piątek, 12 lutego 2016

Zniszczyć rakowatą narośl na tkance Narodu

Poniższy los nowego głównego komendanta policji pokazuje,
że reorganizacja i reforma aktualnej policji nie ma sensu, gdyż niemożliwe jest jej przeprowadzenie. To tak, jakby padlinie założyć nową sukienkę. I tak będzie śmierdzieć, a robaki po nowej sukience będą się rozłazić.

Obecna policja się zreformować nie da. Tam wciąż rządzą stare struktury PRLowskie. Będzie atakować i zastraszać każdego, kto się tego dzieła podejmie. Tutaj trzeba mega radykalnych kroków.
Na poziomie Sejmu powołać nową policję składającą się z młodych, wysportowanych, uczciwych i honorowych studentów i absolwentów prawa. Nowych policjantów wdrożyć do pracy. Starą policję zwolnić do domu. W całości!

Tylko nowe, całkowicie nowe, nie powiązane ze starymi strukturami policji/milicji i nomenklatury twarze są szansą na uczcziwą, wydajną, wiarygodną policję. Moim zdaniem obecna policja to zorganizowana grupa przestępcza na krajową skalę i żadna reforma tu nie pomoże.
W mojej ocenie, to zorganizowany wróg Narodu, który atakuje, zastrasza i niszczy zamiast chronić i bronić zwykłych obywateli i przestrzegać prawa.

"Zadarł z zakonem"
Nie milkną komentarze po dymisji komendanta głównego policji. Po zaledwie dwóch miesiącach Zbigniew Maj zrezygnował ze stanowiska. – Dotknąłem układów i zostałem zaatakowany – tłumaczył dziś były komendant. – Zachował się nie fair, w świetle fleszy niszczył kolegów po fachu, zadarł z "zakonem", jak nazywane jest u nas Biuro Spraw Wewnętrznych – to niektóre opinie, jakie usłyszeliśmy od policjantów.

O kulisach swej dymisji Zbigniew Maj mówił na specjalnej konferencji prasowej w siedzibie KGP. - Zacząłem wprowadzać reformę zarówno Komendy Głównej Policji, jak i zmiany w stylu pracy i zarządzaniu poszczególnych komend wojewódzkich, przeprowadziłem audyt w Biurze Spraw Wewnętrznych. Dotknąłem układów funkcjonujących od lat i zostałem zaatakowany. Nie mogłem pracować w atmosferze insynuacji – tłumaczył. - Wiem, że byli pracownicy BSW przygotowywali przeciwko mnie prowokację – dodał.

Wódka i pieniądze na okna?

Zbigniew Maj twierdzi, że został pomówiony o korupcję. Miał on rzekomo przyjąć łapówkę w postaci pięciu butelek wódki oraz nie rozliczyć się z 10 tys. zł przeznaczonych na zakup okien. Jak dodał, od kilku tygodni docierają do niego sygnały o różnych sprawach, które "rzekomo toczą się" przeciwko niemu w prokuraturze w Łodzi. - Tak naprawdę to dziennikarze pytają mnie o tę sprawę. Nie byłem wezwany w charakterze świadka, nie mam zarzutów – zapewniał były już komendant.

- Czarę goryczy przelał wczoraj fakt, kiedy na komisji sejmowej poseł opozycji zapytał mnie wprost o kwestie prowokacji wobec mojej osoby. Wiem, że wykorzystano materiały sprzed kilkunastu lat, kiedy prowadziłem pracę operacyjną. Oddaję się do dyspozycji ministra, bo nie chcę być obciążeniem dla policji. Rezygnuję, by honor munduru był nieskalany, nie dlatego, że się boję - podkreślił Maj.
O skomentowanie dymisji komendanta poprosiliśmy kilku oficerów policji. – Od razu sobie "nagrabił". W kuluarach mówi się, że zaczął służbę od tego, że wyszedł i w świetle fleszy zaczął niszczyć kolegów po fachu. To nie fair. I zadarł z "zakonem" - jak nazywamy u nas potocznie Biuro Spraw Wewnętrznych. Publicznie ich zlinczował. To miała być nagroda za ich pracę? Nie wszyscy lubią BSW, ale było to nieeleganckie i bardzo źle odebrane w różnych kręgach policyjnych. Pewnie dlatego "zakon" postanowił się odegrać. Tak to przynajmniej wygląda – mówi nam jeden z funkcjonariuszy, który pragnie zachować anonimowość w obawie o swoje stanowisko.

