niedziela, 9 marca 2014

Style, stereotypy i patologie życia

Zgodzę się z faktem, że problemem dla naszego Narodu jest rząd.
To wrzód na zdrowym ciele Narodu. Boli! Psuje samopoczucie i prawidłowe, naturalne i zdrowe funkcjonowanie spoleczeństwa.
Nadmierny kontrolizm, nachalność, arbitralność, tyranizowanie zwykłego obywatela odbija się mega negatywnie na całym społeczeństwie. Tworzy liczne patologie społeczne.
Z jednej strony są grupy ludzi zaharowujących się niemal na śmierć by utrzymać siebie, swoje rodziny oraz rzesze urzędników i bezrobotnych,


z drugiej strony są owi ziewajacy ze znudzenia urzędnicy odpękujący leniwie godziny "pracy" w firmach państwowych utrzymywanych z podatków zabranych ludziom faktycznie pracującym i wytwarzającym dobra materialne, duchowe, kulturowe i świadczących usługi

oraz rzesza ubezwłasnowolnionych przez system biedaków - którzy nie potrafią sobie znaleźć pracy.

Biedacy nie potrafią i nie mogą się usamodzielnić - system działa tak, że zabija wszelką inicjatywę w zarodku. Założenie i prowadzenie własnej działalności to udręka. Koszmar naszpikowany kolczastymi przepisami, zakazami, nakazami itp.
Kiedyś wystarczyło wynieść stolik na chodnik, ustawić na nim skrzynki z warzywami czy czymkolwiek - i mogłeś sprzedawać, zarabiać na życie. Teraz za taką działalność zapłacisz karę. Czy to normalne?
Moim zdaniem nie. Nie powinno się ludziom utrudniać i uniemożliwiać zdobywania środków na swoje utrzymanie.
Za komuny prywatna inicjatywa była zwalczana. Ludzie przedsiębiorczy byli brzydko nazywani:
kułakami, badylarzami, zaplutymi burżujami.
Teraz mamy niby wolność i wolny rynek. Ale on nie jest wolny. Wisi nad nim całe mnóstwo upierdliwych regulacji, przepisów, rozporządzeń - mających na celu maksymalnie utrudnić wszelką swobodną inicjatywę i działalność gospodarczą.
Ten nadmierny kontrolizm prowadzi do tworzenia gatunku ludzi typu "bezradne melepety" które są sparaliżowane mentalnie i nie potrafią same o siebie zadbać, same sobie zorganizować utrzymanie siebie przy pomocy pracy swoich rąk. Roszczeniowo zwracają się te melepety do potencjalnych pracodawców żądając, by pracodawcy im zorganizowali pracę. Melepety nie są zdolne do samodzielnego działania i stworzenia sobie niezależnego miejsca pracy, niezależnej drobnej działalności gospodarczej. Melepety odbijają się od pracodawców którzy nie są w stanie ich zatrudnić i dobijają się do zasiłkowni, gdzie zwartymi szeregami miesiąc w miesiąc wybierają kasę odebraną tym rzeszom pracujących Polaków, którzy stają na głowie, by przetrwać. To jest patologia. Rząd wspiera patologie. Krzywdzi zarówno tych pracowitych jak i same melepety, gdyż na tych pracowitych pasożytuje, a z drugich robi bezradne melepety czyli beznadziejnych nieudaczników stanowiących ciężar dla klasy pracującej.
Istnieje rosnąca grupa ludzi, którzy cenią sobie powrót do korzeni i dawnego stylu życia.
Pragną oni ziemi nie dla dopłat, lecz na budowę swoich siedzib rodowych, na założenie ogrodu i sadu, które to plantacje miałyby ich wyżywić przez cały rok. Wśród nich są tzw. anastazjowcy - ludzie zafascynowani ideami Anastazji.


