poniedziałek, 26 września 2016

Odpowiedź dla LU


LU, nie zmieściła mi się odpowiedź w komentarzach pod postem "Dołek"
więc tu wklejam:

LU:
Indianko. Choć raz posłuchaj dobrych rad.

INDIANKA:
Insynuujesz, że dobrych rad nigdy nie słucham?
Dałaś sobie wmówić jakieś pierdoły :))

LU:
Zrób teraz grządki permakulturowe. Przez zimę popracują i na wiosnę będą jak znalazł.

INDIANKA:
Droga LU, pozwól, że sama zadecyduję, co i w jakiej kolejności zrobię ;))
Moja gospodara = moje gospodarzenie :)
W chwili obecnej priorytet to zabezpieczenie paszy na zimę. Większość jest pod dachami, ale nie wszystko, poza tym, trzeba odciąć kozom możliwość skakania po belach, bo siano mi zmarnują.

LU:
Masz przygotowane paliki to zrób w końcu ogródek warzywny.

INDIANKA:
To nie paliki, a zajebiście ciężkie kłody. Nie wkopię ich, dopóki brak impregnatu. Na razie nie mam impregnatu.

LU: Materiału masz pod dostatkiem.

INDIANKA:
Mam, ale trzeba go przerobić na słupy i deski. Nie mam prądu do napędu traka.

LU: Drobiowi zrób wybieg żeby nie demolował Ci wszystkiego.

INDIANKA:
Wybieg im zrobię, gdy będę mieć przygotowane kolejne 50 słupów. Zrobię im duży wybieg. Jednocześnie miejsce na przydomowy sad.

LU:
Podziel te zwierzaki jakoś bo przy latających luzem nic Ci nie wyrośnie. Wszystko rozdrapią, stratują.

INDIANKA:
Nie będę dzielić zwierząt, tylko wydzielę ogrody i sady, a zwierzęta będą sobie pasły się wokół nich.

LU:
Miłość do zwierząt to jedno a zdrowy rozsądek to drugie.

INDIANKA:
LU, nie brak mi ani jednego, ani drugiego :)

LU: Nam, czytelnikom w zupełności wystarczy jeden post dziennie dotyczący Twojego życia.

INDIANKA:
Nie ograniczaj mnie, bo to bez sensu. To moje życie i moje zainteresowania.
Ja wybieram co chcę robić, kiedy i jak często.

LU:
Przemyśl. Co jest ważne i pilne, a co można olać i na tym się skup.

INDIANKA:
Kochana, nie masz zielonego pojęcia, jak dużo i intensywnie myślę.
Pomyśl, przetrwałam sama obok nieprzyjaznego środowiska 14 lat.
Właśnie robię to, co ważne i pilne, czyli dbam o zwierzęta, o zapasy dla nich i dla siebie, o opał itd.

LU:
Szczerze mówiąc gdybym była w Twojej sytuacji to zostawiłabym sobie jednego konia. Najlepiej ułożonego i jemu poświęciła uwagę. By w końcu zaczął zarabiać na siebie pracując dla Ciebie.

INDIANKA:
Ogólniki. Slogany. Ja zaś mam pomysł na użycie wszystkich moich koni.
Po to je wyhodowałam.

LU:
Po ci Ci te owce? Runo sprzedajesz za grosze a roboty huk. Tak. Po kolei by szły do rzeźni.

INDIANKA:
Lubię owce i lubię runo. Owieczki są super. Z runa będę wyrabiać fajne rzeczy.

LU:
Kochana. Zapewnij najpierw sobie samowystatczalno§ć.

INDIANKA:
LU, w Polsce nie ma ani jednej samowystarczalnej osoby.
Nie zmuszaj mnie do tego. Dążę do samowystarczalności od lat. W dużej mierze jestem samowystarczalna, ale jeszcze nie całkowicie.

LU:
Przede wszystkim pokarmową. Masz tyle hektarów a kupujesz siano?

