poniedziałek, 16 września 2013

Koszona niedziela

Niedziela minęła szybko. Rano Indianka wydoiła kozy, napoiła i nakarmiła drób i króliki. Nakarmiła psa i kota. Na śniadanie zrobiła sobie naleśniki pszenno-owsiane. Potem kosiła trawę do ostatniej kropli paliwa w zbiorniku. Tym razem kosiła zieloną trawę krótką przy pomocy żyłki. Dużo dokładniej wycina ona trawę niż śmigło. Śmigło jest stosowniejsze do grubych chaszczy.

Nakosiła kilka taczek trawy. Taczkę trawy rozdzieliła pomiędzy drób i króliki. Resztę wsypała do stajni – do wyschnięcia na zimę. Część nakoszonej trawy jeszcze leży na łące. W poniedziałek ją wygrabi i zbierze oraz wykosi kolejne pasmo trawy.

Zapamiętała się w tym koszeniu. Wykaszarka bez osłony – Indianka tak woli. Trawa się tak mocno nie kręci i nie zapycha wykaszarki gdy nie ma osłony. Z drugiej strony trawa pryska na wszystkie strony, w tym sok z trawy prosto w twarz i ciało Indianki ;))) Dobrze, że to nie barszcz sosnowskiego :D

Indianka z placu boju wróciła cała pokryta warstwą drobinek trawy. Ale nic to. Ważne, że dzieło dokonane ;)))

Po obiedzie poszła złapać uciekinierki. Nie chciały przyjść. Wołała na daremno i na daremno kusiła. W końcu poszła z linką by złapać Indianę.

Założyła jej linkę, ale wtedy cwana Indiana wyrwała jej się i pogalopowała daleko w puste pole. Indianka pomaszerowała za nią.

Gdy zbliżyła się do Indiany - pokazała klaczy ręką siedlisko i rzekła głośno i dobitnie: “Taamm!” – sugestywnie wskazując ręką w kierunku siedliska. Indiana zrobiła przekornie kilka kółek, ale w końcu mądra klacz poprowadziła stadko koni na siedlisko. Widać uważa prowadzanie jej na lince za uwłaczające i woli sama iść na czele stadka - bez ośmieszającej ją linki. Linkę zgubiła po drodze, gdy galopowała po polu.

Indianka zaszła za końmi na siedlisko i gdy weszły do stajni zamknęła je w niej. Przyniosła im do żłobu ziarno. Wróciła na pole i znalazła linkę idąc po tropach swoich koni. To cenna, droga linka. Indianka ją zrobiła. Jest mocna i wygodna. Z porządnym, masywnym zaczepem i kołowrotkiem. Szkoda byłoby ją stracić. Przydaje się na co dzień do wiązania kozy do dojenia i prowadzania Indiany do stajni.

Wieczorem mądry gąsiorek dał się wpędzić na ganek gdzie śpi z suką. Tu bezpiecznie. Nic go nie ruszy. Ptak rozumie, że na dworze nocą nie jest bezpiecznie. I za dnia na siebie bardzo uważa. Przesiaduje całymi dniami pod domem - nie oddala się. Po ataku lisa i rzezi niewiniątek w kurniku – gąsiorek jest bardzo czujny i ostrożny. Wieczorem chętnie wchodzi na ganek do suki. Suczka Saba i gąsiorek śpią zgodnie razem na ganku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!