. Ta w żłobach to akurat pasza naszykowana koniom na noc.
W dzień jedzą siano na dworze - kostki siana lub bele siana. W żłobie mają też lizawkę solną oraz dostają na noc zboże.
Koniki są grzeczne - słuchają Indiankę ładnie. Rano wypuszczone kłusują do wodopoju. Potem wracają na podwórko jeść siano. W tym czasie Indianka robi u nich w stajni porządek. Dokłada słomy i ścieli na całości sypialni. Pakuje siano do żłobów.
Podobnie u kóz i owiec. Tam też wszędzie pościelone grubo i na bieżąco dokładana pasza do złobów. W dzień kozy i owce także sobie skubią siano na dworze i korzystają z wodopoju do którego ich prowadza Indianka. Generalnie to trzeba tylko kozy prowadzić, bo owieczki same już znajdują drogę jak im chce się pić, ale Indianka dla pewności i je woła i zachęca by szły z nią się napić ze źródełka.
Kozy zachowują się tutaj jak arystokratki, które trzeba niemal za rączkę prowadzić do wodopoju, ale na szczęście idą za Indianką jak w dym.
To naprawdę upokarzające i irytująće, że jacyś urzędnicy którzy niczym się nie dokładają do hodowli zwierząt rolnika i sami się w pracy przy zwierzętach ani nie spocą, ani nie wykosztują na zakup zwierzyny hodowlanej i paszy oraz suplementów i akcesoriów hodowlanych dla niej - nękają rolnika i jego zwierzynę na podstawie fałszywych donosów ludzi złej woli, którzy często gęsto znają się na hodowli i zwierzętach jak świnie na gwiazdach i sami nigdy nic nie wyhodowali o własnych siłach.
Indianka wyhodowała u siebie na farmie wiele wspaniałych zwierząt. Każdy hodowca w sposób naturalny i optymalny dba o swoje zwierzęta. Wie, czego im trzeba i jak się nimi zajmować. Urzędnicy niewiele o tym wiedzą. Praktyka czyni mistrza, a nie podręcznikowe tabelki czy formułki. Zresztą lokalni weterynarze nie są świrami bez pojęcia o hodowli. Nawet oni wiedzą, że zwierząt nie ubiera się w ciuchy gdy mróz - bo od tego mają futra i wiedzą też, że zwierzynie nie szkodzi brak ogrzewania budynków. Zwierzęta potrafią się szczęśliwie nawet na śniegu rodzić.
To jest zgodne z naturą. Oczywiście, przy silnych mrozach trzeba być przy młodych aby je szybko wytrzeć do sucha i dopilnować aby napiły się siary.
Ale i bez tego zwierzęta potrafią sobie poradzić. Instynkt matkom każe wylizać do czysta młode świeżo narodzone, a one ledwo po narodzeniu szukają już cyca do ssania. Doświadczony hodowca śledzi i asystuje przy porodach. Interweniuje gdy trzeba. Każdy gatunek zwierząt ma trochę inne potrzeby i wymagania.
Hodowca o tym wie i wie kiedy może zostawić zwierzynę by się wykociła sama, a kiedy lepiej jej z oka nie spuszczać.
Indianka spodziewa się wykotów wiosną i latem. Zwierzęta spędzają większość czasu w swoich stajniach i tam się będą kocić czyli w ściółce pod dachem koziarni czy owczarni.
Piec tu nie jest potrzebny. Wystarczy sama matka i Indianka w pobliżu. Jeśli to będzie lato - to prawdopodbnie młode będą rodzić się na trawie, na pastwisku.
To co niedouczeni ignoranci pochopnie nazywają "niedolą" jest tak na prawdę naturą. To jest życie naturalne zwierząt. Warunki jakie hodowcy stwarzają zwierzętom są wystarczające do hodowli. W naturze miały te warunki ostrzejsze. Nauczcie się w końcu lemingi tego. Zwierzęta to nie maskotki. Zwierzęta to zwierzęta. Od setek tysięcy pokoleń przystosowane do życia w naturze - lepiej niż ludzie. Tylko rasy wysoce kulturalne potrzebują troskliwszej opieki, ale i one gdy od maleńkości hartowane są odporne na mroźne warunki życia.

