sobota, 8 lutego 2014

Siano jest? - Jest :)))

Przez ostatnie kilka dni trochę się działo. Indianka była zaabsorbowana odbieraniem mleka zastępczego dla spodziewanych wiosną jagniąt i koźląt, witamin i suplementów dla zwierząt oraz awaryjnego sprzętu hodowlanego na czarną godzinę czyli butelek, smoczków, wiaderek ze smoczkami itp. Czterech kurierów siedziało w śniegu. Do czterech trzeba było wzywać traktor aby ich wyciągnął ze wsi. Indianka także walczyła o dostawę siana.
 
Ci co ją naciągnęli na kosztowne sianokosy ani trochę się nie poczuwali do tego, by w jakimkolwiek stopniu wynagrodzić Indiance dotkliwe straty i niedobory paszy z nich wynikające. Z kolei ten znajomy co miał siano w uczciwej cenie - nie wykazywał żadnego zainteresowania aby je przywieźć, czy chociaż zorganizować transport, więc w końcu Indianka kupiła siano u innego znajomego rolasa, którego za jego chciwość i podłość po prostu znienawidziła. Jest bardzo niezadowolona, bo rolas bezczelnie wykorzystał jej sytuację i wyłudził od niej za stare bele siana pieniądze jak za nowe i pachnące.
 
50 złoty bela siana za dwuletnie siano. śmierdzący syf. Trzeba mocno przebierać, aby cokolwiek nadawało się do jedzenia. Tyle, że przechowywał je pod dachem, a nie na podwórku w deszczu. Zwierzęta Indianki bez apetytu wybierają sobie z tych bel co chcą. Niektóre bele są ciut lepsze i te Indianka daje zwierzętom do jedzenia, a tymi gorszymi ścieli im boxy. Na szczęście ma jeszcze swoje pachnące kostki siana oraz kupiła lizawki solne z mikroelementami i witaminy aby uzupełnić niedobory prawie pozbawionych składników odżywczych bel siana. Przydałoby się jeszcze zboże dla lepszego bilansu spożywczego. Siano zawiera sporo włókna, ale białko pewnie się w nim już dawno utleniło. Zboże niedobór białka i innych składników odżywczych w sianie wyrówna.
 
Co za kurewstwo - taki syf za takie pieniądze sprzedawać. Indianka rzyga miejscowymi rolasami. Co za chamskie typy :((
Co prawda miała kilka telefonów z propozycjami dobrego, świeżego siana i słomy za przyzwoitą cenę - niestety aż z Podlasia, czyli za daleko.
 
Trzeba koniecznie w tym roku zbierać swoje siano, choćby ręcznie. Indianka nie da na sobie żerować żadnym cwanym łachudrom. Wystarczy tego chamstwa!
Kupi sobie mega mocną kosę spalinową, najmie trenera do przyuczenia koni do wozu i będzie zbierać na bieżąco siano i zwozić ręcznie. Zajmie to jej całe wakacje, ale przynajmniej konie nauczą się spokojnie pracować w zaprzęgu, a ona zyska bezcenną niezależność od chciwych, skrajnie wyrachowanych rolasów. Będą ją mogli w dupę pocałować. Może i lepiej, że są takimi chamami? Dzięki temu Indianka ma potężny bodziec aby się od nich odciąć raz na zawsze i całkowicie uniezależnić.
To jest możłiwe. Wymaga wiele pracy i samozaparcia, ale jest możliwe. Kiedyś ludzie nie mieli traktorów i też zbierali siano. Co prawda całymi rodzinami i nawet wioskami.
No, ale Indianka spróbuje sama. Ile skosi tyle będzie. Będzie kosić systematycznie, codziennie po trochu, to zbierze siano z 5 hektarów i zwiezie.
Może zaprosi na sianokosy fajnych mieszczuchów co im brak ruchu i świeżego powietrza? Może być wesoło :))) Sianokosy, ogniska, pieczenie kiełbasek, grillowanie, piwko, winko, spanie na sianie :) Tylko może się ona znowu rozczarować, jak się trafi mieszczuch-klucha co po paru ruchach spuchnie jak balon, walnie się na glebę i będzie zdychał z przepracowania... hmmm.... Jest duże ryzko, że tak się właśnie stanie. Już tak było. Był tu taki jeden co szybko spuchł, a wymagania miał iście arystokratyczne. Zatem Indianka nie będzie sponsorować sianokosów. Ona tylko umożliwi w nich udział, a każdy uczestnik swój prowiant sam ze sobą przywiezie, to wtedy może sobie puchnąć po paru machnięciach widłami :)))
 
Rolasy jeszcze będą się kiedyś prosić by kupiła od nich siano czy wynajęła do koszenia. Wredne typy mazurskie :(
 
Także Indianka czyli Pani Hodowca, a może Hodowczyni? - wykosztowała się na pasze i akcesoria hodowlane i do wiosny jest zabezpieczona, choć z powodu miernej
jakości spożywczej siana bardzo niezadowolona i ceną absolutnie zniesmaczona. Ostatni raz. Koniec z wchodzeniem w mega negatywne interesy. Nie będzie od lokalnych cwaniaków kupować siana!
 
Coraz mniej rolników hoduje cokolwiek. Siano koszą wyłącznie po to, aby dotacji nie stracić. Będzie im to siano zostawało. Już zostaje. Zamiast sprzedać dobre siano w dobrej cenie trzymają po parę czy kilka lat aż jest gówno warte. Będą się prosili, by im to siano sprzątnąć ze stodół za parę złotych. Tymczasem Indianka się usamodzielni tak, że nic od nich nie kupi nawet za te parę złotych. Piramidy spleśniałych bel będą rosły im pod sufity stodół i gniły na polach w deszczu.
 
Ciężko samotnej kobiecie wśród chamstwa, ale jest dzielna, ambitna i da sobie radę.
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!