niedziela, 27 stycznia 2013

Indianka rozmyśla

Indianka rozmyśla to o tym, to o tamtym. Jej myśli wędrują swobodnie ze sprawy na sprawę. Błąkają się rozkojarzone. Rozmyśla o swoich finansowych i materialnych problemach, to o zawiedzionym Włochu. Rozmyśla o aktualnych i przyszłych siewach. Zastanawia się też nad swym niewyremontowanym domkiem. Najwyraźniej ma pecha w znajdowaniu odpowiednich ludzi, którzy by jej pomogli domek doprowadzić do stanu pełnej używalności i miejskiego komfortu.

Tak się składa, że przeciętny zjadacz chleba lgnie do komfortu jak mucha do miodu. Natomiast tam, gdzie trzeba włożyć pracę, aby ten komfort zbudować – tam nikt się nie pcha :) Wychodzi na to, że większość, o ile nie wszyscy przyjezdni goście, wolontariusze oraz pomocnicy – liczą na gotowe.

Fajnie by było spotkać kogoś, kto by serce włożył w remont domku Indianki. Tak całkiem bezinteresownie i wręcz szlachetnie. Takich ludzi jest niewielu. Indianka jest taką istotą. Tyle, że obecnie, to akurat ona bardzo potrzebuje pomocy. Tymczasem jak na razie nie trafił się nikt, kto by faktycznie chciał jej całkiem bezinteresownie pomóc w jej problemie egzystencjonalnym – tym materialnym problemie. Czasem się ktoś zgłasza co prawda, ale zawsze okazuje się, że to nie są zgłoszenia bezinteresowne. Każdy ma w zanadrzu jakiś swój interesik. Każdy coś próbuje ugrać na ciężkiej sytuacji Indianki. Wykorzystać jej położenie. To jest wstrętne. Indianka brzydzi się takimi zachowaniami. Ludzie powiadają, że “na pochyłe drzewo koza skacze”. Tyle, że Indianka to nie jest zwykłe drzewo.

Nawet, jeśli się na pozór wydaje pochyłe. To bambus, który sprężynuje, gdy kozę na sobie czuje :) Stąd szok u kóz i nieporozumienia, gdy koza nagle z impetem jest zwalana z inteligentnego drzewa... :) Bo taka koza sobie coś zaplanowała, podstępnie osaczyła Indiankę i sądzi, że ma ją w garści :) Tymczasem, gdy koza otwiera garść – garść pusta, a Indianka siedzi wysoko na swoim elastycznym drzewie i się z cwaniakowatej kozy śmieje :)

Indianka intrygantów przeraża, bo jest nieprzewidywalna. Cwani intryganci roztaczają misternie swoje sieci – ale na próżno, bo Indianka jest za inteligentna, aby w nie wlecieć :)

Indianka nigdy nie obiecuje gruszek na wierzbie. Wie na co może sobie pozwolić, a na co absolutnie nie. Dając ogłoszenia i swe oferty rozgląda się za kimś, kto by jej pomógł pokonać jej nadmierne problemy. Nigdy nie wciska ciemnoty. Ale przeciętni ludzie mają swoje egoistyczne ciągoty – i co innego mają na ustach, a co innego w łepetynach. Stąd zawiedzeni. Stąd nieporozumienia. Ktoś przez Internet nawija, że jest zachwycony tym co robi Indianka i że jest taka dzielna i chciałby jej pomóc osiągnąć jej marzenia – tymczasem, gdy przyjeżdża na miejsce często robi karczemną awanturę o byle pierdołę. Nie chce i nie potrafi zrozumieć, że ciężka sytuacja Indianki ją przerasta i ona naprawdę potrzebuje pomocy. Taki niby “szlachetny” zbawca nagle robi się przyziemnym dupkiem.

W konfrontacji z ciężką sytuacją Indianki – z fałszywego przyjaciela spada maska i robi się nieprzyjemnie.

No bo on czy ona sobie coś umyślił, zaplanował – w taki czy inny sposób wykorzystać Indiankę do swoich egoistycznych celów pod płaszczykiem niby szlachetnej pomocy – a tutaj niestety nie da rady.

Indiankę rozwala hipokryzja ludzi. Jak oni są maluczcy. Tacy przyziemni, trywialni, egoistyczni do bólu.

Zero czystych intencji, zero serca.

Oczywiście Indianka nie chce obrazić tych, co faktycznie przybyli na jej rancho ze szlachetnymi, czystymi intencjami. Tylko nie jest pewna, czy faktycznie ktoś taki tutaj kiedykolwiek dotarł? Zawsze, w mniejszym lub w większym stopniu ludzie przyjeżdżali tutaj z jakimiś swoimi podskórnymi interesikami i oczekiwaniami.

Ha! Indianka nic na to nie może poradzić. A może - może? Musi się nad tym zastanowić. Problem polega na tym, że chyba nie ma, albo naprawdę tak niewiele jest osób czysto bezinteresownych, że trudno spotkać.