poniedziałek, 30 września 2013

Dom i stajnia do wynajęcia

Dom i stajnia na Mazurach Garbatych do wynajęcia na 2 - 3 lata w malowniczym rejonie Mazur Garbatych o ciekawej rzeźbie terenu, bogatej bioróżnorodności, doskonałych dzikich szlakach konnych, 3000zł miesięcznie netto (do negocjacji), tel. 607507811, oferty na: RanchoRomantica@vp.pl

czwartek, 1 sierpnia 2013

Paszarnia do remontu

Do wklejenia są luksfery w poniższych otworach okiennych:
Robota dla wprawnego fachowca na 3 dni.
Oferta za 300 zł brutto.

Fugi mają mieć po 5 mm grubości, białe, ze specjalnego elastycznego kleju do luksferów.
Bez plastikowych prowadnic. Musi być użyte zbrojenie z drutu nierdzewnego.
Luksfery po wstawieniu mają być umyte i czyste. (w tej chwili są czyste).
Fachowiec musi mieć swoje narzędzia i przybory typu wiaderko itd.
Za usługę płatne po wykonaniu zadania, usunięciu ewentualnych usterek i umycie luksferów przybrudzonych fugą czy cementem (lub czymkolwiek).

Zapraszam do współpracy rzetelnych, starannych wykonawców.

tel. 511945226
PolskaNatura((@))tlen.pl
(usuń nawiasy)

Okno o wymiarach ok. 120cm x 120cm. Kratę w całości wyrwać.
Będzie potrzebna gdzie indziej.

To okno już jest wokół z grubsza obrobione i wyrównane.
Być może będzie trzeba przyciąć cegłę aby więcej światła wpuszczać do środka przez luksfery.

To okno już jest wokół z grubsza obrobione i wyrównane.
Być może będzie trzeba przyciąć cegłę aby więcej światła wpuszczać do środka przez luksfery.

Tutaj trzeba wybrać cegłę, wstawić belkę wzmacniającą strop nad oknem,
wstawić luksfery w miejsce cegieł. Wykończyć starannie wokół. 

Tutaj trzeba wybrać cegłę, wstawić belkę wzmacniającą strop nad oknem,
wstawić luksfery w miejsce cegieł. Wykończyć starannie wokół. 

Tutaj trzeba wybrać cegłę, wstawić belkę wzmacniającą strop nad oknem,
wstawić luksfery w miejsce cegieł. Wykończyć starannie wokół.


niedziela, 28 lipca 2013

Sprzedam stajnię do przeniesienia


Sprzedam zabytkową poniemiecką dużą kamienną stajnię do przeniesienia

  • kamień łupany duży i średni,
  • biała cegła,
  • pomarańczowa dachówka
  • krokwie (stan dobry)
  • łaty (w bardzo dobrym stanie)

Cena stajni: 60.000zł do negocjacji,
Ze stajni wyjdzie 6 mieszkanek po 10.000zł/mieszkanko

tel. kom. 511945226, rajdy.konne (@) vp.pl

GG: 20473683, Indianka Mazurska


Front stajni do przeniesienia. Stajnia ma ok. 100 lat, może więcej. W środku także są ściany kamienne i ceglane, które dzielą stajnię na 3 duże pomieszczenia, oraz na kilka małych boksów.


Łaty są w bardzo dobrym stanie. To słowa cieśli i stolarza, które je oglądał z bliska.

Stajnia na sprzedaż do przeniesienia
Krokwie na sprzedaż, biała cegła, łaty. Cała konstrukcja dachu.





Tradycyjna, drewniana konstrukcja dachu.


Komin, krokwie, belki, łaty, cegły.

Chciałam wyremontować. Składałam wnioski o pomoc unijną, ale ci z gminy nie przysłali komisji do szacowania strat i dotacja przepadła :(

Szkoda pięknego, zabytkowego budynku, ale co robić? Mam czekać aż się sam zawali?
Nie mam kasy na remont budynku i mieć nie będę. Już mi to załatwił lokalny kierownik z ARiMR z Olecka.

