niedziela, 30 października 2016

Lewaccy artyści kontra prawicowa władza

Doprawdy, jestem znudzona tymi lewymi artychami, wściekle i zjadliwie szczekającymi na pierwszą w powojennej Polsce prawdziwie demokratyczną władzę. To pajace, ośmieszający się pajace! Takie nasuwają się konkluzje, gdy czyta się o tym lub słucha co wyprawia na publicznych występach np. jakiś szczur:

"Tupolew".

Zniszczony przez zamachowców tupolew to dla szczura "polew".
Żeby tobie gnido tak kogoś bliskiego zamordowano, i aby wszyscy wokół mieli z tego polew.

Stuhr czy jak mu tam, to szyderca bez czci i honoru, który profanuje pamięć pomordowanych w wyniku spisku Tuska i KGB zamachu smoleńskim.
Zbiera mi się na mdłości :(((

Szkoda, że syn mojego ulubionego niegdyś aktora upadł tak nisko.
Rolę jego ojca podziwiałam w polskiej komedii pt. "Seksmisja". Był świetny. Przezabawny.

Nie sądziłam, że obaj Stuhrowie mają tak nasrane w czerepach.
No bo jaki ojciec, taki syn. Synalek nie przypadkiem puszcza w świat szyderę z tragedii Polaków, polskiego demokratycznie wybranego rządu, a bestialsko zamordowanego przez zdrajców Ojczyzny w spisku z Putinem. Synalek reprezentuje zdrajców Ojczyzny, którzy dla zdobycia i zachowania koryta są zdolni do każdego mordu. :(((

To obrzydliwe, że wykorzystuje swoją i swojego ojca popularność, by kalać pamięć ofiar zamachu i rzygać na demokratycznie wybrany przez przeważającą większość obywateli rząd. Żenada i niesmak :(

Ach, chciałoby się, by polskie środowisko artystyczne wreszcie zostało zdominowane przez polskich patriotów. Lewackie artychy, które opanowały to środowisko na ponad pół wieku, to obłudni plugawcy, którzy plugawią polską kulturę i sztukę. Czas na powrót do korzeni, czyli krzewienie autentycznej kultury polskiej opartej na polskiej historii i tradycji oraz wierze.

Lechia zbulwersowana i zniesmaczona

Komentarz a propos wyrzygom Lisa:

Maciej Stuhr aktor
  fot. Marcin Obara  /  źródło: PAP
Tracą spokój, pieniądze, nawet pracę. Płacą cenę - czasem wysoką. Czemu to robią? Bo inaczej nie potrafią.
Na początku jest strach. Rockandrolowiec Paweł Konnak: – W środowisku jest lekka panika. Brałem udział w akcji Rock and Roll i demokracja, ale kilku moich starszych kolegów, którzy z samych „zaiksów” mają po kilkaset tysięcy rocznie, odmówiło. Boją się, że spadną im tantiemy z ZAIKS, że TVP nie zaprosi ich na sylwestra... Kalkulują: poparcie dla opozycji nic mi nie da, a szczekanie na władzę może zaszkodzić. Więc siedzą cicho.
Konnak przypuszcza, że jego koledzy przypomnieli sobie PRL, pamiętają, „jak wtedy było im kiepsko i nie chcą znowu być w undergroundzie”. Dziwi się jednak młodym: – Nie ma lepszego towaru w rocku jak narzekanie i bunt. A jak na koncercie w Toruniu pozwoliłem sobie na żarty ze sceny pod adresem PiS, to podszedł do mnie człowiek z młodej punkowej kapeli i powiedział, że sobie nie życzy takich uwag, bo nie chce być kojarzony z takim przekazem.
O młodych wystraszonych w teatrze opowiada reżyser Przemysław Wojcieszek.
– Kiedy robiłem w Warszawie „Polską krew” po raz pierwszy, odmówiło mi tylu młodych aktorów. Po prostu się bali. Mówili mi: „Ty zrobisz polityczną rzecz i pojedziesz dalej, a my zostaniemy z łatką aktora, który zagrał w antypisowskiej sztuce i nikt nas nie weźmie w obronę” – mówi Wojcieszek. – I wcale im się nie dziwię.