- Maj nadepnął na odcisk BSW po audycie, który ujawnił, że funkcjonariusze tego wydziału byli zaangażowani w grupę inwigilującą dziennikarzy w tzw. aferze taśmowej. W BSW ten audyt przyjęto z oburzeniem. Maj szybko zapomniał z czasów w pracy w CBŚ, że takie metody policja stosuje. Nagle się ubrał w piórka obrońcy swobód obywatelskich – powiedział Onetowi jeden z oficerów KGP.

Jak twierdzi kolejny nasz rozmówca, w środowisku źle odebrane zostały także inne decyzje kadrowe komendanta. – Nie twierdzę, że nie było nikogo do odstrzału. Ale odwołani zostali też ludzie kompetentni, mający na koncie sukcesy zawodowe, zbierający dobre noty zarówno w naszych szeregach, jak i na zewnątrz. Niezrozumiałe na przykład były decyzje o odwołaniu komendanta wielkopolskiego czy stołecznego. Poza tym Maj w środę wiedział już na pewno, że w czwartek poda się do dymisji, a mimo to jeszcze w środę wieczorem podpisywał decyzje. To powoduje wrażenie, że został wysłany na to stanowisko głównie po to, by przeprowadzić "czystkę" – dodaje oficer, który również woli zachować anonimowość.

Przyznaje, że groteskowe było także prezentowanie "luksusów" poprzedniej ekipy. – Chyba akurat komendant główny powinien mieć salę konferencyjną i gabinet wyposażony w system uniemożliwiający podsłuchiwanie go z zewnątrz. Jeżeli nie on, to kto? Przecież to osoba, która podejmuje strategiczne dla bezpieczeństwa w naszym kraju decyzje - podsumowuje nasz rozmówca.

Jest postępowanie o korupcję

Warto dodać, że głos w poruszonej przez byłego komendanta sprawie zabrała już dziś łódzka prokuratura. Jej rzecznik, prok. Jarosław Szubert potwierdził, że toczy się postępowanie w sprawie, w która zamieszany jest Maj. – Sprawa dotyczy przestępstwa korupcyjnego i nadużycia uprawnień – stwierdził.

Nie chciał zdradzać szczegółów. Przyznał jednak, że sprawa faktycznie dotyczy "szeregu nieprawidłowości kaliskich instytucji samorządowych". – W postępowaniu dysponujemy materiałami Centralnego Biura Antykorupcyjnego i to one były podstawą do wszczęcia śledztwa. W tej chwili nie postawiono nikomu zarzutów. Śledztwo jest wielowątkowe i dotyczy wielu osób. Czynności, które są dalej prowadzone, zmierzają do skompletowania materiału dowodowego – dodał prok. Szubert.

Insp. Zbigniew Maj komendantem głównym policji został w grudniu ubiegłego roku. Zastąpił na tym stanowisku gen. insp. Krzysztofa Gajewskiego, który kierował policją od lutego 2015 r. Wcześniej był zastępcą szefa pomorskiej policji, nadzorującym pion kryminalny.

Maj ma 44 lata, pochodzi z Kalisza. Służbę w policji rozpoczął w 1996 r. Był m.in. koordynatorem i twórcą struktur Centralnego Biura Śledczego Policji, tworzył i pracował w zespole ds. uprowadzeń, współtworzył algorytm działań policji w sytuacjach kryzysowych."

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/echa-dymisji-komendanta-glownego-policji-zadarl-z-zakonem/fd35l7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!