A tak ktoś sobie go rozbierze i postawi na nowo na swojej ziemi. Ewentualnie wymieni parę krokwi albo postawi trochę mniejszy budynek, bo ten to jest ogromny. Można z tego naturalnego materiału zbudować piękny, niezniszczalny dom tanim kosztem.

Jeden z moich sąsiadów tak zrobił. Rozebrał starą oborę i postawił w nowym miejscu. Przewiózł materiał z gospodarstwa na gospodarstwo i tam mu postawili z tego materiału nowy budynek, też oborę. Służy mu ona po dziś dzień i wygląda lepiej niż oryginał :)

Nowe materiały budowlane są cholernie drogie. Byle gówno kosztuje majątek.
A tutaj cały niezbędny do budowy domu materiał w jednym miejscu i za pół ceny.


Duże pomieszczenia przedzielone kamiennymi, grubymi ścianami.

Dodam, iż jestem właścicielką dwóch stajni. Tutaj fotografie stajni białej. 
Ta druga nie jest do rozebrania i sprzedaży, albowiem jest w bardzo dobrym stanie i co ważniejsze, jest bardzo pięknie wykonana. Misterna robota, której już nikt nie wykonuje współcześnie. Druga stajnia jest z pomarańczowej cegły i kamienia.
Obecnie zimą trzymam w niej zwierzęta. Latem jest do wynajęcia:



******

Odpowiedź na komentarz colorado, bo mi tam się nie mieści :)

Podoba mi się twoja retoryka colorado :) Widzę, że idziesz w moje dosadne ślady :D

Oczywiście, że jajo gospodarskie jest cenniejsze, bo jego produkcja jest droższa.
Kura gospodarska ma o niebo lepsze warunki chowu – lepsze i droższe. Dostaje najlepszą możliwą paszę – paszę naturalną wyzbieraną z łąki czy podwórka oraz pszenicę chłopską, polską, bez szkodliwego GMO. Także generalnie chłopi trzymają kury dla siebie by mieć jajka dla siebie. Oddając kupującemu swoje jajo – dają coś cennego, a nie masowy towar. Także taki kurczak chowany sposobem gospodarskim rośnie dłużej by stać się kurom, bo bez pasz przyśpieszających wzrost (bez hormonów wzrostu), ale dzięki temu rośnie naturalnie i jest zdrowszy. Jako kura daje zdrowsze jaja. Bardziej pracochłonny proces produkcji jaj przy dużej jakości takich jaj musi się różnić w cenie.

Powiem, że mi też się tak kiedyś wydawało, że jajo z gospodarstwa powinno być tańsze niż w sklepie. Teraz rozumiem, dlaczego nie jest.

Kura domowa dostaje najdroższą, najwyższej jakości paszę. Moje dawniej gdy miałam mleko kozie – dostawaly kwaśne mleko kozie do picia oraz serwatkę.
To jest droga pasza. Dostawały też oczywiście kupną pszenicę, gdzie w moim przypadku była bardzo droga, bo kupna i przywieziona za dodatkową opłatą – akurat wtedy taksówką z innej gminy, bo w pobliżu nie było czystej pszenicy.
Czystej w sensie – bez innych zbóż.

Moje kury żerowały na całym gospodarstwie. Miały wolny wybieg. Chodziły nad rzeczkę, na łąki. Skubały ile chciały cały dzień. Aż nadleciały jastrzębie i wytłukły wszystkie moje 40 kur. Taki chów naturalny jest drogi przez takie czynniki. Tu na Mazurach koniecznie trzeba budować wybiegi dla drobiu, inaczej lisy i jastrzębie wybiorą drób bardzo szybko. Dodatkowym utrudnieniem jest nierówny teren. Postawiłam kawałek ogrodzenia przed domem, a wokół domu nie wiem jak mam je postawić, aby było szczelne i wyglądało jako tako, bo jest duża stromizna w kierunku dolinki i są strome górki. Pewnie siatka tutaj nie zda egzaminu tylko będę musiała robić przęsła szczebelkowe.

