poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jajecznica

Dziś na śniadanko Indianka szykuje boską jajecznicę: na włoskim boczku, polskiej cebulce i polskich jajach od kur własnych.
Włoch już sobie uszykował i zjadł kanapki, a te co sobie naszykował w pole obłożył serem. Gdy Indianka otworzyła boczek - ułożył na serze boczek. Włoch jest chytre skąpiradło. Indiance wydziela produkty i dogaduje głupio, a sam sobie nakłada po dwie warstwy sera i mięsa.
Ryżówkę wczoraj zrobił na 20.00. Była bez smaku, mimo użytych w dużych ilościach bardzo kosztownych dodatków. Grzyby były niedogotowane i ciężko strawne. Indianka czekając na obiad do 20.00 zatęskniła za swoim pysznym rosołem. Jednak rosół zasłoikowany - szkoda otwierać słój. Niech stoi i czeka na czarną godzinę głodu. Więc głodna doczekała wieczora, by zjeść obiad. Rozczarowała ją ta potrawa.

Indianka obserwuje Włocha i cieszy się, że on tutaj jest tylko chwilowym gościem. Dzięki Bogu, że nie jest jej facetem albo co gorsza mężem. Żyjąc z takim zarozumiałym, męczliwym, marudnym człowiekiem na stałe - zachlastała by się chyba. Są jednak duże pozytywy bycia singlem. Owszem, samemu bywa ciężko, trudno, ale przynajmniej człowiek nie jest męczony czyjąś niezbyt przyjemną obecnością.

Indianka postanowiła sobie, że wytrzyma dzielnie do końca jego pobytu. 

13 komentarzy:

  1. No faktycznie , jakiś niezbyt ciekawy ten Włoch. A jeżeli chodzi o życie z takim typem i zachlastanie się z tego powodu, to ja myślę sobie, że Indianka jednak zachlastałaby jego a nie siebie.:-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Sante nie jest zły, tylko uciążliwy w codziennym obcowaniu.

    E tam. Po co się męczyć? :) Już wolę być sama niż z kimś tak męczliwym, jak on.

    Ciekawe, czy wszyscy Włosi mają takie duże ego, czy tylko on personalnie? W sumie to jest pierwszy Włoch który trafił na moją farmę. Może inni Włosi są przyjemniejsi.

    OdpowiedzUsuń
  3. wytrzymasz...ja mam zmierzłego faceta na co dzień i żyję

    OdpowiedzUsuń
  4. Z typowym Anglikiem też byś nie wytrzymała, mnie się cudem trafił jakiś odmieniec ludzki ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha :)
    Po to kupiłam gospodarstwo, aby się czuć tutaj wolna i szczęśliwa. Nie będę znosić obok siebie typa, który mi zatruwa życie w taki czy inny sposób.

    Gość odpęka swój deklarowany pobyt i może sobie jechać w siną dal.

    Gdybym miała jakiś oddalony, wyizolowany od mojej części prywatnej pokój dla niego - to być może uchowałby się tutaj dłużej. Ale jeśli mam na co dzień znosić jego obrażone miny, opryskliwe odpowiedzi lub jadowite komentarze - to szybko dojdzie do dzikiej awantury i gościu wyfrunie stąd szybciej niż przyleciał :)

    Na razie staram się panować nad sobą, z uwagi na to, że z daleka przyleciał niby mi tutaj pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Same damskie komentarze, muszę się wciąć(chłopska solidarność?). Choćbym się miał narazić. Wiem, że wszystkie nacje mają swoje wady i zalety, wiem również, że nie ma dwóch jednakowych ludzi na świecie, wiem, że tolerancja nie jest łatwa. Wiem, że powiada się: Gość w dom Bóg w dom. Podobno słyniemy z polskiej gościnności. Widać, że facet nie przyjechał tu na "krzywy ryj". Nie jest leniem. Więc czego tu brak by wizyta mogła być po prostu przyjemniejsza? Może wszystkiego po trochu? Może ugotuj mu coś polskiego i jeśli już wasze relacje są napięte to może da się trafić do niego przez żołądek. Może twoje oczekiwania wobec niego były po prostu inne. Może za słabo i za krótko się poznaliście z netu.
    Bycie wolnym i na swoim nie zwalnia z utrzymywania chociaż poprawnych relacji z innymi ludźmi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piotrem, na gotowanie moje to on nie ma prawa narzekać, bo gotuję dobrze. Zjada wszystko do ostatniego okruszka.