Nadto obecnie wśród zielonych  na świecie jest modny trend "samowystarczalność". Ludzie pragnacy być samowystarczalni żyjąc w zgodzie z naturą - realizują swoje zamiary poczynając od zdobycia kawałka ziemi który w tej idei jest kluczowy po budowę domu własnymi siłami i zakładanie ogrodu warzywnego. Tak więc i oni nie po to kupują/zdobywają ziemię, by czerpać dopłaty, ale po to, by się usamodzielnić i uniezależnić od systemu i żyć jak ludzie wolni na swoim przyjmując na siebie całą odpowiedzialność swego utrzymania i decyzji życiowych. To jest trudne, wymaga ogromnego wysiłku zarówno mentalnego, umysłowego, duchowego jak i fizycznego. Tacy samodzielni, światli ludzie to wspaniałe jednostki, indywidualiści godni naśladowania oraz propagowania ich stylu życia.
Ktoś w komentarzach do poprzedniego posta napisał, że bez PITu i dochodu nie da się zbudować domu. PIT to makulatura. Zbędna makulatura. Na budowie może posłużyć jako rozpałka - do niczego innego się nie nadaje. Na budowie potrzebne są narzędzie, umiejętności, materiały budowlane i przyjaciele. Tymi środkami można zbudować niedrogo dom za 1/10 ceny domu konwencjonalnego i diabelnie kosztownego.

Nie ma potrzeby aby się zadłużać w banku na pół wieku i drżeć i siwieć ze strachu, czy się uda zarobić na spłatę tego zobowiązania. Wystarczy kawałek własnego gruntu - a tam można sobie wybudować co się zapragnie - najtańszymi z możliwych metodami, wręcz za darmo.
Domy można zbudować: ze słomy, gliny, piasku, drewna, kamieni. Czyli materiałów dostępnych lub możliwych do uzyskania na swojej ziemi, ewentualnie możliwych do zdobycia w okolicy.
To nie prawda, że nikt nie chce domu ze słomy i gliny itp. Jest rosnąca rzesza ludzi zafascynowana takimi naturalnymi metodami budowlanymi. Na prawdę tanio i szybko można postawić sobie chatę posiłkując się konstrukcją z własnego drewna, zakupionej u rolnika słomy w kostkach użytej na wypełnienie ścian, gliną użytą do tynkowania i spajania, trzciną lub słomą użytą do pokrycia dachowego.

Takie domy są ciepłe, naturalne, oddychają i tworzą zdrowy klimat wewnątrz. Są też piękne.
Melepety są nieszczęśliwe, bo dały sobie wmówić, że dom lub mieszkanie to można tylko zdobyć poprzez kredyt który zrobi z nich niewolników banku i zakładu pracy na pół wieku. Otóż nie jest tak.

Melepety cierpią, bo mają wąskie horyzonty myślowe - kierują się utartymi schematami wpojonymi im przez system, przez media.
Wystarczy wyjść z ciasnego kręgu stereotypów, rozejrzeć się wokół siebie i spróbować znależć inne wyjście z sytuacji. Inne rozwiązania. Innowacyjne rozwiązania.
Kawałek własnej ziemi to podstawa. Na niej możesz postawić co chcesz: szałas, chatę, wydłubać ziemniankę czy zbudować solidny dom z drewna, kamienia, słomy i gliny. To twoje boskie prawo. Masz boskie prawo do własnego, ciepłego, bezpiecznego i przytulnego schronienia. Każdy, kto twierdzi, że jest inaczej - oszukuje cię i próbuje ugrać coś dla siebie twoim kosztem.

Taką prostą, starą szopę można z powodzeniem zaadaptować na duży, wygodny dom mieszkalny.
Budowa takiej szopy to też stosunkowo niewielki koszt.
Dom naturalny natomiast można zbudować stawiając drewnianą konstrukcję, a ściany tej konstrukcji zabudowując mocno sprasowanymi kostkami słomy pszennej lub pszenżytniej (twarda jest) po czym otynkować ją gliną aby zabezpieczyć przed korozją. Dom w ten sposób budowany jest tani, ciepły, zdrowy.
O niebo zdrowszy niż miejskie klity w blokach :P

Na fotce prosta szopa. Taką szopę stawia się szybko. Można istniejącą zaadaptować na dom mieszkalny. Kwestia wyobraźni i pracowitości.
Następne foto: stara uszkodzona ziemianka. Wykonana z kamieni, gliny, ziemi.
Wykopana w ziemi. Idealne miejsce na spiżarnię. Da się też w niej mieszkać i nawet przetrwać zimę.