Podobnie z mlekiem jest. Kupując litr mleka od gospodarza wprost od krowy dostajesz pełnowartościowe, pełnotłuste mleko. Z tego litra mleka w mleczarni robią litr mleka i masło lub ser, a sprzedają ci litr mleka zubożonego tzw. chude.
Mleko chłopskie jest smaczniejsze, zdrowsze, pełniejsze. Pełnowartościowe.
Powinno kosztować drożej niż litr mleka w sklepie. Jeśli kosztuje tyle samo co litr mleka w sklepie to i tak tanio za nie płacisz.

Mieszczuchy dziwią się, że chłop chce zarobić. Ale gdybyś ty mieszczuchu musiał się tak narobić przy bydle i drobiu aby mieć pełnowartościowe produkty spożywcze – to byś policzył za te produkty 100 razy więcej, bo byś miał w pamięci swoją harówę całoroczną i koszty oraz nakłady poniesione na tę produkcję rolną.

Mieszczuch myśli, cwaniakuje. Skoro w mieście są różne gratisy, promocje to i na wsi tego się spodziewa. Niestety, nie ma tak. To wszystko kosztuje finansowo i fizycznie. Ktoś się musi przy tym narobić i ponieść ryzyko hodowli, aby coś wytworzyć. Kury na wsi generalnie trzyma się dla siebie, a sprzedaje tylko nadwyżki jaj. Na wsi darmozjadów nie lubią. Tu aby coś wytworzyć trzeba się narobić, spocić, naryzykować. Nikt ci na wsi nie da nic za darmo.
Gościnność polska? Moi Dziadkowie byli bardzo gościnni i serdeczni, hojni. Chętnie dzielili się z rodziną i przyjaciółmi swoimi dobrami, głównie spożywczymi. Mieli fantastyczne żarcie. Smakowite. Zdrowe. Po prostu cudowne.

Tutaj nikt ci nic za darmo nie da. Jeśliś miejscowy i odpracujesz – to i owszem.
Nie sądź, że ktoś na wsi jest zoobligowany do tego, by cię karmić za darmo. Gospodarstwa to nie opieka społeczna ani instytucje charytatywne. Nam rolnikom nikt nie pomaga ani nie sprzyja. Kredyty? Nieosiągalne. A te co są osiągalne to są lichwiarskie i grabieżcze. Przy produkcji rolnej nie ma kokosów a banki pobierają kokosowe prowizje i odsetki od swoich pożyczek. Ja 6 lat temu wzięłam kredyt na zakup drzewek owocowych i do tej pory go spłacam, bo jest tak niekorzystnie oprocentowany i skonstruowany, że nie mogę go spłacić szybciej.

Płacę w racie większość odsetek, a od pożyczonego kapitału są naliczane ciągle nowe odsetki. Nie mogę się od tego kredytu uwolnić. Jestem niewolnicą banku  Unia? Dotacje unijne? Wielka ściema. Wszystko tak jest urządzone, by ten pieniądz trafiał do producentów środków obrotowych niezbędnych przy produkcji rolnej, czyli na zakup maszyn, urządzeń, wyposażenia, materiału hodowlanego, koszty weterynaryjne, koszty suplementów, koszty adaptacji budowlanych, materiałów budowlanych itd.

Niedawno zadzwonił bank i zaproponował pożyczkę w kwocie 7.000zł. Miałabym za nią zapłacić 36.000 zł. Opłaca się? To są lichwiarskie pożyczki. Lepiej je omijać jak cuchnące łajno.

Inna opcja aby dostać kredyt niżej oprocentowany to – zadłużyć hipotekę gospodarstwa. Szacują gospodarstwo poniżej jego realnej wartości, np. 1/10 wartości gospodarstwa i na tej podstawie udzielają ci kredytu. Jak ci się noga powinie, a w rolnictwie to jest częste, że coś może pójść nie tak  - np. mogą spaść ceny na dany produkt, a proces produkcji jest długi i kosztowny np. mięsa wołowego i jak zacząłeś ten proces to mimo spadku opłacalności musisz dokończyć i wtedy sprzedajesz swój produkt poniżej kosztów produkcji– to wtedy stracisz gospodarstwo – oddasz im za półdarmo swój majątek. Domów nie chcą brać w hipotekę, tylko całą ziemię. Tacy są pazerni.