    Nie zawsze są napięcia. Bywają. Dziś wieczór spokój. On siedzi w internecie i tam coś dłubie.

    Tyle, że teraz prawie nie rozmawiamy. Bo jak rozmawialiśmy, to mi głupio odpowiadał, więc odechciało mi się z nim rozmawiać.

    Także tylko kilka słów grzecznościowych wymieniamy.

    Czasem ma miejsce normalna rozmowa. Tarcia następują gdy chodzi o użytkowanie czegoś. On nie znosi, gdy mu się jakąkolwiek uwagę zwraca. Od razu się jeży jak jeż i pyskuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykład:

    Mam specjalny garczek do nabierania czystej, gorącej wody do przyrządzenia herbaty czy gotowania. Zawsze stoi w tym samym miejscu i czysty. Nie używam go do innych celów - do tego mam kilkanaście innych garnków.

    Więc wziął ten czysty garczek, zabrudził, wsadził do zlewu do brudnej, tłustej wody.
    Ja przychodzę, szukam garczka, bo potrzebuję sobie herbatę zrobić, a garczka brudny w zlewie.
    Więc mu DELIKATNIE powiedziałam, do czego ten garczek służy i aby go nie brudził. By sobie wziął którykolwiek z kilkunastu innych garnków które stoją w kuchni.
    Na to on wielce obrażony - ostentacyjnie umył garczek, ale pyskował, że on nie miał w czym zagrzać sobie mleka.

    Jak to nie miał??? Kilkanaście garnków w tym malutkie stoją na piecu - tylko sięgnąć po nie.
    Nie wiem, po co ta gadka bezsensowna. To mój dom i moje zwyczaje i praktyki są tutaj stosowane, on powinien się dostosować, a nie pyskować i mi wszystko przestawiać do góry nogami. TO MOJA KUCHNIA :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Bycie wolnym i na swoim nie zwalnia z utrzymywania chociaż poprawnych relacji z innymi ludźmi"

    Ależ Ja z nim utrzymuję poprawne relacje. To on przegina. Obraża się o byle co, wykłóca. Grzecznie go czasem instruuję lub proszę o pomoc w tym czy tamtym - to dla niego pretekst by się dąsać.

    Wczoraj go prosiłam, by przelał z kanisterka do takiej dziwnej butli resztkę paliwa. Ta butla ciężko się otwiera. Więc proszę go - Mógłbyś przelać? On na to - tak. I dalej siedzi w internecie i nie przelewa. Minął kwadrans, a kobieta mi paliwo wiozła wczoraj aż z Gdyni i potrzebowałam puste kanistry do przelanie paliwa z jej kanistra.

    Proszę go ponownie, żeby przelał. On na to pyskuje: "a nie może to poczekać do jutra???"
    A ja na to, że nie może.
    "Dlaczego?"
    "Bo teraz potrzebuję pusty kanister."
    Z nerwem i wielce obrażony przelał.

    To jest dla mnie męczące, takie rozmówki. Jest coś do zrobienia, to zamiast on to zrobić, muszę mu najpierw kwadrans tłumaczyć po co i na co. Jak się deklarował, że chce pomagać, to niech pomaga a nie robi łaskę i mnie zanudza durnymi pytaniami.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie daj sie , pyskaty wloch ma wszystko pod nos podstawione i jeszcze pyskuje, jak przyjechal pomagac to niech robi a nie dyskutuje, widac ze nigdzie dlugo nie zagosci dlatego czeka go tulaczka przy takim charakterze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, hej, Indianeczko, tydzień mija, a u Ciebie cisza, zaczynam się martwić, czy Twój Włoch krzywdy Ci nie zrobił? Napisz choć, że żyjesz...

    OdpowiedzUsuń
  13. Indianko, niepokoję się coraz bardziej. Zbyt długa cisza u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!