poniedziałek, 15 lipca 2013

Przygnębienie

Indianka przygnębiona. Siano w polu gnije. Majątek na sianokosy wydany. Paszy na zimę nie ma. Usługodawca ją zawiódł. Jest to tym bardziej przykre, że go lubiła. Gdyby go nie lubiła – to dopóki siano z pola nie sprzątnięte – by grosza nie dostał. Okropni są ci miejscowi wieśniacy. Bez sumienia. Jak tak można robić samotnej kobiecie? Żeby ich wszystkich szlag trafił :(

14 komentarzy:

  1. Indianko - a znasz takie przysłowie nie życz drugiemu swemu co Tobie niemiłe czy jakoś tak :))A myślę że ten Twój usłogodawca to miał i tak te sumienie bo jak sama pisałaś kosił tę trawę tam gdzie były resztki jakiś gałęzi -znam takich co w ogóle by nie wjechali na Twe podwórko jakby się dowiedzieli o takim czymś -zrozum też i te drugą stronę - jak coś się zepsuje też za darmo mu nikt nie da nowych części a te dziś są cholernie drogie -nieraz taniej można kupić cały sprzęt niż np.jakąś część do tego. A co do siana- to jakieś studiowałaś biznes plany więc sobie poradzisz i z tym :))) Liść Laurowy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupi jesteś liściu jak but.
      Za darmo nie kosił, a miał powiedziane co i gdzie leży, poza tym jechał BARDZO POWOLI, więc omijał te przeszkody na mój koszt a nie swój. 350zł za skoszenie hektara. To jest kurewsko drogo. I co z tego że skosił, skoro nie zebrał? Ja potrzebuję siano na zimę, a nie trwonić pieniądze.

      A co do zepsutej części - to by nie było problemu z jej naprawą i zebraniem siana, gdyby zabrał się za zbieranie siana kiedy był po temu czas. On zwlekał na ostatnią chwilę.

      Poza tym był traktor i przyczepa. za te pieniądze co wydałam na zbieranie siana i jeszcze nie jest zebrane - to powinni mi to siano ręcznie zebrać widłami na przyczepę i zwieźć na strych stajni.

      Powinnam zawrzeć umowę, że dopóki nie jest zebrane, to nie będę płacić. Naciągnęli mnie na wysokie koszty, a nie mam siana na zimę i pozbawili mnie kasy na kupno siana.

      Za 1000zł kupiłabym gotowe 20 bel siana. Nie musiałabym się szarpać z tymi sianokosami gdzie mnie one do tej pory już kosztowały 2600zł i jeszcze nie mam siana na zimę. Straty. Wielkie straty :(((

      Usuń
  2. Ale to zapłaciłaś już za zbieranie siana z łąki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, zapłaciłam. 400zł za zgrabianie i zebranie siana z 2 hektarów, gdzie tylko z połowy zebrali a druga połowa leży i gnije :(

    Za te pieniądze to wszystko powinno być zgrabione i zebrane i na strych załadowane.

    To dniówka budowlańca 100zł jest. Jakby najęła 3 chłopów do zbierania siana na cały dzień i najęła traktor z przyczepą za 100zł za dzień - to bym miała wszystko zebrane i załadowane na strych za te pieniądze. Ręcznie zebrane!

    Zastosowanie maszyn ma tylko wtedy sens, gdy przyśpiesza pracę i jest ekonomiczne oraz daje dobrej jakości produkt czyli dobre siano. Tutaj ani szybciej, ani ekonomiczniej, a siano gnije mokre w polu. Tak się nie robi!

    OdpowiedzUsuń
  4. Indianko, zeby wiekszej tragedii nie bylo - teraz nalezy te gnijace siano zebrac i skompostowac, bo inaczej zniszczy Ci to lake...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję nieco poznać styl bycia wieśniaków i jakoś mnie nie dziwi ta postawa kosiarza. Dopiero ogon podkulają jak się ich przyciśnie do muru. Prawda jest taka, że skoro odwlekał zwózkę siana to jego wina, że to siano gnije a pieniądze przecież dostał!
    Może powinnaś z nim pogadać, może w takim razie odstąpi ci jakieś swoje siano? Podjął się tego zadania a nie wywiązał, przez co ty poniosłaś straty. Ewentualnie możesz poprosić go o fakturę za usługę... Faktura czy rachunek za usługę to jest bardzo dobry sposób na nierzetelnych wykonawców...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku też inny wieśniak wyciął mi numer. Dałam mu kasę na siano, miał przywieźć. Nie przywiózł, forsy nie oddał, a mnie potem brakowało pieniędzy aby dokupić.

      Teraz kolejny numer od kolejnego wieśniaka.
      Zainkasował majątek za skoszenie i zgrabienie ledwo dwóch hektarów, przy czym tylko z połowy zebrał siano - druga połowa gnije.

      Chyba miałam rozmiękczenie mózgu, że mu zapłaciłam przed zebraniem całości siana.
      Jestem sama na siebie zła. Tutaj nie wolno absolutnie nikomu ufać.