Akurat ten przykład to ziemianka mocno zniszczona, ale są lepsze i większe ziemianki.
Ziemianki na Mazurach były kiedyś powszechnie budowane jako miejsca składowania płodów rolnych i żywności. Trzymano w nich z reguły warzywa okopowe takie jak: ziemniaki, buraki, marchew, pietruszkę.
A tu muzyczka fajna na zakończenie relaksującej niedzielnej wycieczki po okolicy którą Indianka dziś odbyła i z której te oto foty przyniosła :)))

http://www.youtube.com/watch?v=Lqm9o7q2pNo&feature=share

Znalezione w sieci:

"POZDRAWIAM WSZYSTKICH POLAKÓW POSIADAJĄCYCH W POLSCE STATUS BEZROBOTNY BEZ PRAWA DO ZASIŁKU – OKOŁO 3 MILIONÓW
POZDRAWIAM POLAKÓW POZBAWIONYCH Z POWODU BEZROBOCIA UBEZPIECZENIA MEDYCZNEGO – OKOŁO 1,5 MILIONA
I WRESZCIE POZDRAWIAM POLSKICH BEZDOMNYCH W ILOŚCI OKOŁO 400 DO 500 000 LOKATORÓW KANAŁÓW CIEPŁOWNICZYCH , ZIEMIANEK I TYCH CO NIE LUBIĄ ZADUCH WIĘC MIESZKAJĄ POD MOSTAMI LUB W KRZAKACH
ZAPEWNE MNIE CZYTAJĄ NA SWOICH LAPKACH – HEJ!!!
A NA RAZIE – RÓBTA CO CHCETA ABY JAKOŚ PRZEŻYĆ DO WIOSNY !!!Link dla Zasi:

Link dla Zasi i innych niedowiarków:
Pod linkiem foty domu zbudowanego z niczego, prostymi narzędziami typu siekiera.
Dom stworzono z materiałów z odzysku zbieranych po okolicy, czyli z palet, złomu itp.
Para, która go zbudowała nie jest budowlańcami z zawodu, lecz parą opiekunów.
Swój ekologiczny dom zbudowali sami, od podstaw. Budowa trwała 5 lat.
W tym czasie utrzymywali się z płodów rolnych ze swojej ziemi: warzyw oraz jaj i wełny swoich zwierząt. Żyją bez prądu. Dom ogrzewają drewnem. Gotują na piecu opalanym drewnem, lub na kuchence gazowej. Nie posiadają kanalizacji. WC to wychodek drewniany, tzw. toaleta kompostowa. Nocami dom oświetlają lampą naftową. 
Ich jedynym problemem są urzędnicy i nieżyczliwi sąsiedzi (nie wszyscy są nieżyczliwi, ale kilka osób im źle życzy i działa na ich szkodę).

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2570061/Couple-spent-five-years-building-Britains-greenest-home-HAND-tear-refusing-planning-permission-against-principles.html

Zobacz Zasiu, jak Angole sobie fajnie poradzili budując chatę z byle czego.
Grunt to podstawa. Materiał na budowę chaty znajdzie się choćby z odzysku.
Inna alternatywa to naturalny materiał budowlany z własnych włości.

CHCIEĆ ZNACZY MÓC.

Polacy są sprytniejsi, obrotniejsi i pracowitsi niż Anglicy.
Skoro Anglicy z niczego zbudowali dom, to Polacy tym bardziej mogą.
Zgadza się?