INDIANKA:
A czym mam skosić trawę? Nożyczkami? :)

LU:
Masz na łąkach zioła.

INDIANKA:
No mam i korzystam  :)

LU:
Zrób kobieto w końcu studnię. Przecież woda to priorytet.

INDIANKA:
Przecież mam studnię.

LU:
 Pociągnij potem ją do domu.
 A nawet jeśli nie to pogłęb to źródełko. Zainstaluj jakiś przewód do wody. Pompę. I korzystaj z tego.
To wstyd, że przez tyle lat tego nie zrobiłaś.

INDIANKA:
Brak finansowania to nie wstyd. Wstyd to kraść lub się puszczać z byle kim.

LU:
Pooglądaj " klan z alaski, przystanek alaska" jest wiele filmów nie tylko instruktażowych jak sobie radzić w trudnych warunkach.

INDIANKA:
Nie mam TV. Poza tym wiem jak sobie radzić w trudnych warunkach.
O wszystkim na blogu nie piszę, bo by takim jak Ty stanęły wszystkie włosy na głowie :)))

LU:
Nie marnuj prądu na wielgaśne posty.

INDIANKA:
Publikuję to co czytam, lub to co mnie dotyka i nurtuje. Niech tak zostanie.

LU:
Dokształcaj się.

INDIANKA:
Doszkalam się non stop. Po to mam internet.

LU:
I zarabiaj w końcu.

INDIANKA:
Nie za bardzo mam na czym, poza tym nastawiłam się na samowystarczalność, a tu kasa nie jest tak istotna.

LU:
Przestań się procesować z kim się da. Zrozum.

INDIANKA:
Nie procesuję się z kim się da. Zrozum. Jestem uporczywie atakowana przez te same osoby i bronię się. Mam prawo się bronić.

LU:
Z koniem się nie kopie.

INDIANKA:
Nigdy nie kopnęłam konia ;)

LU:
I nie jesteś pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili.

INDIANKA:
No, zupą nie jestem, to fakt :)

LU:
Trzymam kciuki za to byś w końcu pokończyła wszystkie sprawy w sądach.

INDIANKA:
Trzymaj kciuki, abym je wygrała :) Gdyby w polskich sądach decydowało prawo i sprawiedliwość, to wszystkie sprawy bym wygrała.

LU:
Nawet jeśli czujesz się poszkodowana to odpuść.

INDIANKA:
Mowy nie ma!

LU:
To zabiera Ci za dużo czasu i zdrowia.

INDIANKA:
Odpuszczenie zabierze mi więcej zdrowia. Nie dam skurwysynom satysfakcji.

LU:
Trzymam kciuki byś w końcu była samowystarczalna.

INDIANKA:
A Ty jesteś w końcu samowystarczalna?

LU:
By nikt nie miał pretekstu do czepiania się Ciebie.

INDIANKA:
Masz na myśli tych bredzących syfiarzy i ich klakierów?
Leję na nich miękkim moczem, czego i Tobie życzę.

LU:
Dobra i pokoju.

INDIANKA:
Wzajemnie, LU :)

LU, wiem, że się o mnie martwisz, ale nie znasz wszystkich aspektów mojej sytuacji i nie wszystko rozumiesz. Poza tym konsultujesz się na mój temat z osobami, które mnie nie znają, osobami niezbyt życzliwymi, które Ci wkładają do głowy nieprawdziwe treści, a Ty je powielasz, np. tę bzdurę o niesłuchaniu rad. Owszem, czytam, słucham, ale powiem Ci szczerze, że nic odkrywczego, czego bym sama nie wymyśliła dawno temu - nie słyszę. Doradcy też nie ogarniają całości mojej egzystencji i nie rozumieją, że nie wszystkie rady są dla mnie dobre w tym momencie, lub nie wiedzą, że właśnie jestem w trakcie realizacji danego pomysłu.