No, ale Indianka jest bezinteresowna i szlachetna. Potrafi być taka, gdy chce. Gdy czuje, że warto. Gdy czuje, że ktoś faktycznie potrzebuje pomocy i jest tego wart. Wtedy Indianka potrafi się zmobilizować i pomóc. Taak... tyle, że teraz ona potrzebuje pomocy.

Więc póki co, zgłaszają się od czasu do czasu przypadkowe osoby, które twierdzą, że chcą jej pomóc, a tak naprawdę kierują się czymś zupełnie innym, co tak dobrze nie brzmi jak: “bezinteresowna szlachetna pomoc osobie w potrzebie”. Co gorsza, trafiają się niekiedy osoby, które bezczelnie próbują żerować na jej sytuacji i traktują ją okropnie – tak jak ten Włoch. W końcu przyjęła obcego człowieka pod swój dach i gotowała mu codziennie posiłki.

Dzięki niej miał możliwość darmowego pobytu w Polsce – darmowe noclegi i wyżywienie przez dwa tygodnie (nie musiał przywozić swojego jedzenia – dostałby indiańskie – skromne, ale zjadliwe). Niewiele jest osób w Polsce, które zgodziłoby się gościć pod swym dachem obcego człowieka i karmić go przez dwa tygodnie, gotować, dogadzać kulinarnie. Owszem, standard domu Indianki jest niski – ale to nie jest jej wina, a wręcz przeciwnie – to jest jeden z jej poważnych problemów, w którym potrzebuje wsparcia i dużej pomocy.

Niewiele osób by się na coś takiego odważyło i zdecydowało – by obcego człowieka przyjąć do swojego domu tak z marszu prawie. A facio zamiast docenić – robił problemy. To, że on jadąc tutaj coś sobie ubzdurał – to nie jej problem. Nie miał prawa się na niej wyżywać. Nie flirtowała z nim przez Internet, nie obiecywała mu złotych gór, romansu czy małżeństwa. Nie czatowała z nim przez 3 miesiące dzień w dzień świergoląc słodko i posyłając nagie czy półnagie zdjęcia. To miała być techniczna pomoc w przygotowaniu opału na zimę i tyle. Gdyby między nimi atmosfera była okay – mógłby tu zostać nieco dłużej. Ale w takiej sytuacji, w sytuacji nieustannych pretensji wiecznie niezadowolonego Włocha – nie ma sensu takiego pobytu kontynuować.

Kiedyś przyjedzie ktoś, z kim będzie miała dobre porozumienie. Warunkiem jest uczciwość tej drugiej osoby. Uczciwość intencji. Jeśli to będzie ktoś, z czystymi, szlachetnymi intencjami – to wszystko będzie dobrze.

Rancho Indianki to taki papierek lachmusowy ludzkiej szczerości i uczciwości. Bawi ją, jak jej rancho obnaża ludzką hipokryzję. Z jaką łatwością z ludzi spadają jak łuski ich rzekome szlachetne intencje by ukazać coś podskórnego, niefajnego. Jeśli deklarujesz osobie w potrzebie, która wyraźnie pisze, że bardzo potrzebuje pomocy na wielu płaszczyznach - że chcesz jej pomóc - to proszę zostaw w swoim domu swoje egoistyczne EGO i jego żądania i dopiero wtedy jedź. Inaczej szybko dojdzie do konfrontacji, która może zakończyć się karczemną awanturą. Gdyż Indianka mimo, że potrzebuje pomocy – nie pozwoli nikomu aby po niej jeździł z tego powodu.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu droga armio czytelników :)
Owocnego budowania praworządnego, prawdziwie demokratycznego państwa polskiego w roku 2017 :)

Dużo miłości, radości, bliskiej, kochającej osoby, smacznego jadła, ciepłego domu, dobrobytu :)

Zostaw dobry człowieku dobre i mądre słowo :)
A podpisz się jakoś, choć przydomkiem :-)

Od lutego 2017 zmiana zasad komentowania. Mogą komentować wszyscy.

Wiem, że osoby życzliwie komentujące ze swoich kont, były atakowane przez pedalsko-lewackie bydło, które mnie zwalcza. Teraz będą miały możliwość wypowiadać się bezpiecznie, czyli anonimowo.

Wszystkie komentarze oczywiście moderuję. Komentarze złośliwe, urągające, obraźliwe - będą konsekwentnie usuwane.

Na komentarze sensowne odpowiadam na bieżąco, przynajmniej próbuję, w miarę możliwości.

=================================
Do wrogów Indianki i Polski:
Treści wulgarne, kłamliwe, oszczercze, manipulacyjne, antypolskie będą zmoderowane.
Na posty obraźliwe obmierzłych gadzin nie mam zamiaru odpowiadać, a jeśli odpowiem - to wdepczę gada w błoto, tak, że tylko oślizgły ogonek gadziny nerwowo zamerda.

Do spammerów:
Proszę nie wklejać na moim blogu spamu, bo i tak zmoderuję i nie puszczę.

Please no spam! I will not publish your spam!