poniedziałek, 22 lutego 2016

Wniosek o ułatwienie uboju na gospodarstwach

Adresat:
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
ul. Wspólna 30; 00-930 Warszawa
Informacja tel.: +48 22 623 10 00; Fax:+48 22 623 27 50, 623 27 51
Zespół Prasowy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi
tel. 22 623 18 38
rzecznik.prasowy@minrol.gov.pl
https://www.minrol.gov.pl
Adres podmiotowej strony Biuletynu Informacji Publicznej MRiRW:
https://bip.minrol.gov.pl

Witam serdecznie :-)

Cieszę się, że zmieniła nam się władza i mam nadzieję, że od teraz zacznie się proces naprawiania złego prawa, które nam, obywatelom Polski zatruwa
życie od dekad.

Właśnie przeczytałam ciekawy artykuł na internecie o rządowym projekcie ustawy ws. sprzedaży żywności przez rolników i w związku z nim jako rolnik mam kilka uwag. Będzie mi miło, jeśli zostaną one wzięte pod uwagę przy tworzeniu nowej ustawy regulującej sprzedaż bezpośrednią, albowiem ta ustawa dotyczy mnie i mojego planowanego źródła utrzymania. Byłoby mi smutno, gdyby znów w polskim prawodawstwie powstały kolczaste, nieżyciowe utrudnienia.

Oto ustępy tego arytykułu, a pod nimi moje uwagi:

"W resorcie rolnictwa trwają prace nad rządowym projektem ustawy ws. sprzedaży żywności przez rolników - poinformowała w poniedziałek wiceminister rolnictwa Ewa Lech. Chodzi o ułatwienie sprzedaży produktów wytworzonych przez rolników we własnym gospodarstwie."

Super! Nareszcie! Cieszę się! :-) :-) :-)

"Ustawa ta zmieni zapisy w szeregu innych ustaw - dodała Lech na konferencji prasowej."

Bardzo dobrze :-)

"Nowe przepisy mają stworzyć faktyczne możliwości sprzedaży własnych produktów poprzez ułatwienia dotyczące wymagań sanitarnych, uregulowanie sprawy kompetencji dotyczących nadzoru nad taką produkcją - tłumaczyła wiceminister. Obecnie produkcję żywności pochodzenia zwierzęcego nadzoruje Inspekcja Weterynaryjna, a pochodzenia roślinnego - Inspekcja Sanitarna. Także ta ostatnia inspekcja odpowiada za nadzór nad sprzedażą detaliczną.

Projektowana ustawa ma przesunąć nadzór z Inspekcji Sanitarnej - na Inspekcję Weterynaryjną, a w odniesieniu do produktów niezwierzęcych - na Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS)."

Ja myślę, że nie potrzeba nam rolnikom armii żandarmów stojących nam nad głowami. Te sprawy higieny i zdrowia żywności samoistnie ureguluje rynek zbytu. Jeśli ktoś brudno przerobi swoje wyroby lub będą one nieświeże, niesmaczne - straci klientów i pieniądze. Nie ma lepszego mechanizmu niż popyt i podaż. W interesie rolnika będzie by jego produkty były najwyższej jakości, świeże, zdrowe, smaczne. Mój dziadek przed II wojną prowadził sklep wiejski. Nauczył się robić genialne wędliny i kiełbasy.
Ludzie chętnie kupowali. Pasjami. Lubił ludzi i swoją pracę. Nigdy na oczy nie widział kogoś takiego, jak inspektor. Da się? - Da. Zero kosztu utrzymania inspektora. Ekonomicznie. Dziurę budżetową mamy wielką jak galaktyka. Musimy redukować zbędne koszty. Nie ma miejsca dla kosztownych inspektorów. Panowie z PSL niech sobie poszukają innej pracy.

"Wiceminister zapewniła, że rozszerzenia kompetencji Inspekcji Weterynaryjnej jest uzasadnione, bo ta inspekcja ma wieloletnie doświadczenie w nadzorze nad gospodarstwami utrzymującymi zwierzęta, jak i nad sprzedażą takich produktów."