11 komentarzy:

  1. Iza, zlituj się. Naprawdę sądzisz, że przeciętna rodzina ma choćby blade pojęcie o np. konstrukcji więźby dachowej? A nawet dom ze słomy musi mieć jakiś dach. Konstrukcja z własnego drewna = drewno+maszyny do obróbki drewna+umiejętności. Mówisz, że można poprosić sąsiada, żeby nam coś zaorał, albo pomógł zbudować? A jakie są Twoje doświadczenia z takimi "życzliwymi sąsiadami"? Z jednej strony sama doskonale, na własnej krzywdzie, zlizując gorzki pot z ust, przekonałaś się o trudach utrzymania gospodarstwa, a z drugiej strony przedstawiasz alternatywę życia na wsi jako "nic prostszego"...? Swoją drogą, ten niby najprostszy dom ze słomy i gliny właśnie najtrudniej dziś zbudować, bo prawie nikt już nie wie, jak! Dawniej była to wiedza powszechna, ale wraz z nastaniem ery pustaka, wiedza ta wymarła z ludźmi, którzy ją posiadali. Wiem, że Internet jest pełen tutoriali na ten temat, ale czytać to jedno, a sklecić do kupy dom, w którym będzie działać naturalna wentylacja, który się nie spali, nie rozpadnie, nie rozklei po kilku ulewach i dach nie wpadnie nam na podłogę - to zupełnie inna bajka. Naprawdę. To nie jest prosta alternatywa dla przeciętnego Polaka, a przecież większość społeczeństwa to ludzie o przeciętnych zdolnościach rozumowania i jeszcze słabszych umiejętnościach inżynierskich ;)

    Przy okazji - ponieważ człowiek uczy się całe życie, a kto się nie uczy, ten zarozumiały głąb. "Naprawdę" i "nieprawda" piszemy razem. Piszesz te wyrazy za każdym razem błędnie od lat, ale jesteś dumna i ambitna, więc na pewno uda Ci się wyrugować ten nawyk. Jeśli w ogóle zechcesz opublikować ten komentarz, to "część ortograficzną" zostaw dla siebie. Pozdrawiam, Anka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie twierdzę, że to będzie łatwo i lekko, ale to wszystko jest do zrobienia,
    a nowe umiejętności do nauczenia.

    Patrz - Ja z miasta, a ilu wiejskich umiejętności się nauczyłam sama, bez szkoły, bez nauczycieli, bez pomocy.

    CHCIEĆ ZNACZY MÓC.

    Lepsze życie na swoim, stabilnym gruncie, niż perspektywa wiecznej tułaczki i sprzątania cudzych kibli, podcierania cudzych dup.

    Ja tu jestem po to, by doradzić, jak się do tego zabrać, gdyż mam dużą wiedzę i doświadczenie. Znam wieś i jej możliwości.

    Owszem, tutaj sąsiadów dobrych nie ma, ale w ogóle tu i tam bywają lepsi, z którymi się można dogadać. Najbezpieczniej jest jednak osiedlić się na nowym miejscu z przyjaciółmi, choć i oni nie są gwarancją udanego pożycia społecznego. Bywa, że ludzie z głowami nabitymi ideami społecznikostwa i tworzenia wspólnoty w realiach okazują się trudnymi we współżyciu rarogami, i bywa, że ten zwykły wieśniak zza miedzy czy ze wsi obok będzie lepszą pomocą i sąsiadem dla ciebie, niż ten pełen jogi i kriszny niebieski ptak wyrwany prosto z Rainbow Gathering.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Przy okazji - ponieważ człowiek uczy się całe życie, a kto się nie uczy, ten zarozumiały głąb. "Naprawdę" i "nieprawda" piszemy razem. Piszesz te wyrazy za każdym razem błędnie od lat, ale jesteś dumna i ambitna, więc na pewno uda Ci się wyrugować ten nawyk. Jeśli w ogóle zechcesz opublikować ten komentarz, to "część ortograficzną" zostaw dla siebie. Pozdrawiam, Anka"

    Wyżej niż poprawność językową stawiam kulturę osobistą której tobie brakuje.
    Z uporem maniaka wytykasz mi różne literówki. Przejdź się kobieto po innych blogach i innym bloggerom truj dupę, a raz dwa cię zbanują i przestaną tolerować twoją arogancję.