Na rolników czyha wiele pułapek w które prości chłopi niekiedy brną i tracą majątki. Ja nigdy w życiu więcej nie wezmę żadnej pożyczki. Na pewno nie tak oprocentowanej, jak mi proponują. Ogólnie to mam pożyczkowstręt. Przez te pożyczki spać nie mogę spokojnie.


sobota, 12 września 2009

Remont obory

Dziś kolejny dzień remontu obory. Naprawiamy i uzupełniamy co się da i z czego się da.
Trochę materiałów mam i wyrabiamy najpierw to, co mam.
Inseminator zadziwia mnie swoją niezmordowaną, zdyscyplinowaną pracowitością. Dobry jest!
Jest czasem zarozumiały i wkurzający, ale jest w porządku. Równy gość.

Pomagam mu jak mogę i umiem. Jestem jego prawą ręką. Przynoszę i podaję narzędzia, przynoszę i nalewam wody do betoniary, wycieram szyby i luskfery, przynoszę materiały budowlane, zaprawy, kamienie, nadzoruję stan prac i instruuję o jaki efekt mi chodzi. Idzie nieźle. Do tej pory mamy już zrobione 4 okna luksferowe, 4 parapety, obrobione 3 głębokie otwory okienne i zaczęte łatanie ubytków w ścianach, które są ogromne. Mam nadzieję, że starczy cementu na oborę i zostanie na załatanie ścian w piwnicy, tj. w jednym pomieszczeniu chociaż. Dwóch okien w oborze chwilowo nie możemy wykleić luksferami, bo krzyżaki konstrukcyjne się skończyły. Tak się zastanawiam, czy dałoby się coś w zastępstwie użyć. Jakbym tak dorwała kawał jakiegoś grubego plastiku i wycięła z niego te krzyżaki? Musiałabym mieć solidne nożyce takie jak do blachy. Mam coś takiego, ale zjechane mocno. Nie wiem, czy dam radę wyciąć te krzyżaki. Trzeba spróbować.

Moja betoniara mnie dziś miło zaskoczyła, że ona od razu zaskoczyła i działa normalnie :)
To jest nowa stara betoniara. Nowa, bo nigdy nie używana, stara – bo ma już z 5 lat :D
Nie było okazji jej użyć do tej pory. Mój pierwotny remont chałupy i siedliska zatrzymał się kilka lat temu z braku jakichkolwiek funduszy i jakiejkolwiek pomocy w remoncie. Panom z Ekogwarancji tłumaczyłam, że ponieważ nie stać mnie na zakrojony na szeroką skalę remont i wynajęcie koszmarnie drogiej brygady budowlanej (a ci to się cenią ponad miarę) - prowadzę remont partyzancki :D - to jest, jak się zdarzy okazja, że spotkają się w tym samym czasie, materiały, narzędzia i odpowiedni człowiek – to niejako przy okazji coś się robi, małymi etapami, niedużymi kosztami, sposobem gospodarczym, z dużym udziałem moich własnych łapek.
Takim sposobem, pewien lokalny podrywacz prowizorycznie doprowadził mi bieżącą wodę do kuchni, trener koni poza trenowaniem koni przykręcił kilka gniazdek i kinkietów oraz wymienił wodomierz, a inseminator poza inseminowaniem moich krów – wstawił drzwi i teraz łata ze mną oborę :)
Byle do przodu :) Nie chce mi się czekać na dopłaty by ruszyć z wielkim remontem, bo te dopłaty przyznawane memu gospodarstwu i tak są za małe na tak forsowny remont jakiego wymaga moja siedziba. Przez lata mego mieszkania tutaj i odmawiania sobie wszystkiego (żadnego wyjścia do kina, teatru, dyskoteki, zakupu perfum czy drogich kosmetyków, żadnego nowego ciucha) i skąpienia na jedzenie, a nawet głodowania - zgromadziłam sporo materiałów i narzędzi dzięki czemu jest czym robić i z czego robić te naprawy, remonciki, modernizacje. Więc robię. Jest pewien plus tego, że to powolnie postępujący remont – mam czas na przemyślenie różnych opcji i rozwiązań remontowych oraz modernizacyjnych i wybieram te optymalne.