Nie ma żadnego uzasadnienia dla mieszania się do chłopskiej kuchni miejskich urzędników. W historii Polski nie było takich postaci zaglądających do garów chłopom i teraz też nie byłoby to mile widziane.
Poza tym uzależnienie wyrobu i sprzedaży produktów gospodarskich od urzędników doprowadzi do patologii i krzywd. Będą tępieni rolnicy stanowiący konkurencję dla rodziny i przyjaciół inspektorów.
Prowincja ma swoją specyfikę. Tu się wszyscy znają i rodzinami oraz kumplami się wspierają. Ktoś bez odpowiednich znajomości będzie miał serię ostrych kontroli i zakaz sprzedaży pod byle pretekstem, podczas gdy za płotem u zaprzyjaźnionego rolnika inspektor nie zauważy padłej na gruźlicę brudnej krowy leżącej na gnoju i przerabianej na szyneczki :-) :-) :-)

"Wiązało się to będzie ze zwiększeniem zatrudnienia w Inspekcji Weterynaryjnej o ponad 320 etatów i w IJHARS - o 68 etatów. Koszty na ten cel w perspektywie 10 lat wyniosą 320 mln zł - poinformowała Lech."

Boże... Błagam - NIE! Mamy w Polsce milion urzędników, którzy są ciężarem dla podatników. Nie potrzebujemy więcej darmozjadów.

Zamiast marnować pieniądze na utrzymanie kolejnych zbędnych urzędników, za te pieniądze powinniście zorganizować ubojnie/rzeźnie obwoźne dojeżdżające do każdego gospodarstwa zgłaszającego chęć uboju. Byłaby to przystosowana i wyposażona w sprzęt do uboju ciężarówka z dzieleniem mięsa na miejscu, na gospodarstwie rolnika.

Ubojowiec byłby zobowiązany do absolutnej higieny uboju, skórowania, wybebeszania i dzielenia mięsa. Gotowe podzielone mięso oddawałby rolnikowi do użytku i dalszego przerobu. To jest dobry pomysł.
400 etatów dla pożytecznych ubojowców/rzeźników objazdowych, zamiast dla urzędników. To ma sens i jest gwarantem czystości i prawidłowości uboju. Uwierzcie mi :-)

"Ustawa wprowadzi zwolnienia podatkowe dla rolnika od określonych ilości przerobionych produktów z własnej uprawy, hodowli lub chowu pod warunkiem, że będą one wytwarzane przez niego lub jego rodzinę. Ma to umożliwić zwiększenie dochodów w gospodarstwie. Chęć podjęcia takiej produkcji zgłaszana byłaby do powiatowego lekarza weterynarii, który obejmie produkcję swoim nadzorem."

Czy podatkiem musi być objęta rzecz tak witalna, podstawowa i prywatna jak żywność domowa? Państwo zaoszczędzi miliony na leczeniu obywateli, jeśli zyskają oni dostęp do niedrogiej, smacznej, zdrowej polskiej żywności.
Każdy podatek odbije się na kieszeni konsumenta i rolnika.
Koszt wysyłki żywności pocztą będzie spory i będzie bardzo podrażał koszt ostateczny żywności. Nasze rolnictwo jest nadal niedoinwestowane. Nie ma sensu opodatkowywać jedzenia i tym samym zubażać fundusz remontowy i modernizacyjny miejsca przerobu żywności (np. budowy i urządzenia serowarni lub domowej masarni).

"Lech zaznaczyła, że minister rolnictwa będzie musiał w rozporządzeniu określić limity ilościowe możliwe do sprzedaży bez podatku. Przygotuje też instrukcję, co i w jaki sposób może być produkowane; m.in. dotyczyć to będzie warunków higienicznych produkcji, będą one łagodniejsze niż przy produkcji przemysłowej, ale muszą gwarantować bezpieczeństwo wytworzonej żywności"

Po co nam znowu biurokracja i instrukcje? To kolejne koszty i utrudnienia. Zbędne koszty.
Warunki higieniczne u rolników wymuszą konsumenci swą siłą nabywczą.
Klient wybierze dobry produkt.

