czwartek, 22 października 2015

Czwartkowy coconing

Indianka miała skupić się dziś na pracy na ganku, ale po wydojeniu dojnych kóz wybrała się na pole po ostatnie jabłka i całe szczęście, bo dzięki temu uratowała z opresji kozę i owieczkę. Koza ugrzęzła w krzakach, a owieczka zaplątała się w drut i sznurek. Kozę uwolniła natychmiast, a by uwolnić owieczkę musiała wrócić do domu po szczypce do drutu i nożyczki do sznurka. Strasznie się w ten drut i sznurek zaplątała, aż rozcięła sobie skórę na nodze. Indianka przemyła skaleczenie wodą utlenioną i podała owieczce antybiotyk. Dała owieczce owsa i pokroiła jej jabłka. Przyniosła wody. Gdy zwierzątko zjadło i wypiło, pomogła mu wstać. Nóżka ją jeszcze boli i zwierzę ma trudności z poruszaniem się.

Indianka uratowała oba zwierzaki i zebrała prawie trzy wiadra jabłek. To już końcówka jabłek. Przerobi je na zapasy konfitur na zimę. Dla jednej osoby konfitur starczy na dłuuugo. Do chleba, na naleśniki, na ciasto.

Garnek mleka nastawiony na ser. Jaja od kur zebrane. Głodomory kocie i psie nakarmione, aż pękate. Koniec pochmurnego dnia. Spać!
Może jutro wreszcie uda się dosprzątać ganek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2016 :)
Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)
=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!