sobota, 25 maja 2013

Derkacze na Mazurach Garbatych

Sąsiad Indianki niejaki Tomasz S. ma na swojej działce numer 16 siedliska rzadkich ptaków – derkaczy. Zapewne nawet o tym nie wie. Do derkaczy wg programu rolnośrodowiskowego należy się 1300zł/hektar. Ta działka numer 16 ma ok. 10 hektarów. Sąsiad nieźle by zarobił, gdyby tę działkę do programu rolnośrodowiskowego zgłosił. Około 13.000zł rocznie. Jeszcze do końca maja można wprowadzać zmiany do wniosków bez sankcji karnych, a do 10 czerwca można wprowadzać zmiany, ale z potrąceniami w wysokości 1 procent dziennie. Niemniej jednak warto zarejestrować tę działkę do programu rolnośrodowiskowego, bo i tak jest częściowo zalana i trudna w użytkowaniu rolniczym, a idealna jako siedlisko derkacza i innych rzadkich ptaków.

Ta działka numer 16 jako pastwisko nadal mogłaby być użytkowana przez krowy sąsiada niezależnie od gniazdującego tam derkacza. Także mogłaby być wykaszana. Także krowa syta i derkacz cały ;)

A oto głos derkacza:

http://www.youtube.com/watch?v=hfyXxFVEcHs

Ten głos Indianka słyszała na działce numer 16 u sąsiada :)

Słowo Indianki :)

8 komentarzy:

  1. Jesli Indianko zajrzysz do tego sasiada z podobna informacja (ale koniecznie: bez ujawniania, ze znasz finansowe szczegoly), to jest szansa, na to by sobie zaczac zjednywac sasiadow...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wątpię. Kiedyś innemu udzieliłam fachowej porady finansowej i nawet mi nie podziękował. Gorzej - bezczelnie zaprzeczał, że mu pomogłam.
    Zarobił mnóstwo kasy dzięki mojej interwencji.
    Do tej pory to ukrywa i zaprzecza.
    Taka mentalność lokalnych. Zero wdzięczności za wyrządzone dobro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych sprawach nalezy:
      1. Zachowac dyskrecje (nikomu nie opowiadac, ze sie danej osobie pomoglo),
      2. Nie liczyc na wdziecznosc (ani tym bardziej na pamiec!). Jesli ktos bedzie fakt pomocy pamietal, to Twoja wygrana - jesli nie - to nie miej do nikogo o to pretensji.

      Dzieki takiemu podejsciu zachowasz pogode ducha i szczescie... .

      Usuń
  3. A tam.
    Po pierwsze nikomu nie opowiadałam.
    Ale on się do mnie niegrzecznie odnosił, więc mu wypomniałam. Wtedy oczywiście się wyparł.

    Po drugie - wasza europejsko-miejska rada nic tu nie wskóra na wsi mazurskiej, bo układy są inne niż w mieście. Mentalność inna. Inne zachowania.

    Tutaj, gdy komuś za darmo z serca pomożesz, to odnoszą się do ciebie z pogardą i lekceważeniem.
    Więc możesz swoje porady wsadzić w kieszeń :)))

    Żal to miałam o te nieładne odnoszenie się do mnie z lekceważeniem. No i przykro było mi, że mimo iż mu wyświadczyłam wielką przysługę - zachował się wobec mnie jak świnia.

    To było dawno i w tej chwili nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ten człowiek też nie. Po prostu nie lubię takich zachowań u ludzi. Świniowatych zachowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chlopak ze wsi lubelskiej (ponad 30 lat stazu...)! A rada moja plynie ze szczerego serca i niestety ze zrozumienia natury ludzkiej.

      I z mojego doswiadczenia wynika, ze jesli komus pomogles, to zdobyles sobie potencjalnego wroga (zbyt pozno zrozumialem ta zaleznosc!). Ludzie nie lubia byc dluznikami, wiec dlatego zamiast udzielac przyslog - lepiej swiadczyc uslugi (czy zaplata za usluge jest przyslowiowa "flaszka", dniowka do odrobienia, czy tez gotowka - to wszystko jedno).

      Chlop rozumuje wg dosc specyficznego systemu wartosci, w ktorym jedna ze zrozumialych wartosci jest interes wlasny (wiekszosc dzialan ludzkich mieszkaniec wsi rozpatruje w kategorii zyskow i strat) oraz kategoria "swojskosci" (wzgledem swoich mamy pewne obowiazki i mozemy egzekwowac swoje prawa). Obcy jest, z tego punktu widzenia, czlowiekiem bez praw.

      Aby zostac (po uplywie pewnego czasu) "swojakiem", nalezy zostac za takiego uznanym (najlepiej przez miejscowe autorytety - i nie zawsze jest to wojt lub soltys, czesto np.: komendant OSP , ksiadz lub bogaty gospodarz prowadzacy najwieksze gospodarstwo w okolicy).