    Na innych blogach aż roi się od różnego rodzaju poważnych błędów zarówno ortograficznych jak i językowych, stylistycznych, interpunkcyjnych, mimo że przewaznie piszą je osoby które nie mają takich obciążeń fizycznych w takiej ilości jakie Ja mam.

    Ja mam prawo być zmęczona i mniej uważna, a ty nie masz prawa tego krytykować.
    Przyjedź do mnie kiedyś, dam ci widły do gnoju, popracujesz sobie tak z 10 godzin i wtedy pisz posty bezbłędne. Doprawdy - nudna jesteś z tym dogadywaniem. Starasz się sprawić wrażenie, że jestem jakimś nieukiem. Doskonale znam mój język ojczysty i bardzo sprawnie się nim posługuję, natomiast nie zawsze mam możliwość ponownego czytania tego co napisałam i korygowania ewentualnych literówek, bo
    1. nie mam na to czasu
    2. nie mam na to ochoty
    3. nie mam na to siły

    Zatem daruj sobie te przynudzanie na temat pisowni.

    Jesteś upierdliwa. Jakby ci oczy zarosły... nie wiem czym :D
    Cipą??? :D Nie widzisz tego co istotne, czyli treści postu, przeważne ignorujesz treść mego postu, po to by się skupić na jakimś wyszukanym szczególiku i truć mi o nim.
    Nie tyle, aby poprawić sztukę jakim jest mój post, ale po to by pokazać czytelnikom, że jakiś błądzik gdzieś tam się wkradł. Nie wiem jak to nazwać takie postępowanie.
    Brakuje mi odpowiedniego słowa. Może podpowiesz jak nazwać takie upierdliwe czepianie się do detali? Malkontenctwo? Jesteś malkontentką? Nie pamiętam, aby cię jakikolwiek mój post zachwycił. Zawsze tylko się wszczególasz w jakieś małoistotne literówki.
    Kobieto, odpuść sobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ oczywiście - nauczysz się hodować zwierzęta, rąbać drewno, warzyć potrawy z prostych składników itp., ale elektryka, hydraulika, kanalizacja, obliczanie wytrzymałości konstrukcji, i mnóstwo innych - widzisz tu przeciętnego człowieka? Kiedyś było kiedyś, a dzisiaj jest dzisiaj. Kiedyś kowboj ujeżdżał konia dla siebie i połowy osady, a dziś trenera do koni szukasz przez Internet i nie zapłacisz mu workiem pszenicy. To prawda, że człowiek często nie zdaje sobie sprawy z tego, ile potrafi się nauczyć, dopóki tego nie potrzebuje. Ale nie oszukujmy się i zdajmy sobie sprawę z tego, że to jest ciężka orka, bo często uczymy się na własnych błędach, a nie zawsze jest czas je naprawić, gdy np. za oknem pojawia się ciężka zima. "Przyjaciele" odpadają przy pierwszych trudnościach. Sama o tym doskonale wiesz, więc o czym tu gadać? I jeszcze jedno. Z tym "własnym, stabilnym gruntem" też różnie może być. Wyobraź sobie, że 1/3 społeczeństwa poszłaby na proponowane przez Ciebie warunki, kupiła ziemie, zaczęła sama się żywić, nie daj Boże produkować prąd i czerpać darmową wodę z ziemi. Zero podatków i akcyzy dla Państwa. Państwo zaczyna biednieć (piszę w dużym skrócie), więc podnosi podatki od nieruchomości, albo wprowadza inny, nowy rodzaj pańszczyzny (to jest bardzo realne już dziś). Nie płacisz - przychodzi komornik i zabiera co masz, a kiedy nic już nie masz, Państwo wywłaszcza Cię z "Twojej" ziemi i umieszcza w przytułku. I co zrobisz? Zaciepiesz Państwo motyką? Ja płacę obecnie 1070 zł podatku od domu i kawałka ziemi. Powiedz, co będzie, gdy przestanę płacić? Ty kupujesz kolczyki dla zwierząt, bo tak każe prawo. Co będzie, gdy przestaniesz?
    Ja też nie chcę wspierać pasożytów z urzędów, ale jakie mam realne (powtarzam - realne, nie wyssane z różowego palca) narzędzia obrony przed wyzyskiem?
    Let's get real here.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że usilnie nastajesz na to, by wmówić wszem i wobec, że jedyny możliwy styl życia to styl zapyziałego, ograniczonego swoim pudełkiem w bloku mieszczucha.

