niedziela, 4 października 2015

Poranna niedzielna krzątaninka

Od rana Indianka drepcze po całym domku i obejściu krzątając się tu i tam.
Kury wypuszczone. Koty nakarmione. Psy czekają w kolejce. Woda przyniesiona. Śniadanie przyrządzone i zjedzone. Serek nastawiony.
Pora wydoić kozy. Potem przynieść i porąbać gałęzie, napalić w piecu, nagrzać wody, pozmywać naczynia, usmażyć powidła i je zawekować. Obiad porządny ugotować. Trzeba też koniecznie uporządkować korespondencję i dokumentację formalną póki jasno i widać co w papierach napisane i przygotować się do napisania kolejnych odwołań. Gnój w stajni do wywalenia! Chociaż kilka taczek wywiezie. Nie wyrobi się ze wszystkim, ale spróbuje.
Ile zrobi - tyle będzie zrobione. Ciuchy czekają na ręczne pranie!
Na pewno nie da rady wszystkiego dziś zrobić. Trzeba będzie z czegoś zrezygnować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!