Doradcy też często nie biorą pod uwagę moich możliwości, oraz już zrealizowanych dokonań. Np. piszesz "zrób wybieg". Pierwszy wybieg dla drobiu zrobiłam gdzieś około 2008 roku.
Był okay, ale lisy, kuny, jastrzębie porywały kury z kurnika i z tego wybiegu.
Teraz wybiegu nie ma (stary się rozpadł), ale są dwie wredne suczki, które gonią wszystko co się rusza i drapieżniki wyniosły się.

Teraz mam priorytety:
Zabezpieczenie paszy na zimę
Wstawienie drzwi do stajni
Doprowadzenie prądu do siedliska
Budowa ogrodzenia

Ja mam swoją misję, cele i plany. Realizuję to, co mi pasuje, w warunkach takich w jakich żyję.

Pozdrawiam,
Indianka niezłomna :)

6 komentarzy:

  1. Oj babo 😊 z nimi się nie konsultuję 😊co do kur wolno chodzących to musiałabyś postawić wokół grządek ogrodzenie 2m żeby nie przeleciały. A co do owocków to może przy południowej stronie domu posadź jeżyny, winorośl. Tak tylko na głos myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogrodzenie nie musi byc takie wysokie, jesli sie przytnie kurom piora.
      https://www.youtube.com/watch?v=anYawXOQIEA

      Usuń
  2. Ja tam nie lubię takiego doradzania na siłę, ale w jednym punkcie się z LU zgadzam, a mianowicie w sprawie tych procesów. Wiem, że trudno odpuścić, ale pewnie i tak przegrasz i jeszcze stracisz nerwy i pieniądze. No i właśnie kopiesz się z koniem:P
    Jeszcze tak patrząc na zdjęcia sobie pomyślałam, że te baloty powinny stać, a raczej leżeć inaczej, tzn. na boku. Wtedy deszcz nie będzie tak w nie wsiąkał. No, ale jak będą przykryte, to pewnie wszystko jedno:). Co do grządek permakulturowych, to skoro są takie cudowne, to czemu nie są powszechne? Może jestem twardogłowa, ale wolę normalnie nawieźć i skopać ziemię i na wiosnę mieć teren gotowy niż coś tam cudować:)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Beata-to jakby nie mój patent. Ja nie testowałam. Znajoma zrobiła sobie wg wzorca. Warstwami układany karton, liście, trawy wszelakie. Wszystko przesypane i przysypane ziemią. Jeszcze coś tam chyba było. Widzisz. Mówiła, że wszędzie jej wszystko poschło mimo podlewania a grządki permakulturowe dały plon ponad spodziewanie. A słownie RAZ podlała na cały sezon letni. Widocznie coś w tym jest skoro działa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny, właśnie to tak z tymi perma modnymi uprawami jest. Ktos widział, ktos slyszal ze super, nikt sam nie testował. W porównaniu ze zwykłym tradycyjnym, nawet niedużym ogródeczkiem wypada to słabo w plonach (jedyne co mnie zadowala to skrzynie do upraw, bo mnie kręgosłup pobolewa). Cala reszta z kartonami, walami, darnią i gałęziami.. zdecydowanie różni się od tego co twierdzą o niej internetowi guru.
    A wiem to z własnego doświadczenia, też swego czasu byłam tym wszystkim zafascynowana, jednak zderzenie z praktyką mnie otrzeźwiło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten rok to się chyba do testowania słabo nadawał. Wiosną może i było trochę sucho, ale potem to chyba raczej nadmiar wody był problemem:). Te grządki wyglądają mi na taki rodzaj kompostu, niektóre rośliny bedą tam faktycznie dobrze rosły (pierwszy przykład to dynia), a inne niestety nie. No i na dużej powierzchni czegoś takiego raczej się nie zrobi. I jeszcze jak to potem pielić? Wszystko skubać ręcznie czy da się jakoś motyką? Warunki wodne w glebie da się poprawić także przez odpowiednie zabiegi, nawozy organiczne i takie tam. Niestety bardzo ważne jest tu zaoranie (skopanie)przed zimą.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!