"Wiceminister przypomniała, że od 1 stycznia br. obowiązują przepisy, na mocy których rolnik, który sprzedaje własne produkty musi zapłacić 2 proc. podatek od przychodów do wartości 150 tys. euro rocznie (ok. 600 tys. zł). Rolnicy nie są zainteresowani takim rozwiązaniem. Nowa ustawa zmieni ten sposób opodatkowania - dodała."

Podatek od przychodu? Koszty produkcji rolnej są bardzo wysokie.
Bywa, że koszt sprzedaży produktu zawiera ledwie minimalny zysk, a bywa, że produkty rolnicze są sprzedawane poniżej granicy opłacalności, po to by na przykład zapłacić za KRUS lub podatek rolny. To niefajny przepis. W wielu transakcjach oznaczałby stratę.

"Inspekcja Sanitarna jednak do tej pory nie określiła warunków produkcji produktów przetworzonych pochodzenia roślinnego. Natomiast możliwa jest sprzedaż produktów nieprzetworzonych, np. ziemniaków czy kapusty."

Tym samym ta inspekcja działa na korzyść przetwórców przemysłowych.
Możliwe, że celowo opóźniają określenie tych warunków, by nie dopuścić do rynku zbytu polskich chłopów... Jeszcze jeden powód, by w łańcuchu pokarmowym pominąć biurokratów. Idealny handel wiejską żywnością to gospodyni sprzedająca kosz jadła mieszczuchowi. Bez pośredników i urzędników. Gdy mama lub żona robi wam obiad, to wzywacie inspektora i urzędnika, aby zbadał i zatwierdził jadło? :-)

"Przewidujemy, że w czerwcu projekt stanie na Radzie Ministrów. Ustawa weszłaby w życie od stycznia 2017 r. - poinformowała Lech."

Fajnie, że za rok. A z czego mam się utrzymywać przez ten kolejny rok?
Opieka społeczna kasy nie da, mimo, że nie mam pieniędzy, bo mam hektary.
Pośredniak nie da - bo pracuję na swoim gospodarstwie.
Jak sprzedam teraz mleko lub mięso - pójdę do więzienia.
Proszę o zwolnienie mnie z przestrzegania aktualnych przepisów, bo nie mam z czego żyć :(((

"W Sejmie trwają pracę nad poselskim (PSL) projektem nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz niektórych innych ustaw. Powołana została podkomisja. Projekt zakłada m.in. przekazanie kompetencji nadzoru nad produkcją i sprzedażą żywności w gospodarstwie rolnym Inspekcji Weterynaryjnej."

Polska chłopska żywność jest zdrowa i bezpieczna. Przemysłowa produkcja żywności leżąca w marketach - nie. Proszę się najpierw zająć ulepszaczami i GMO w żywności przemysłowej. Ta chemia i GMO trują ludzi i wywołują liczne choroby.

Nie chcę żadnych inspektorów weterynarii na moim gospodarstwie, zwłaszcza tych z PSL. Gdy zrobię ser lub wędlinę na sprzedaż - zrobię ją jak dla siebie. Zdrowo, czysto i smacznie. Nie potrzebuję do tego żandarmów z PSL, lecz spokoju.

W związku z powyższym reasumując wnoszę o:
1. więcej zaufania i szacunku do żywicieli narodu
2. więcej naturalnej swobody w wyrabianiu i sprzedaży żywności wiejskiej
3. zero żandarmów
4. zamiast żandarmów-darmozjadów - proszę o zorganizowanie objezdnych ubojowców - czystych, fachowych, higienicznych profesjonalistów do uboju żywca i rozbioru mięsa
5. dobrą inicjatywą byłyby też chłodnie zbierające z gospodarstw wytworzone wyroby i dostarczające je do miast, do klientów.

Źródło artykułu:
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/resort-rolnictwa-przygotowuje-projekt-ustawy-ws-sprzedazy-zywnosci-przez-rolnikow/1l6egn

Z wyrazami szacunku,
Indianka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!