      Ostatnie pieniądze wydałam na te sianokosy. Teraz nie mam za co kupić maszyn konnych :(
      Ledwo na wóz konny starczyło...

      Chciałam kupić kosiarkę, zgrabiarkę konną aby sobie całkowicie samodzielnie zbierać większe ilości siana na zimę.

      Oczywiście, że wina kosiarza, że siano gnije. O sianokosach mu trąbiłam od wczesnej wiosny. Był upalny czerwiec i lipiec. Innym pokosił w terminie mimo, że się zgłosili do niego później niż ja. Inni mają suche, dobre siano, a ja zgniliznę w polu.

      Gdy była pogoda na koszenie i zbieranie - dzwoniłam do niego po kilkanaście razy i prosiłam, aby kosił, zgrabiał i zbierał. To ciągle odwlekał. ciągle coś innego było ważniejsze niż moje sianokosy. Ostatnio też miał być dzień wcześniej i zbierać to siano. Zadzwonił, że jedzie i nie przyjechał. Dopiero następnego dnia późno po południu. Kto rozsądny zaczyna zgrabiać po południu? Przecież to siano nie odwracane musi doschnąć przez kilka godzin na Słońcu po odwróceniu. Od rana się to robi, gdy tylko rosa odparuje. Wszystko było robione na opak, więc musiało się źle skończyć.
      Ale ja go nie wynajęłam, aby mi gnój z pola zwoził, tylko dobrej jakości siano zielonkawe miało być.

      Usuń
  6. Głupoty gadasz. Jak siano może mi zniszczyć łąkę?

    Mają być od jutra upalne dni, właściwie od dziś, ale na razie jest pochmurno. Poczekam aż mi to co na polu obeschnie i złożę w stogi lub od razu będę zwozić. Może coś tam się da z tego uratować - chociaż dla kóz.
    A jak nie - to będzie na ściółkę dla zwierząt zimą.
    Najgorsze, że będę musiała znowu kupować siano. Chyba, że dokoszę pozostałe łąki. Trzeba będzie je dokosić i zrobić nowe siano. Zamęczę się. Te nieskoszone łąki są daleko od domu i jest tam gęsta, wysoka trawa. Nie wiem czy dam radę wykaszarką wykosić taką gęstwę. Kosą tradycyjną będę próbować też. Będzie mi cholernie ciężko to zrobić samej ręcznie, tym bardziej, że mam też inne prace pilne do wykonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby lezalo i gnilo do nastepnego roku, to sama bys sie o tym mogla Indianko przekonac (zawsze mozesz sie spytac Pana Jacka z Boskiej Woli, ktoremu jakis czas temu wyszla taka sztuka, i wymienic z nim doswiadczenia jak miejski "wiesmak z wiesmakiem" /z calym szacunkiem i odrobina humoru ;) / ).

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. O, jak to miło poczytać, że komuś też coś nie wyszło, bo większość blogerów to taka idealna, że aż dziw :) wszystko mają takie idealne:
      domy, pola, zwierzęta, dzieci, sąsiadów.
      Istny raj na ziemi :D

      Pan Jacek idzie w moje ślady i stara się być szczery na swym blogu, stąd Falco miał możliwość poczytać o jego niepowodzeniach.

      co się może pastwisku stać jak na nim siano zostanie na drugi rok? odparzy się i może wyprzeć miejscami szlachetne trawy.
      Poza tym to nie roundup, aby miało skazić pastwisko.

      Moje siano na polu nie zostanie. Co się da zebrać do użytku to zbiorę choćby ręcznie, a co nie - na kompost pójdzie.

      Usuń
  7. Tak to jest, że w interesach nie ma miejsca na przyjaźń, czy nawet sympatię. Nauczyłem się tego niestety dopiero na swoim największym błędzie, tyle że straciłem +/- 200x tyle co Ty na ostatniej transakcji.
    Ile razy wcześniej wyrąbali mnie wykonawcy na budowie domu lub klienci na drobne kwoty to już szkoda wspominać. Jedną cechę mieli wspólną, nie dało się ich choć trochę nie lubić.

    Głowa do góry, na stracie 2600zł nie kończy się świat.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie - niestety :(

      Ja o takich sytuacjach mowie, ze za nauke sie placi.

      Nie warto tez powtarzac klasy! Za drogo to kosztuje ;)

      Usuń
  8. Oj Indianka wkurzona, mówi to co myśli:):) ale myśli i słowa często wracają do nas rykoszetem:):)Ciepła dużo życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loyal Pat - jak jestem wkurzona mówię to co myślę i często dość dosadnie, bo mnie nosi i kurwica bierze, zwłaszcza jak ma ucierpieć moje zwierzę,
      a gdy nie jestem wkurzona też mówię co myślę, ale w sposób bardziej opanowany :)

      Wiesz, ci co są szczerzy z natury - tak już mają. Mówią to co myślą :)

      Czyli gdy Indianka chwali, to ta pochwała jest podwójnie cenna, bo chwali ze szczerości, a nie z obłudy czy z powodu jakichś korzyści czy interesików ukrytych :)

      Usuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!