Bunt

Ale czasem w człowieku coś pęka. W Macieju Stuhrze pękło, kiedy prowadził galę Polskich Nagród Filmowych na żywo w telewizji. – Przyszedłem dziś do państwa, żeby ogłosić najlepszą aktorkę drugiego sortu. Planu przepraszam! – przywitał publiczność żartobliwym przejęzyczeniem. Ubolewał też w dowcipach, że widzowie mają „tu polew”.
W Kamilu Dąbrowie, byłym dyrektorze radiowej Jedynki, pękło, kiedy pod koniec zeszłego roku PiS przegłosowało tzw. małą ustawę medialną. Postanowił walczyć o wolność słowa. Przez tydzień co godzinę Jedynka nadawała hymn Polski (nazwany wtedy przez dziennikarzy stacji „Mazurkiem Dąbrowy”) na zmianę z unijną „Odą do radości”.
Kuba Sienkiewicz od początku krytykował rząd PiS w wywiadach, udzielał się w KOD; ale ostatecznie wystrzelił podczas festiwalu w Opolu. Odśpiewał nową zwrotkę „Killera”: „Już tylko Kiler, Polska w ruinie / Siedzę na minie, kiedy to minie? / Same zakręty, Kiler wyklęty / Kiler skazany na dobre zmiany? Czy to dla sportu, lepszego sortu / W tej kategorii, nowej historii / Jak naród Polan, powstaje z kolan i Łuk Triumfalny”. Zaskoczenie było podwójne, bo odniósł się do polityki obecnej władzy w koncercie transmitowanym przez publiczną telewizję, ale zrobił to dopiero w czasie występu – wcześniej, na próbach, śpiewał wersję piosenki znaną z filmu.
Czuję się jak dziennikarz wyklęty – mówi Kamil Dąbrowa, zwolniony z pracy w Polskim Radiu za puszczanie hymnu w proteście przeciwko niszczeniu przez PiS wolności słowa.
Po koncercie podszedł do Marka Sierockiego: „To co, zaprosisz mnie do >Teleexpressu
– Marek zaczął się śmiać, jakby to był już wyłącznie dowcip. Po czym powiedział poważnie: „Tak, ale za 5 lat” – wspomina Sienkiewicz.
– Jak robiłem prowokacje, na imprezie zorganizowanej przez samorząd przebierałem się za księdza, to były czasem głosy, że mnie już tam nie zaproszą – opowiada Maciej Maleńczuk, muzyk rockowy. Ale zaraz dodaje, że „kładzie na to lachę”. W przygotowywanej książce pisze: „W Polsce się zrobiło duszno, wszyscy zaczęli się oglądać przez lewe ramię, czy ktoś za nim nie idzie, czy ktoś cię nie śledzi”. Nagrał piosenkę „Fajnie”, w której szydzi z PiS-owskich porządków: „Fajnie że wraca Wielka Gra i Teleranek / Że się znów będziemy kablowali się zza firanek”.
Z kolei Tomasz Zimoch, mistrz wśród sprawozdawców sportowych, mógł sobie spokojnie pojechać na piłkarskie mistrzostwa Europy i igrzyska olimpijskie, ale nie wytrzymał. W maju, w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, potępił w czambuł rząd za to, co wyprawia z Trybunałem Konstytucyjnym. – Nie mogłem czekać ani dnia dłużej, bo nie byłbym sobą. To wtedy się wszystko we mnie przelało. Bardzo mnie zabolało, jak zarząd twierdził, że miałem już coś wcześniej zaplanowane. To takie insynuacje w starym stylu. A dla mnie to nie była łatwa decyzja, bo przecież mam rodzinę, mam także kredyty.