    A Ja ci udowodnię, że się mylisz. Punkt po punkcie.

    "elektryka, hydraulika, kanalizacja, obliczanie wytrzymałości konstrukcji, i mnóstwo innych - widzisz tu przeciętnego człowieka?"

    Widzę, że można zrezygnować z elektryki, hydrauliki i kanalizy a także obliczania wytrzymałości konstrukcji, albo co najmniej z niektórych z tych rzeczy. Można też je odłożyć na później. Grunt to dach nad głową i ciepłe ściany, ogrzewanie piecowe w domu.

    Przodkowie nasi żyli bez prądu. Po co ci prąd? Aby włączyć TV i oglądać mordę Tuska jak nawołuje do wojny na Ukrainie??? Daruj sobie.
    Ugotujesz na piecu. Na piecu zagrzejesz sobie wodę do mycia. Nocą zapalisz lampę naftową lub świecę. Wodę weźmiesz ze swojej studni. Załatwisz się w drewnianym wychodku. Tak się da żyć. Prąd, kanaliza i hydraulika nie jest ci potrzebna.
    Kąpać się możesz w bani, beczce. strumieniu, oczku wodnym lub stawie, czy w kaście pełnej wody deszczowej. Będzie to wszystko wymagało wysiłku, ale nie będzie wymagało ogromnych kosztów, projektów, pozwoleń itp.

    Dom solidny postawisz bez obliczeń. Prosta chata. Jak nie dasz rady sama to z przyjaciółmi lub znajomymi na zasadzie wymiany i wzajemnej pomocy, jeśli będziesz mieć kasę dla fachowców, to im dasz za postawienie konstrukcji drewnianej, a resztę sama wykończysz.

    Mormoni stawiają szopy, obory i domy w jeden dzień. Cała wioska schodzi się pomagać. Dyrygują majstrzy cieślowie, a reszta pomaga. Tak się stawia budynki w społeczności Mormonów, którzy nie mają prądu, internetu, wody z wodociągu, benzyny, maszyn i narzędzi spalinowych i elektrycznych, lecz same mechaniczne, podstawowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kiedyś kowboj ujeżdżał konia dla siebie i połowy osady, a dziś trenera do koni szukasz przez Internet i nie zapłacisz mu workiem pszenicy."

    Otóż mylisz się. są tacy, co im zapłacisz workiem owsa, może nie jednego, ale np. tonę owsa można dać za porządne przyuczenie konia do wozu.
    Jeśli trener ma konia, będzie zainteresowany. Oczywiście nie każdy. Jest trudniej znaleźć kogoś kto ujeździ za towar lub usługę, ale da się.

    Ja dwa lata temu znalazłam młodziana, który podjął się ujeżdżenia wszystkich moich koni w zamian za utrzymanie go przez 3 miesiące.

    By zrobił to co obiecał, gdyby nie zawistne lesby co go zatruły swoim jadem tak, że przyjechawszy tu pyskował i konspirował przeciwko mnie i w efekcie słowa nie dotrzymał.

    w tym roku generalnie jestem umówiona ze znajomymi na wspólną pracę z końmi latem. Chcę brać w tym udział, aby się tego nauczyć i kolejne moje konie szkolić na własną rękę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zero podatków i akcyzy dla Państwa. Państwo zaczyna biednieć (piszę w dużym skrócie), więc podnosi podatki od nieruchomości, albo wprowadza inny, nowy rodzaj pańszczyzny (to jest bardzo realne już dziś). Nie płacisz - przychodzi komornik i zabiera co masz, a kiedy nic już nie masz, Państwo wywłaszcza Cię z "Twojej" ziemi i umieszcza w przytułku. I co zrobisz?

