czwartek, 25 sierpnia 2016

Dzień pogodny

Kociołek węgierski do gotowania potraw dla całej drużyny harcerskiej :)
Po ugotowaniu karmy psom na kościach z mięsem i ryżem, posłużył jako miednica do mycia sterty naczyń.

W kociołku ustawionym na polowym piecyku, wygodnie namacza się i pierze wełnę.
Oglądaj narodzie ile zastosowań znalazł kociołek w praktycznych rękach Indianki :) 
Boskie pieczary zebrane z łąki Indianki.
Piękny grzybowy plon :)

Dzień nie zawiódł. Jest pięknie. Ciepło. Słonecznie.

Indianka posadziła porzeczki i jeszcze kilkanaście innych sadzoneczek.

Wybrała taczkę błota spod ganku i wywiozła na pole. Błotem obłożyła posadzone w dołkach sadzoneczki i krzaczki porzeczek.

Zmyła kolejną stertę naczyń. To już końcówka. Zostały jeszcze słoiki i butelki.

Pierze na dworze wełnę i bieliznę oraz ciuchy robocze.

Na obiad zrobiła potrawkę z wołowiny z warzywami.

Na łące zebrała piękne pieczarki polne. Zrobi sos do mięsa na jutro.

Na piecu ugotowała kompot jabłkowy, świeżą miętę i karmę dla psów.

Ziemniaki się skończyły, a swoje jeszcze rosną. Trzeba było użyć ryżu.

Wełnę wysuszy na wielkiej plandece na dworzu, w cieple słońca, bo musi ją rozłożyć cienką warstwą, gdyż słabo schnie.

Weekend zapowiada się słoneczny i upalny. Wreszcie wełna doschnie.

                                             ***

Wyprała i rozłożyła wełnę. Jeszcze musi pieczarki umyć i pokroić.
Chyba ususzy je nad piecem na potem, bo na razie jest co jeść.

Dzisiaj zjadła kogel-mogel z 4 roztartych żółtek z cukrem, bo miała ochotę na coś słodkiego.

Garnuszek mleka koziego czeka na przerób na budyń. Jeszcze jednak trzeba podłożyć do pieca.

Wieczorem, po opróżnieniu kociołka z runa, umyła go i nalała sobie do niego czystej wody do mycia. Zamiast chlapać w domu, umyła się na łące.
Po umyciu się, wylała wodę i wlała świeżą w której namoczyła kolejną partię brudnego runa. Lanolina kapitalnie rozpuszcza brud. Po nocnym moczeniu, będzie co płukać.
Jest to zaiste bardzo fajny, wielofunkcyjny kociołek. Prosty w swej istocie i użytkowaniu. Indianka zadowolona z kociołka. Chyba go nazwie na cześć węgierskiego prezydenta "Orban".

Do płukania i odciekania z brudnej wody runa, Indianka używa wielkich sit, zrobionych z wiader ogrodowych. Pomysłowość Indianki nie zna granic :) Z taką kreatywnością to trzeba się urodzić :)

Indianka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!