Cena

– „Panie Macieju, co by pan powiedział, żeby pan się rozchorował w przeddzień gali? Wtedy ja panu zapłacę połowę stawki. Mój szef jest z innej opcji politycznej niż pan i nie chce pana widzieć” – Maciej Stuhr relacjonuje telefon przedstawiciela firmy, z którą już miał podpisaną umowę na prowadzenie imprezy firmowej. I dodaje: – Nie jestem dzieckiem i wiem, że wyrażenie poglądów dzisiaj ma swoją cenę i nie jest bezkarne. Po gali Orłów, na której pozwoliłem sobie na aluzję o ludziach gorszego sortu, podszedł do mnie młody reżyser i przyznał: „Powiedziałeś to, co myślę ja i pewnie większość moich kolegów. Ale my tego powiedzieć nie możemy, siedzimy w kieszeni władzy, która ma kasę na filmy”.
Przypuszcza, że on sam konsekwencje swoich politycznych wyborów będzie odczuwał latami: – Mechanizm jest taki. Producent dużego filmu, który będzie chciał jeszcze robić interesy z władzą, nie zaproponuje mi roli. Bo potem jeszcze coś może nakręci dla telewizji publicznej i nie będzie chciał się tłumaczyć, że zatrudnił Stuhra. Tak to działa.
Kuba Sienkiewicz też płaci za swoje słowa. Za KOD i wywiady ukarało go Narodowe Centrum Kultury – wycofało się z wcześniej zamówionych u Elektrycznych Gitar piosenek na przypadające w 2016 roku rocznice (chrzest Polski, zamach majowy, Poznań '56 i 200-lecie Uniwersytetu Warszawskiego).
Młodzi aktorzy mówili mi: „Zrobisz polityczną rzecz i pojedziesz dalej, a my zostaniemy z łatką aktora, który zagrał w antypisowskiej sztuce i nikt nas nie weźmie w obronę” – reżyser Przemysław Wojcieszek o swym spektaklu „Polska krew”.
– Po występie w Opolu dotarła do mnie fala nienawiści i agresji – mówi Sienkiewicz. Dowiedział się, że jego rodzice pracowali w UB, że on sam jako lekarz przyjmuje łapówki (jest z zawodu lekarzem, pracuje jako adiunkt w Klinice Neurologii WUM) i tak w ogóle to dostał specjalne honorarium za ten występ.
Na „Polską krew” – spektakl Wojcieszka o młodych nacjonalistach – żadna instytucja państwowa czy samorządowa nie zdecydowała się wyłożyć złotówki. Poprzednie przedstawienie „Hymn narodowy” z Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy, którego głównymi bohaterami byli „Bracia, Andrzej D., Antoni M., Paweł K.”, też miało kłopoty. – Kilku dyrektorów festiwali powiedziało, że nie zaproszą go ze względów czysto politycznych – opowiada reżyser. – Mówili, że nie puszczą takiego spektaklu, bo za rok chcą dostać kasę na następną edycję.
Dąbrowa wyleciał z pracy z hukiem. Najpierw zwolniono go z pracy tak „zwyczajnie”, a potem, dwa tygodnie później, jeszcze raz – dyscyplinarnie, żeby nie wypłacić mu należnej odprawy. – Czuję się jak dziennikarz wyklęty – śmieje się. – Rok temu dostaliśmy z Grześkiem Markowskim zaproszenie do prowadzenia Festiwalu Filmowego w Gdyni, ale zaproszenie odwołano. Wiem, że były naciski, żeby nas nie zapraszać.
 Tomasz Gzell PAP
Litania niełaski jest dużo dłuższa. Jerzy Stuhr, który wyśmiewał pomysły Prawa i Sprawiedliwości na filmy o polskiej historii, dowiedział się, że spektakl, nad którym pracował, skreślono z planów Telewizji Polskiej. Oficjalnie decyzję podjęto ze względu na brak funduszów. – Dowiedziałem się, że Jacek Kurski zrobił straszną awanturę współpracownikom – komentuje. – Tak naprawdę chodzi o jego osobistą niechęć do mojej osoby.
Zimoch był legendarnym sprawozdawcą radiowym. A teraz?
– Teraz robię mnóstwo rzeczy – zapewnia. – W rekordowym tempie napisałem książkę „Panie…, kończ Pan ten mecz”. W Radiu Zet prowadzę w każdą niedzielę po godzinie 20 sportową audycję „Zimoch na gorąco”. W tygodniku „Angora” przeprowadzam rozmowy „Nie tylko o sporcie”. Był już Mariusz Wlazły czy Natalia Partyka, ale też profesor Andrzej Rzepliński, którego zresztą przed tym wywiadem, w którym go broniłem 13 maja, osobiście nie znałem. I Władysław Frasyniuk, który opowiadał wiele o boksie.
Kamil Dąbrowa zasilił rzeszę polskiego prekariatu: – Pracuję „na projektach”, jak mówią hipsterzy. Konkretne propozycje dostawałem ze świata polityki. „Panie Kamilu, pokazał pan jaja, pora wejść do polityki”. Ale dla mnie to nie było pokazywanie jaj, tylko obrona wartości. Wejście w politykę to byłaby zdrada środowiska dziennikarskiego.
Współpracuje z TVN24 jako komentator w „Szkle kontaktowym”, od maja do sierpnia pracował w OKO.press, ale – jak wyjaśnił mu zarząd – skończyły się pieniądze na kontent rozrywkowy. Doradza firmom komercyjnym albo prowadzi spotkania, np. z Grzegorzem Kołodką na Interdyscyplinarnym Festiwalu Sztuk w Żyrardowie. Więcej czasu spędza z rodziną, czyta, chodzi do kina i biega. Zrobił życiówkę w maratonie, 3 godziny i 5 minut. Sport ratuje go przed spadkiem nastroju. – Chciałbym kiedyś jak dawniej poprowadzić poranny program w radiu od poniedziałku do piątku albo pasmo weekendowe – mówi z melancholią. – Problem, że przez świat mediów jestem ciągle postrzegany jako dyrektor, i to ten „od Mazurka”, a nie zwykły dziennikarz.

