piątek, 12 lipca 2013

Koszty sianokosów

100zł/godzinę koszenia. Na jednym hektarze wyszło 3,5 godziny czyli 350zł za skoszenie jednego hektara. Teren górzysty i jednocześnie podmokły. Poza tym leżało sporo drewna naciętego tu i ówdzie oraz kilka zapomnianych kamieni i pieńków które łamały żyletki. Paczka żyletek to 120zł podobno. Sam dojazd do mojego gospodarstwa to godzina jazdy w jedną stronę dla tego usługodawcy. To tak musiało kosztować, niemniej jednak to jest kurewsko drogo.
 
Poza tym: zgrabianie, kostkowanie i zwożenie. Wszystko pomaleńku, bo teren trudny. Dużo dziur, rowki po szpalerach drzewek i trochę ocalałych drzewek, które trzeba było omijać aby nie zniszczyć. Dlatego to tak długo trwało.
 
W sumie za skoszenie, zgrabienie, skostkowanie połowy siana i zwiezienie połowy siana zapłaciłam: 400zł, dałam piłę spalinową za którą pierwotnie zapłaciła 1100zł, dałam wykaszarkę spalinową za którą pierwotnie zapłaciłam też 1100zł. Sprzęt używany, ale w dobrym stanie, sprawny, nie zajeżdżony. Z mojego punktu widzenia te sianokosy kosztują mnie do tej pory: 2600zł i jeszcze zapłacę kolejne kilkaset lub dam jakieś narzędzie za zebranie tego co w polu. Wyjdzie gdzieś ok. 3000zł za zebranie siana z ledwo 2 hektarów. To jest mega kurewsko drogo.
 
Dlatego muszę mieć swój ciągnik. Przeciętny koszt używanego traktora to ok. 20.000zł i może się psuć, ciężko chodzić. Plus maszyny do niego typu kosiarka, zgrabiarka, przyczepa, pług, brony, kultywator.
 
Zajebali mi dotacje i nie mam za co kupić, więc się muszę męczyć z wynajmowaniem i słonym przepłacaniem. Inna opcja - kupić wóz konny i nim zwozić siano po trochu. Na wóz konny jeszcze może uskrobię kasy lub zamienię się za narzędzia. Najwyżej nie będę jeść przez miesiąc lub dwa lub będę jeść pokrzywy ze starymi ziemniakami :D No i będę czule wspominać tych, co mi dotacje zajebali :D Żeby im się samochody rozpierdoliły i chodzili na piechotę tak jak ja chodzę i musieli kombinować ze zbiorem siana tak jak ja się męczę i żeby żarli pokrzywy zamiat wołowiny.

6 komentarzy:

  1. Nie klnij kobieto, zabijasz tym cały urok swej twórczości literackiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koszt koszenia: 150 zl za hektar, oficjalnie, czesto juz z uslugami dodatkowymi, bez oficjalnosci zrobia ci to (wszystko wliczajac) za calosc czyli 2 ha za 200 zl. Jesli sie dogadasz to i taniej zalatwisz, a czasem i bez pieniedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To daj mi email i telefon do tego, co mi skosi hektar za 150zł to go wynajmę w przyszłym roku do koszenia. Poza tym, będę miała do zaorania 4 hektary w tym roku na jesieni, a wcześniej drewno do pocięcia i zwiezienia z pola na podwórko, obornik do wywiezienia w pole, stajnie do połatania, drogę do wyrównania.

      Tutaj biorą na godziny i jest drogo, bo wolno jedzie po trudnym terenie.
      Chociaż w następnym roku to musi jechać szybciej, bo poznał pole i wie co gdzie jest i na co uważać, a gdzie może się rozpędzić. Być może w przyszłym roku skoszenie tego hektara wyniesie mnie właśnie 100zł lub mniej, bo traktorzysta poznał teren.

      Teren jest bardzo trudny: pagórkowaty, podmokły, są zadrzewienia. Ten traktorzysta dobrze skosił – dokładnie, przy samej ziemi. Skosił też mrowiska i kretowiska. Wyczochrał z ziemi wrośnięte w glebę kamienie, które usunęliśmy. Teraz łąka jest gładka, tyle że nadal pagórkowata i podmokła. Na takie tereny „geniusze” unijni przewidzieli na Mazurach Garbatych najniższy dodatek dotacyjny za trudny teren. W centralnej Polsce hektar można skosić w pół godziny do godziny czasu – tutaj to zajęło 3,5 godziny i mnóstwo nałamanych żyletek.

      Poza tym nie policzyłeś kosztu zgrabiania/wałowania, kostkowania, zbierania, zwożenia i rozładunku. Przy czym nie było siano odwracane, a powinno być. Ale to byłby kolejny dodatkowy koszt. Zamiast tego robiliśmy małe kostki, aby dobrze doschły.

      Usuń
  3. Wszędzie jest teren trudny i to nic nie zmienia, po to wymyślono specjalistyczny sprzęt. Nikt nie bierze za godziny tylko od powierzchni. Jeśli nie znajdujesz nikogo w okolicy to spróbuj poszukać w internecie. Chociaż 2 ha to mało, w 3,5 godz. to i podkaszarką można byłoby to wykosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdury pleciesz anonimowy. U mnie wszystkie tego typu usługi liczone sa na godziny: koszenie na godziny, orka na godziny, kombajn na godziny. Może na jakimś terenie, gdzie pola jak na stole i kilkadziesiąt ha w jednym kawałku, biora od hektara. Ale wszędzie tam, gdzie pola sa mniejsze lub trudniejsze - biora na godziny. Od prasy chyba tylko od hektara, a i to nie jestem pewna.
      Nie ma specjalistycznych kosiarek do trudnego terenu, nie ma specjalistycznych zgrabiarek do trudnego terenu, nie ma specjalistycznych pras do trudnego terenu. Pojęcia nie masz, a głos zabierasz. Jeżeli się mylę, to pokaż mi prasę na tereny podmokłe lub górzyste, albo taką grabiarkę.

      Usuń
  4. Nieprawda. tutaj jak mieszkam - zawsze brali ode mnie za godzinę, Tyle, że to nie wychodziło aż tak drogo, bo jednak kiedyś płaciłam za godzinę koszenia 60zł i to było szybkie koszenie. Za zgrabianie 40zł/h i w ciągu godziny co najmniej dwa-trzy hektary były zgrabione.

    Tutaj ci miejscowi zawsze biorą od godziny, a gdy pytam przed koszeniem ile to będzie za hektar to nie potrafią mi dać konkretnej odpowiedzi, albo mówią, że hektar kosi się około godziny. Byłam przygotowana na to, że za skoszenie hektara zapłacę właśnie ok. 100zł, a nie 350zł. Gdyby mi powiedziano, że za skoszenie hektara będę miała policzone 350zł - to bym sobie odpuściła to koszenie i skosiła wykaszarką.

    Kolejny hektar właśnie będę kosić już wykaszarką.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!