czwartek, 29 września 2016

Kobieta sama na wsi... Da się przeżyć?

Da, ale jest jej bardzo ciężko samej, zwłaszcza, gdy nie przyjechała z walizką pieniędzy na wieś i nie ma możliwości dorobienia sobie.
Znaczenie ma też środowisko zastane. Można trafić w lepsze lub gorsze.
Ja trafiłam w beznadziejne. Wszechobecna znieczulica i bezczelna cwaniakowatość. To nie miejsce dla idealistów, chyba, że będą polegać wyłącznie na sobie i odetną się całkowicie od tej antypatycznej zgrai burków wiejskich, szczekających jak potłuczeni na przybysza z zewnątrz.

Realia wyprowadzki z miasta i życia na wsi według innych, bo moje znacie z bloga :)

http://matkatylkojedna.pl/czy-warto-przeprowadzic-sie-na-mazury/

Http://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/polska-wies-brud-smrod-i-ubostwo-po-osmiu-miesiacach-ucieklam-do-miasta/skt5n

http://foch.pl/foch/1,132906,17785160,Miasto_czy_wies__Nie_przewidzialam_tylu_minusow_sielskiego.html

http://www.newsweek.pl/polska/co-wybierze-polak-zycie-w-miescie-czy-zycie-na-wsi-,artykuly,359812,1.html

http://www.edufin.pl/index.php/component/k2/item/22-niekonwencjonalne-źródła-dochodów-mieszkańców-wsi-czyli-jak-wzbogacić-budżet-rodziny-wiejskiej

http://matkatylkojedna.pl/na-wsi-jest-wszystko-za-darmo/

http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/2012/09/dlaczego-wies.html

Lechia - singielka

4 komentarze:

  1. Pamiętam gdy spod warszawskiej miejscowo§co przeprowadziłam się do stolicy. Taki ruch w drugą stronę. Jako dziecko. I też nie było wesoło. W szkole przeżywają - wsiara, choć nie mieszkałam na wsi. A w miejscu z którego pochodziłam, dostałam miano - warszawianka, miastowa. W obu patrzyli krzywo na mnie.
    Wiesz. Ja mogę tyle powiedzieć o mieszkaniu na wsi i integracji z tubylcami ile wiem od znajomych. Czyli trzymają się z dala, nie integrują z mieszkańcami. Owszem, jak się spotkaj są mili, grzeczni, wymienią informacje o pogodzie, suszy ewentualnie. I tyle. Pozamiatane. Każdy pilnuje swojego życia, ukradkiem podgląda co u sąsiada i tyle. Życzliwie czasem coś pożyczy, bo sąsiadowi nie odmówisz przecież, i modli się w duszy o zwrot. Jakikolwiek. Brak onego jest czasem dobrym pretekstem do zakończenia uciążliwej znajomości.
    Tak. Marzyłam o wsi. O tey sielance. Słoneczko, poranna rosa i ten wiów we Włoszech wiatru. Tylko prócz tego są komary, szerszenie. Przez zimę to w zasadzie samotnia. Walka ze wciskającym się każdą szczeliną mrozem. Pomijam inne rzeczy jak rachunki na które trzeba mieć kasę. Odpowiednie ciuchy. Sił do wiecznych napraw i remontów. No i wiedzę jak to zrobić.
    Tak. Szacun dla każdego, kto trwa na wsi. A samotnym jak Ty szczególnie.
    I tylko mnie bezustannie dziwi, że ludzie znajcy trud, ludzie, którzy żyją i pracują w parach- małżeństwa, rodziny- którym choćby z tego powodu jej łatwiej, ludzie zasobniejsi w kasę, tak jadą po Tobie. Kurczę, nie pomagasz to chociaż nie krzywdź. Doceń siłę i wolę przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LU, dokładnie mnie to samo dziwi i zasmuca, że ludzie, którym łatwiej na wsi, bo żyją w parach, mają zasobniejsze portfele, więcej swobody i możliwości dorobienia czy zarobienia sobie na remonty i inne niezbędne inwestycje - tak bezlitośnie jadą po mnie. To jakiś chory sadyzm psychicznie chorych ludzi (lub po prostu podłych) którzy w ten sposób chcą się poczuć lepiej, bo im się lepiej powodzi i lubią powyżywać się na innych, których sytuacja jest o niebo trudniejsza.

      Ta pani Maluchnik nigdy nie okazała mi życzliwego zainteresowania czy serca.
      Nigdy nie chciała zaprzyjaźnić się lub współpracować, ale do nikczemnego oczerniania to jest najpierwsza. To rzecz niebywale przykra.

      Maluchnik, nie chcesz ani współpracować, ani pomagać, to się przynajmniej nie przypieprzaj, odczep się i nie zatruwaj mi życia swoimi chorymi insynuacjami na mój temat.
      Siedź jak ten borsuk w tej swojej agroturystycznej norze, rób forsę na Warszawiakach i nie wychylaj się!

      Usuń
  2. Świata nie zmienisz a zmarnujesz czas.
    Jeśli chodzi o mój komentarz z postu o wszach, to nie miałam na myśli Ciebie tzn.nie sądzę, by przy Twoim podejściu do życia pozwoliłabyś sobie , by je mieć. Jeśli tak , to odczytałaś , to Cię przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, Maria :)
      Nic się nie stało.
      Owszem, mam dużo zwierząt: konie, kozy, owce, psy, koty, kury, indyki :)
      Ale wszy nie mam i nie zamierzam mieć ;)

      Usuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!