Wolność

– Kiedy odmówiłem służby wojskowej w 1980 r., to otrzymałem za to wyrok dwóch lat więzienia, który odsiedziałem – mówi Maciej Maleńczuk. – A później wszystkie takie akcje tylko przynosiły mi wzrost popularności. Warto stawać okoniem, fikać, wkurwiać władzę, bo i tak jest mnóstwo ludzi, którzy cię poprą. Polacy nie będą maszerować na sygnał. A tym bardziej Polki. Cały czarny protest pokazuje, że baby nikt jeszcze nie pokonał. Moje dochody z ZAiKS spadły dwukrotnie; w radiu mnie nie grają. Ale działalność koncertowa mi to rekompensuje."
Oj, Maleńczuk, Maleńczuk - imponowałeś mi kiedyś.
A teraz namawiasz do bojkotowania pierwszej demokratycznej władzy w powojennej Polsce? Chcesz powrotu do czasów lewackiej korupcji i mordu?
Pogięło cię facet?!
Polacy maszerowali obowiązkowo za komuny na sygnał 1 maja. Marsz narzucony odgórnie przez komuchów. Kto nie szedł, to był poddawany szykanom. 
W obecnej Polsce Polacy maszerują na hasło Marsz Niepodległości spontanicznie. Z odruchu serca. Nikt ich nie zmusza. To wyraz szacunku dla naszej historii, dla pamięci o rodakach, którzy licznie oddali życie za naszą niepodległość i wolność.
Lechia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!