      Sam wiem jakie mialem, kiedy razem ze swoja rodzina, wrocilem po studiach do rodzinnej wsi... . W czasie studiow bylem (w miare mozliwosci) relatywnie czesto w rodzinnych stronach. A wrecz 9 miesiecy na ostatnim roku studiow spedzilem na badaniach terenowych w rodzinnej wsi!

      "Wies" nie mogla nam (mi i mojej zonie) wybaczyc, ze nie zostalismy w miescie (co stanowilo i nadal stanowi lokalna wersje "american dream"). Po kilku latach zycia razem z nimi (w stylu dosc zblizonym do ich stylu zycia), udalo nam sie uzyskac "imprimatur" na wtorne uznanie za swojakow!

      Usuń
    2. Ciekawie prawisz, ale jest tak jak piszesz na wsiach.

      No, niestety. Jeżeli im nie wystarczy, że jestem osobą dobrą i porządną - to ich problem.
      Ja im w dupę włazić nie będę i ogólnie pierdolę to.
      Nie są mi do niczego potrzebni.

      Czasy ciężkie, jakie tu przeżyłam i nadal przeżywam - pokazały mi, że mogę polegać wyłącznie na sobie.
      I polegam wyłącznie na sobie. Radzę sobie jak mogę.

      Gdyby mi nie zabrano forsy - to bym już dawno stanęła na nogi i uzyskała niezależność finansową.

      No, niestety zabrano - więc proces dochodzenia do rentowności gospodarstwa wydłużył się o kolejne lata, a ja kolejne lata muszę ciężko pracować na swoją pełną niezależność.

      Jednak mimo braku rentowności gospodarstwa jakoś tutaj funkcjonuję i próbuję coś robić. Robię 10 razy tyle co przeciętny Polak. Kiedyś to przyniesie wymierne efekty. Na razie jeszcze mnóstwo pracy przede mną.

      cieszą mnie pomniejsze sukcesy. Kupiłam ciekawie położone, malownicze gospodarstwo i zagospodarowałam je. Posadziłam drzewka, hoduję zwierzęta.
      Wyhodowałam najpiękniejsze konie na Mazurach.
      Miałam kiedyś najlepsze kozy na Mazurach i pyszne kozie mleko i sery. Przechodzę tutaj różne etapy i rozwijam się. Uczę ciągle nowych rzeczy i pogłębiam dawniejszą wiedzę. Ostatnie 5 lat uzmysłowiło mi, że trzeba uważać na decydentów i wrogów, bo potrafią skutecznie wpieprzać się w moje interesy i je rujnować.

      Tym razem przy moim nowym projekcie biorę na to poprawkę i nie będę rzucać się z motyką na Słońce jak kiedyś się rzuciłam sadząc 2500 drzewek z których mało co zostało (kradzieże, wymarznięcia).

      Powoli ogarnę to wszystko sama. Tak sobie ustawię pracę, abym nie musiała tak harować jak przy sadzeniu drzewek i aby ta ziemia dała mi takie plony i płody, abym była się w stanie z nich utrzymać.
      Bez maszyn to jest trudne, ale nie niemożliwe. Po prostu droższe.

      Pierwotnie planowaną agroturystykę sobie odpuściłam.
      Trudno jest prowadzić jednocześnie agroturystykę i hodowle. Ludziska zmienili się. Nowe pokolenie roi się od oszołomów, które na widok dojonej kozy mdleją z przerażenia, jaka to rzekomo się kózce krzywda dzieje, bo jak ona się rusza, to znaczy że nie chce być dojona i trzeba to mleko w wymionach zostawić aby skisło. No i mają we krwi donosicielstwo na rolnika. Więc nie będzie tutaj tego typu gości.

      Usuń
    3. Normalni też funkcjonują. Miejsce rzeczywiście czarowne, które sprawia, że można się zresetować po wirze w wielkim mieście. Byłam w Czuktach parokrotnie i powiem, że urzekły mnie. Dlaczego nie? Jestem przekonana, iż znajdzie się wielu, którzy oszaleś mogą ze szczęścia. Czasami niekoniecznie należy stawiać tylko na młodzież. Pozdrawiam. Zuzanna

      Usuń
  4. W sumie racja. To starsze pokolenie jest normalne i bardziej ludzkie, zrównoważone, rozsądne, grzeczne i kulturalne. Lepszy materiał na gości niż te młode oszołomy oderwane od rzeczywistości. Oszołomy o płytkiej wiedzy lub żadnej, za to pyskate i bezczelne. Lubiące z upodobaniem wpieprzać się w nie swoje sprawy. Oni po prostu nie potrafią się zachować.

    Tego lata miałam kontakt z panią ok. 40 lat (wyglądała na dwadzieścia parę). Piękna, młodowyglądająca, zadbana kobieta. Kupowała u mnie jaja i kozie mleko. Była przesympatyczna. Takich gości bym tu mogła gościć.

    W końcu nie jest mi wszystko jedno kto przyjeżdża do mego domu, jaki by on nie był to jest mój dom i bym chciała, by goście szanowali zarówno mnie jak i mój dom.

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!