    Wypowiem państwu posłuszeństwo, bo nie jestem chłopem pańszczyźnianym ani niewolnikiem, i nie podpisywałam żadnej umowy z państwem na żadne jego wątpliwej jakości usługi, lecz jestem wolnym człowiekiem i żaden uzurpator nie ma prawa niszczyć mojego życia, zdrowia, mienia i zmuszać mnie do czegokolwiek. Żaden uzurpator nie ma prawa gwałcić mojej wolności i suwerenności.

    Ktokolwiek będzie nastawał na moje mienie, wolność - będę się bronić.
    Mam do tego boskie i ludzkie prawo. Nie dam się gnoić żadnym bandytom.
    Kupię broń i zabiję każdego wroga, który będzie mnie atakował. Najpierw dostanie ostrzeżenie, a jak nie poskutkuje - będę się bronić. Na przemoc należy odpowiadać przemocą. żaden chuj nie ma prawa nękać wolnego człowieka w jego własnym domu, na jego własnej ziemi.

    Jeśli wszyscy ludzie przestaną dawać się doić i zaczną się bronić, to wróg odpuści sam.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Ty kupujesz kolczyki dla zwierząt, bo tak każe prawo. Co będzie, gdy przestaniesz?"

    Nakaz kaleczenia zwierząt to bezprawie. Nikt nie pytał rolników, czy chcą kaleczyć swoje zwierzęta, czy się na to zgadzają. To przemoc.Pogwałcenie praw ludzi i zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Ja też nie chcę wspierać pasożytów z urzędów, ale jakie mam realne (powtarzam - realne, nie wyssane z różowego palca) narzędzia obrony przed wyzyskiem?
    Let's get real here."

    Jeśli nigdy się nie postawisz, to zawsze będziesz krową dojną i zawsze ci urzędasy i władza będzie wchodzić na głowę i srać do woli.

    OdpowiedzUsuń
  10. Obejrzałam i przeczytałam. Tych dwoje zrobiło piękną rzecz, to prawda. Udowodnili, że można. I nawet nie będę się czepiać faktu, iż w UK nie miewają mrozów dochodzących do -30 st.C. Jednak musisz przyznać, iż wciąż jest to dwóch bezdzietnych ekscentryków, prawda? Przez 5 lat mieszkali w namiocie (!), budując ów dom. Byli na tyle ekscentryczni, że z przyczyn ekologicznych postanowili olać prawo i nie ubiegać się o pozwolenie na budowę. Cóż jeszcze napisano w tym artykule - ci ludzie odłożyli 20 tysięcy funtów na koszty budowy. Czego nie napisano, bo jeszcze nie można nic napisać - jak długo postoi dom z drewnianych palet i tym podobnych materiałów w Krainie Deszczowców?
    Ale pal diabli szczegóły. Można zbudować dom bardziej przystosowany do polskich warunków. Można zbudować dom do góry nogami, jest taki w Polsce. Zwróć tylko uwagę na jedną rzecz. Dlaczego pisze się artykuł o takim wydarzeniu? Ano dlatego, że jest ono osobliwością, a nie normą. Z tego samego powodu na olimpiady jeździ kilkunastu reprezentantów danego kraju, a nie pół narodu. Tylko dwie osoby w historii ludzkości wymyśliły telefon, a bodaj tylko jedna proch. Facet, który "odkrył" pierwszy antybiotyk nie mówił ludziom: "Widzicie? Można. Więc wy też wymyślcie sobie antybiotyki". To wciąż nie jest rozwiązanie dla milionów ludzi, tylko dla nielicznych jednostek. Jest więc ten artykuł dowodem zarówno na to, że owszem, można, lecz jednocześnie i dowodem na to, że na masową skalę nie można :)

    OdpowiedzUsuń
  11. zrozum, ze ci co tobie wmawiaja ze jedynym spobem zdobycia domu jest potworne dozywotnie zadluzenie w banku i niewolnicza praca dla obcej firmy by zarobic na raty to oszusci i pasozyty ktore zeruja na tobie...

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!